Chiny. Rok po wybuchu epidemii w Wuhan. Obcokrajowcy wzbudzają obawy o zakażenie

Rok od wykrycia pierwszych przypadków koronawirusa mieszkańcy Wuhanu w Chinach nie boją się już gromadzić na targach czy w metrze. Pewne obawy wśród nich wzbudzają natomiast cudzoziemcy, ponieważ - jak oceniają w rozmowie z PAP wuhańczycy - nie wszystkie kraje tak samo dobrze radzą sobie z pandemią.

Niektórzy mieszkańcy miasta unikają wsiadania do windy razem z cudzoziemcami lub oddalają się od nich na ulicy. - Oglądałem pięć lub sześć mieszkań, a połowy nie chcieli mi wynająć. Właściciele mówili, że jestem obcokrajowcem. Chodzi o to, że boją się Covidu - mówił w rozmowie z PAP Włoch o imieniu Iury, który przeniósł się niedawno do Wuhanu.

Zobacz wideo Kręcili w szpitalach Wuhan bez zgody i wiedzy zarządów. Powstał niezwykły dokument o epidemii - "76 dni" [ZWIASTUN]

Mieszkańcy Wuhan, gdzie zaczęła się epidemia koronawirusa, unikają obcokrajowców z powodu COVID-19

Pracownik agencji nieruchomości o nazwisku Wan powiedział PAP, że decyzję o wyborze najemcy podejmują indywidualnie właściciele mieszkań. Zapewnił, że obcokrajowcy również wynajmują lokale za pośrednictwem jego firmy. Także Iury’emu udało się bez większych problemów znaleźć mieszkanie.

Wuhańscy taksówkarze pytają obcokrajowców, kiedy przybyli do Chin, mimo że niemal od początku pandemii wszystkie osoby przyjeżdżające do tego kraju poddawane są obowiązkowej 14-dniowej izolacji. Prasa codziennie informuje o nowych "przypadkach przywleczonych z zagranicy", które wykrywane są w czasie kwarantanny. - U nas epidemia jest zasadniczo pod kontrolą, ale nie wiemy, skąd wy jesteście, ani jaka jest sytuacja z epidemią w waszym kraju - tłumaczy PAP kierowca pracujący w Wuhanie dla platformy taksówkowej.

Chińczycy szczególnie krytycznie wyrażają się o sytuacji epidemicznej w Stanach Zjednoczonych, gdzie odnotowano już ponad 15 mln infekcji i 290 tys. zgonów. Wpisuje się to również w coraz bardziej napięte relacje pomiędzy Pekinem a Waszyngtonem.

Kim Dzong UnKorea Płn. Kim Dzong Un podejmuje ekstremalne "działania prewencyjne"

Chińskie media relacjonują każde doniesienia prasowe sugerujące, że wirus krążył na świecie wcześniej niż w Wuhan

Państwowe chińskie media podchwytują zagraniczne doniesienia prasowe, sugerujące, że wirus krążył po świecie wcześniej, niż wykryto go w Wuhanie. Pojawiła się nawet teoria, że mógł przybyć do chińskiego miasta na sprowadzanych z zagranicy mrożonkach.

Koronawirus w Japonii.Japonia. W miesiąc więcej samobójstw, niż ofiar COVID-19 od początku epidemii

W Wuhanie odnotowano zdecydowaną większość zakażeń koronawirusem i zgonów na Covid-19 w Chinach. Nawet po zniesieniu niemal trzymiesięcznej kwarantanny wuhańczycy spotykali się w innych miastach kraju z przypadkami niechęci i dyskryminacji. - Wcześniej tak było. Ale to się zmieniło po powszechnych testach - mówi PAP mężczyzna o nazwisku Yan, który prowadzi w Wuhanie kawiarnię. W maju władze przebadały na koronawirusa prawie wszystkich mieszkańców 11-milionowego miasta, a chińskie media oceniały, że stało się ono prawdopodobnie najbezpieczniejszym miejscem świata, jeśli chodzi o zagrożenie infekcją.

- Nie porównujemy się z nikim. Nie mówimy, kto lepiej, a kto gorzej radzi sobie z wirusem. Staramy się po prostu uniknąć powrotu epidemii - przekonuje Wan z agencji nieruchomości. Wuhańczycy mają świadomość, że obecnie, przy niemal całkowitym braku restrykcji i swobodzie podróżowania po kraju, wirus wciąż może powrócić do miasta. Większość osób w dalszym ciągu zakłada w miejscach publicznych maseczki ochronne, a w metrze, autobusach i taksówkach są one obowiązkowe.

Z Wuhanu Andrzej Borowiak (PAP).

******

Koronawirus: wszystkie aktualne informacje i zalecenia na gov.pl.