Nowy Jork bankrutuje. Miasto przeżywa najgorszy kryzys od 50 lat

Kryzys wywołany pandemią koronawirusa mocno uderzył w Nowy Jork. Zamarła turystyka, przez co zamykają się hotele. Do tego doszły zniszczenia spowodowane protestami po śmierci George'a Floyda. Media donoszą, że Wielkie Jabłko znajduje się na skraju bankructwa.

Nowy Jork pogrąża się w najgorszym od 50 lat kryzysie gospodarczym. Wcześniejsze zamknięcie miasta, pandemia, zniszczenia spowodowane rozruchami, spowodowały, że miasto znajduje się na granicy bankructwa, podała Informacyjna Agencja Radiowa.

Zobacz wideo Nowy Jork ma swojego bohatera walki z koronawirusem. A jak wypada Donald Trump? USA w centrum pandemii

Nowojorskie hotele świecą pustkami. Większość z nich zamknięto. W nielicznych zaś władze miasta umieściły bezdomnych. Hotelarze protestują, bowiem bezdomni dewastują je. Zamarła turystyka, która przynosiła miastu każdego roku ponad 44 miliardy dolarów. Nie działa również ponad 60 procent restauracji, barów i sklepów. Broadwayowskie teatry, opera i filharmonia zamknięte będą do końca roku. W tragicznej sytuacji są artyści, którzy nie mogą liczyć na żadne źródła dochodów. Odwołano również nowojorski maraton, jedną z najbardziej dochodowych imprez, na którym miasto zarabiało ponad 400 milionów dolarów. Na dodatek, jak poinformował dziennik "New York Post", straty spowodowane rozruchami i protestami kosztowały miasto ponad 200 milionów.

"The New York Times" pisze o ciężkiej sytuacji w środkowej części Manhattanu. "Midtown Manhattan stoi w obliczu katastrofy gospodarczej, która grozi zmianą tożsamości korporacyjnego centrum miasta. Odbudowanie się po kryzysie wywołanym epidemią - liczonym w utraconych zawodach, zwalnianych specjalistów i niezliczonych miliardach dochodów i wpływów z podatków może potrwać lata" - czytamy

WHO: Kryzys związany z koronawirusem może się znacząco pogorszyć

Ostatnio donosiliśmy za Polską Agencją Prasową, że zdaniem Światowej Organizacji Zdrowia stan pandemii koronawirusa może się znacząco pogorszyć, jeśli wszystkie państwa nie będą przestrzegać podstawowych środków ostrożności dotyczących opieki zdrowotnej.

- Będę szczery, zbyt wiele krajów (poza Europą i Azją) zmierza w złym kierunku i wirus pozostaje wrogiem publicznym numer jeden - podkreślał dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) Tedros Adhanom Ghebreyesus w czasie internetowego briefingu w Genewie.

- Jeśli ludzie nie zastosują się do podstawowych wytycznych, jedynym kierunkiem, w którym podąży ta pandemia, będzie coraz gorszy i gorszy (kryzys), ale nie musi tak się stać - ocenił Tedros.