1587 nowych przypadków koronawirusa. Współczynnik zakaźności szybuje. Możliwe nowe obostrzenia

W błyskawicznym tempie przybywa nowych zakażeń koronawirusem w Polsce. Jeszcze w czwartek Ministerstwo Zdrowia informowało o 1136 nowych przypadkach - co było rekordem - a już w piątek resort podał, że zakażonych jest kolejnych 1587 osób.

Sytuacja epidemiczna w Polsce błyskawicznie robi się bardzo niepokojąca. 1587 nowych zakażeń zaraportowanych w piątek przez Ministerstwo Zdrowia to aż o 451 więcej od poprzedniego rekordu, który padł raptem dzień wcześniej. W ciągu ostatnich siedmiu dni dobowy rekord zakażeń bijemy już trzeci raz.

I to właśnie jest najbardziej alarmujące. Wykres dobowych zakażeń szybuje w górę w piorunującym tempie. Poniżej wykres pokazujący średnią siedmiodniową nowych zakażeń. W piątek pierwszy raz średnia wyskoczyła ponad 1000 nowych przypadków. Jeszcze kilkanaście dni temu była o połowę niższa.

embed

Co więcej, lekarze alarmują, że w rzeczywistości zakażeń jest więcej, ale w Polsce wykonuje się za mało testów. W ostatnich tygodniach widoczny był spadek liczby wykonywanych testów wynikający m.in. z tego, że jesienna strategia Ministerstwa Zdrowia zakłada m.in. rzadsze testowanie osób bez objawów oraz osób w izolacji.

Współczynnik R mocno w górę

Coraz bardziej niepokojąco wygląda nie tylko liczba nowych zakażeń, ale także współczynnik reprodukcji R, który mówi o tym, jak szybko rozwija się epidemia. Jeszcze w czwartek pisaliśmy, że wynosi on 1,33. Dziś autor tych wyliczeń pisze już o R równym 1,43. 

Dla przypomnienia - współczynnik R, na podstawie m.in. liczby aktywnych przypadków, szacuje, ile jedna osoba z koronawirusem zakaża przeciętnie kolejnych osób. 'R' pokazuje więc dynamikę epidemii. Jeśli jest poniżej 1, epidemia wygasa. Im bardziej jest z kolei powyżej 1, w tym szybszym tempie epidemia postępuje. I tym większe ryzyko, że niczym bomba z opóźnionym zapłonem, w końcu epidemia wybuchnie tak, że jej opanowanie będzie bardzo trudne i kosztowne - może wymagać zdecydowanie dalej idących obostrzeń niż obecnie stosowane restrykcje w czerwonych i żółtych strefach. Zresztą - minister zdrowia w piątek już zapowiedział, że niebawem zaproponuje nowe obostrzenia w tych strefach.

Jeżeli osiągnie on [współczynnik R - red.] wartość 1,2-1,3, sytuacja epidemiologiczna stanie się znowu bardzo poważna, a liczba osób zarażonych będzie gwałtownie rosnąć i staniemy ponownie przed dramatyczną decyzją, czy nie skierować do domów dużą część społeczeństwa, zamknąć szkoły, uczelnie, restauracje, salony fryzjerskie itd.

- ostrzegał jeszcze w maju prezes Polskiej Akademii Nauk, biochemik prof. Jerzy Duszyński.

Nowe restrykcje - przynajmniej lokalnie - są tym bardziej prawdopodobne, że niestety zdecydowana większość nowych zakażeń pochodzi z niewielkich, rozproszonych ognisk, a nie z jednego czy kilku dużych, które można by w sposób zorganizowany zagaszać. 

Sami przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia powtarzają, że główną przyczyną wzrostu zakażeń jest powrót do w miarę "normalnej" aktywności m.in. osób pracujących czy dzieci. A to oznacza, że na wzmożonych apelach o noszenie maseczek czy mycie rąk zdecydowanie może się nie skończyć. Rząd może chcieć jeszcze bardziej utrudniać transmisję wirusowi, a nam - kontakty społeczne.

Łóżek dla chorych nie brakuje

Pewnym pocieszeniem jest fakt, że - według informacji resortu zdrowia - większość zakażeń to osoby przechodzące chorobę lekko lub bezobjawowo. Na razie (i oby nigdy) paraliż szpitali nam nie grozi. Według najnowszych danych Ministerstwa Zdrowia, obecnie zajętych jest 1995 łóżek szpitalnych przez osoby chore na COVID-19, czyli nawet mniej niż miesiąc temu. Ministerstwo Zdrowia informuje, że dostępnych jest łącznie 6,5 tys. łóżek z możliwością szybkiego powiększenia tej liczby do nawet 8-10 tys.

Respiratorów w użyciu mamy obecnie 96. To najwięcej od kiedy resort raportuje te dane (od ponad trzech miesięcy), ale na razie nie ma tu jakiegoś wielkiego wystrzału w statystykach - od ponad miesiąca zajętych jest zwykle 80-90 respiratorów. W "systemie covidowym" - jak raportuje minister zdrowia - jest dostępnych łącznie ok. 400 maszyn.

Za niepokojący można z kolei uznać wzrost liczby osób zmarłych, zakażonych koronawirusem. Trzeci dzień z rzędu Ministerstwo Zdrowia informuje o przynajmniej 20 zgonach - ostatnio taka przykra "passa" miała miejsce w maju. Resort tłumaczy, że to pokłosie jeszcze poprzedniego piku zachorowań z końcówki sierpnia.

Zobacz wideo Sośnierz ocenia decyzje rządu ws. odmrażania gospodarki