Koronawirus. Zmiana w finansowaniu szpitali za pacjentów z COVID-19. "To nieporozumienie"

Od środy 28 października wprowadzony został nowy cennik finansowania szpitali za pacjentów z COVID-19. Minister Zdrowia informuje, że zmiana ta ma zachęcić szpitale do wysyłania chorych z łagodną postacią choroby do izolatoriów.

Jak podaje RMF FM, od środy 28 października w szpitalach obowiązuje nowy system finansowania za leczenie pacjentów z COVID-19. Dotąd za każda chorą osobą Narodowy Fundusz Zdrowia płacił 530 zł. Od środy obowiązują trzy stawki zależne od punktacji przy rozpoznaniach np. zapalenia płuc. Na tę wpływa m.in. częstość oddechów, ciśnienia krwi czy wieku choroby. Według nowego cennika szpital może otrzymać za chorych na COVID-19 jedną z trzech stawek: 180 zł, 330 zł i 530 zł. Ta ostatnia stawka ma zostać podwyższona o 100 zł. 

Premier Mateusz Morawiecki i minister aktywów państwowych Jacek Sasin. Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie wyborów kopertowychPaństwowe spółki zbudują szpitale tymczasowe. Jacek Sasin ma koordynować

Zmiana finansowania szpitali ma zachęcić do leczenia w szpitalu najcięższych przypadków

Minister Zdrowia Adam Niedzielski tłumaczy, że zmiana ta ma zachęcić szpitale, by pacjentów z łagodną postacią COVID-19 odsyłać do izolatoriów.

To jest taka formuła finansowej zachęty do tego, żeby właśnie zarządzać pacjentem, żeby w szpitalu leczyć te najcięższe przypadki. Intencją tego rozwiązanie jest po pierwsze to, że ostatecznie zwiększamy stawkę za pacjenta "ciężkiego", ale też zachęcenie, żeby pacjentów w stanie lżejszym przesuwać do systemu izolatoriów, który już czeka 

- informuje minister Niedzielski. 

Zdjęcie ilustracyjnePremier: Szczepionka na koronawirusa możliwa w styczniu. KE przedstawiła plan

Zobacz wideo Morawiecki o koronawirusie i potencjalnym lockdownie: Swoją wielkością druga fala zaskoczyła nas również w Polsce

Lekarze uważają, że zmiana Ministerstwa Zdrowia to błąd

Medycy twierdzą, że złym pomysłem było powiązanie wyceny pacjenta z koronawirusem z punktową oceną rozwoju choroby.

Powiązanie wyceny hospitalizacji pacjenta covidowego z punktową oceną rozwoju choroby to nieporozumienie. Lekarze nie będą się stosować do tych wytycznych, ale szpitale na tym stracą

- komentuje w rozmowie z RMF FM dyrektor krakowskiego specjalistycznego szpitala im. Żeromskiego Jerzy Friedriger. Jak dodaje inny lekarz, punktowa ocena rozwoju choroby nie odzwierciedla rzeczywistości. Zdarzają się przypadki, że pacjenci wymagający respiratora, wg. tego systemu nie zostaliby nawet przyjęci do szpitala.