Koronawirus. Naczelny lekarz USA może zostać skazany za złamanie obostrzeń

Naczelny lekarz USA Jerome Adams może zostać skazany za to, że poszedł do parku regionalnego, gdy ten był zamknięty z powodu epidemii koronawirusa. Mężczyzna nie przyznaje się do winy.

Jerome Adams może zostać skazany za incydent, który miał miejsce w sierpniu tego roku. Naczelny lekarz USA i jego współpracownicy przylecieli na Hawaje w związku ze wzrostem liczby zakażeń koronawirusem w tym stanie. Podczas tej wizyty lekarz wybrał się do parku Kualoa Regional Park, który był zamknięty. Lokalne władze podjęły decyzję o wyłączeniu parku z użytkowania, aby zapobiec gromadzeniu się ludzi. Adams został zatrzymany przez policję. Usprawiedliwiał się tym, że nie wiedział o lokalnych regulacjach związanych z epidemią. 

Rząd nie chce zamykać szkół. Myśli o innych obostrzeniach (zdjęcie ilustracyjne)Prof. Andrzej Fal: Otwarcie szkół było jak koń trojański dla koronawirusa

Naczelny lekarz USA nie przyznaje się do winy. "Traktują go tak, jakby sprowadził tu pandemię"

Sprawa Adamsa została skierowana do sądu. W poniedziałek 2 listopada miał stawić się przed sądem, ale tego nie zrobił. Jego prawnik powiedział, że naczelny lekarz USA nie przyznaje się do stawianych mu zarzutów. Portal Daily Mail informuje, że Michael Green, który jest adwokatem Adamsa w Honolulu, powiedział, że lekarz generalny USA jest kozłem ofiarnym.

- To wstyd dla państwa. Traktują go tak, jakby sprowadził tu pandemię - powiedział Green. 

Kiedy Jerome Adams odwiedził Kualoa Regional Park, towarzyszył mu współpracownik oraz przewodnik. Naczelnemu lekarzowi USA i jego asystentowi grozi grzywna w wysokości do 5 tysięcy dolarów, do 12 miesięcy pozbawienia wolności lub jedno i drugie.

Zobacz wideo Jak koronawirus wpłynie na gospodarkę Polski? Marcin Petrykowski z S&P o perspektywach w dobie pandemii i nie tylko [OKO NA ŚWIAT]