150 złotych za fałszywy negatywny wynik testu na koronawirusa. Europol wydał ostrzeżenie ws. oszustów

W UE kwitnie handel fałszywymi zaświadczeniami o negatywnych wynikach testów na COVID-19. Ich cena waha się od 150 zł do nawet 300 euro za podrobiony dokument. W sprawie oszustów ostrzeżenie wydał już Europol.

Europol ostrzega przed fałszywymi zaświadczeniami o negatywnych wynikach testów na koronawirusa. Informacje napływające z wielu krajów świadczą o tym, że pandemia stała się okazją do działania dla zorganizowanych grup przestępczych lub indywidualnych oszustów.

Zobacz wideo Pozew zbiorowy za lockdown. Jaki jest jego koszt dla przedsiębiorcy?

Oszuści handlują fałszywymi zaświadczeniami ws. COVID-19

W wielu unijnych krajach wymagane są obecnie zaświadczenia od pasażerów, że nie są zakażeni koronawirusem. I w tym właśnie - jak napisał w oświadczeniu Europol - oszuści dostrzegli swoją szansę.

Zdjęcie ilustracyjneUkraina: Trwa handel zaświadczeniami o negatywnym wyniku testu na COVID-19

10 dni temu na brytyjskim lotnisku Luton aresztowano mężczyznę podejrzanego o sprzedawanie fałszywych zaświadczeń o negatywnym wyniku testu. W listopadzie francuska policja aresztowała siedem osób w związku z handlem fałszywymi dokumentami z nazwą istniejącego laboratorium - za fałszywe zaświadczenie żądano od 150 do 300 euro. W Hiszpanii jeden z zatrzymanych oszustów sprzedawał podrobione zaświadczenia o negatywnym wyniku testu na koronawirusa za 40 euro.

Norweski dziennikarz w dwie godziny kupił w Polsce fałszywy wynik testu na COVID-19

Takie fałszywe dokumenty można było kupić także w Polsce. Dziennikarz norweskiego portalu nrk.no potrzebował dwóch godzin, aby kupić w naszym kraju sfałszowane zaświadczenie o negatywnym wyniku testu na COVID-19. Cała transakcja odbyła się przez internet. 

Reporter NRK poprosił na swojej stronie na Facebooku, aby ktoś udostępnił mu swoje zaświadczenie o wyniku badania na obecność koronawirusa. Zgłosiły się cztery osoby. Po tym, jak otrzymał dokumenty, potrzebował tylko programu do obróbki graficznej, aby przerobić wybrane zaświadczenie, uzupełniając je o własne dane. W internecie znalazł poradę, że najlepiej wybierać certyfikaty z dużych renomowanych laboratoriów lub szpitali, bo dokumenty od lokalnych lekarzy i z małych przychodni mogą wzbudzać podejrzenia na lotnisku.

Norweski dziennikarz w dwie godziny kupił w Polsce fałszywy wynik testu na COVID-19 (zdjęcie ilustracyjne)Dziennikarz w dwie godziny kupił w Polsce fałszywy wynik testu na COVID-19

Dziennikarz sprawdził też, czy może kupić takie zaświadczenie. W internecie znalazł niejedno ogłoszenie. NRK tłumaczy, że osoby oferujące sprzedaż fałszywych dokumentów nie podają swoich danych teleadresowych. Po tym, jak potencjalny klient się z nimi skontaktuje, proszą o wysłanie danych, które mają znaleźć się na zaświadczeniu, a następnie chcą zapłaty w bitcoinach, co ma utrudnić służbom ich namierzenie. Reporter norweskiego portalu otrzymał podrobione dokumenty w dwie godziny od złożenia zamówienia. Zapłacił za nie ok. 345 koron, a więc nieco więcej niż 150 zł.

Więcej o: