Francja. Przez lockdown nie można sprzedawać ubrań - nie są wpisane na listę produktów pierwszej potrzeby

Francuscy przedsiębiorcy przeklinają władze centralne. Rząd zadecydował, że w sklepach stacjonarnych nie można sprzedawać m.in. ubrań i butów. Handlowcy domagają się zmian w przepisach i możliwości otwarcia punktów handlowych.

W związku z epidemią koronawirusa francuski rząd podjął decyzję o wprowadzeniu ograniczeń w handlu. Nowe przepisy mówią, że w sklepach stacjonarnych we Francji nie można sprzedawać towarów, które nie są "artykułami pierwszej potrzeby". Do takich nie zaliczają się m.in. ubrania, ale także buty, biżuteria, kosmetyki czy kwiaty. Przedsiębiorcy prowadzący małe i średnie sklepy są wściekli. 

Rekordowo duże korki w ParyżuParyżanie uciekali z miasta. Największe korki w historii przed lockdownem

Francuski minister finansów: Podważanie decyzji władz centralnych jest nieodpowiedzialne

Osoby prowadzące butiki i inne punkty z towarami innymi niż jedzenie czy leki miały nadzieję, że w okolicy świąt Bożego Narodzenia uda im się odrobić część strat, które ponieśli w tym roku. Przedsiębiorcy wskazują także, że ich strata jest jednocześnie zyskiem międzynarodowych platform e-commerce, które nierzadko unikają płacenia podatków we Francji - pisze Reuters. W związku z tym domagają się, aby lokalne władze mogły zezwalać na otwieranie sklepów, jeśli spełnione są w nich warunki sanitarne. Część samorządów rozumie handlowców i popiera ich postulaty. 

Zobacz wideo Jak koronawirus wpłynie na gospodarkę Polski? Marcin Petrykowski z S&P o perspektywach w dobie pandemii i nie tylko [OKO NA ŚWIAT]

- Podważanie decyzji władz centralnych samorządowymi dekretami jest nieodpowiedzialne. Nie można podważać autorytetu państwa i narażać zdrowia naszych rodaków - skomentował w radiu RTL minister finansów Francji Bruno Le Maire.

Polityk stwierdził, że otwarcie sklepów będzie możliwe, gdy spadnie tempo przyrostu liczby zakażonych koronawirusem. Zapowiedział, że gdy sytuacja się poprawi, klienci będą musieli dostosować się do nowych regulacji i np. umawiać się na wizyty w sklepach. 

Naczelny lekarz USA Jerome AdamsKoronawirus. Naczelny lekarz USA może zostać skazany za złamanie obostrzeń