Trzecia fala koronawirusa w Europie. Dramatyczny wzrost liczby zakażeń w Irlandii

O ile sytuacja epidemiczna w Polsce jest w miarę stabilna, o tyle niektóre kraje Europy mają bardzo ciężki początek 2021 r. Szybko rośnie liczba zakażeń m.in. w Wielkiej Brytanii, Czechach, Hiszpanii czy Portugalii. W błyskawicznym tempie z europejskiego prymusa w "epicentrum" pandemii w Europie przeistoczyła się Irlandia.

Sytuacja epidemiczna w Polsce jest względnie stabilna. Nie jest najlepsza, ale i nie pogarsza się drastycznie. Liczba nowych zakażeń oscyluje od kilkunastu dni wokół ok. 8-9,5 tys. dziennie, a liczba zmarłych jest na poziomie 250-300 (mowa o średnich tygodniowych). Istotnych zmian nie widać też w statystykach osób hospitalizowanych i wymagających pomocy respiratora - tu mniej więcej od Bożego Narodzenia mamy ok. 16,5 tys. zajętych łóżek i ok. 1,6 tys. respiratorów w użyciu. 

Cały czas wisi nad nami także ryzyko ekspansji epidemii po zakończeniu okresu wyjazdów noworocznych i na ferie oraz w związku z powrotem najmłodszych dzieci do nauki stacjonarnej (klasy 1-3). Niemniej na razie skok nie nadszedł.

Jednak nie wszystkie kraje w Europie mogą powiedzieć to samo o swoim położeniu. Przez ostatnie dwa tygodnie łączna liczba notowanych dziennie zakażeń na kontynencie wzrosła o ok. 25 proc. i jest ich najwięcej od drugiej połowy listopada. 

Irlandia światowym epicentrum pandemii

Z drastyczną ekspansją epidemii mierzy się Irlandia. Jeszcze miesiąc temu była w gronie europejskich "prymusów" walki z koronawirusem z ok. 300 zakażeniami dziennie. To ok. 60 w przeliczeniu na milion mieszkańców. Dla porównania - obecnie Polska ma ok. 250 zakażeń na milion mieszkańców.

Dziś średnio w Irlandii przybywa ponad 6 tys. zakażeń na dzień, czyli ponad 1,2 tys. w przeliczeniu na milion mieszkańców. To najwięcej na całym świecie. Porównując do Polski - to dwukrotnie więcej niż u nas w najgorszym momencie jesiennej fali (przynajmniej biorąc pod uwagę oficjalnie potwierdzane testami przypadki).

Epidemia koronawirusa w Polsce (zdjęcie ilustracyjne)"Coraz więcej osób schodzi do covidowego podziemia"

Jak pisze "The Guardian", władze kraju popełniły błąd, zbyt mocno luzując reguły. Na początku grudnia Irlandia wyszła z sześciotygodniowego lockdownu i rząd przyzwolił obywatelom m.in. na dość gromadne spotkania towarzyskie, także w pubach czy restauracjach. Swoje zrobiła nowa mutacja koronawirusa, znacznie bardziej zakaźna (szacuje się, że o ok. 60 proc.). Według ostatnich badań już blisko połowa nowych przypadków to właśnie ten wariant koronawirusa. Efekt - gigantyczny skok zakażeń, ryzyko paraliżu systemu ochrony zdrowia i nowy lockdown zaordynowany 30 grudnia.

embed

FrankfurtNiemcy. "Nie będziemy w stanie złagodzić wszystkich obostrzeń 31 stycznia"

Bardzo poważna sytuacja jest także oczywiście na pozostałym obszarze Wysp Brytyjskich, czyli w Wielkiej Brytanii. Tam od 4 stycznia także obowiązuje twardy lockdown, zakładający m.in. ograniczenia w wychodzeniu z domów. Rośnie nie tylko liczba zakażeń (już jest ich zdecydowanie więcej niż podczas wiosennej i jesiennej fali), ale także - co za tym idzie - obciążenie systemu opieki zdrowotnej i liczba ofiar COVID-19. Burmistrz Londynu Sadiq Khan nazywa sytuację epidemiczną w mieście "krytyczną". 

Średnia dzienna liczba zmarłych dochodzi w Wielkiej Brytanii do tysiąca dziennie. To więcej niż wiosną i niemal najwięcej na świecie w przeliczeniu na milion mieszkańców. Wyższy wskaźnik mają tylko Czechy oraz Monako i Liechtenstein (acz w tych dwóch ostatnich krajach ze względu na ich niewielką populację wskaźnik śmiertelności jest windowany przez dosłownie kilka śmierci).

Czechy znów z ekspansją epidemii

Znów w absolutnej globalnej "czołówce" pod względem liczby zakażeń i osób zmarłych są Czesi. Liczba zakażeń przez ostatni miesiąc wzrosła u naszych południowych sąsiadów czterokrotnie i w przeliczeniu na milion mieszkańców jest druga najwyższa na świecie - po Irlandii. Pod względem liczby osób zmarłych na milion mieszkańców średnia z ostatnich siedmiu dni w Czechach jest najwyższa na świecie.

Czechy weszły w trzeci już lockdown 27 grudnia. Zakłada on m.in. nocne ograniczenia w przemieszczaniu się i zakaz spotkań w gronie większym niż dwie osoby. Czeskie ministerstwo zdrowia alarmuje, że możliwości szpitali są na skraju wyczerpania m.in. z powodu braku personelu medycznego. Do pracy w placówkach medycznych kierowani są żołnierze i studenci.

Coraz gorzej wygląda też sytuacja na Półwyspie Iberyjskim, szczególnie w Portugalii. Tam również zdecydowano się na całkowity lockdown. Ma rozpocząć się on w piątek 15 stycznia i potrwać miesiąc. Wciąż bardzo złe dane epidemiczne na tle świata i Europy pokazują m.in. Słowenia, Litwa, Słowacja, Łotwa, Czarnogóra.

Ale nawet tam, gdzie zakażeń nie jest aż tak dużo, nie ma mowy o znoszeniu obostrzeń. Kolejne kraje - np. Polska, Słowacja, Niemcy, Belgia czy Holandia - przedłużają przyjęte obostrzenia na następne tygodnie. 

Minister zdrowia Niemiec Jens Spahn zapowiada, że utrzymanie restrykcji epidemicznych konieczne będzie przez kolejne dwa lub trzy miesiące. Restrykcje do marca już delikatnie zaczynają sugerować władze Holandii czy Belgii. Choć nie we wszystkich krajach mówi się o tym na razie głośno i jednoznacznie, to wydaje się, że takie podejście staje się raczej europejskim konsensusem niż wyjątkiem. Wszystko będzie oczywiście zależało od sytuacji epidemicznej w danym kraju, tempa szczepień itd., ale wiele wskazuje na to, że pod względem gospodarczym i społecznym pierwszy kwartał raczej trzeba będzie również spisać na straty. Priorytetem będzie przetrwanie systemu opieki zdrowotnej i gospodarki, a czas odbudowy rozpocznie się raczej dopiero wiosną.

Poznań. Testowanie nauczycieli na obecność SARS-CoV-2 w mobilnym punkcie pobrań.Słaby początek roku. Prognoza na "zero z plusem". Kiedy luzowanie restrykcji?