Z czego wynika wzrost zakażeń? Wirusolog: Nie jest związany z ostatnio zdjętymi restrykcjami

Obecne wzrosty zakażeń nie są powiązane z restrykcjami zdjętymi 12 lutego. To za wcześnie - powiedział PAP wirusolog prof. Włodzimierz Gut. Dodał, że liczby nowych przypadków zakażenia SARS-CoV-2 nie są jeszcze bardzo złe, ale mogą być gorsze.

W marcu minie rok od stwierdzenia pierwszego przypadku zakażenia koronawirusem w Polsce. Jak pandemia zmieniła Wasze życie? Co straciliście, a co zyskaliście w mijającym roku? Czekamy na Wasze relacje. Na adres e-mailowy listydoredakcji@gazeta.pl  możecie przesyłać zarówno pisemne wypowiedzi, jak i w formie nagrań wideo  (do 20 sekund, najlepiej nagrywane w poziomie). Wasze historie zostaną  wykorzystane w materiałach publikowanych w Gazeta.pl.

Ministerstwo Zdrowia poinformowało w środę, że badania laboratoryjne potwierdziły 8694 nowe zakażenia koronawirusem. Najwięcej wykryto ich na Mazowszu - 1400. Zmarło 279 osób.

Tydzień temu liczba nowych zakażeń wynosiła 6930. Wówczas raportowano 360 zgonów.

Prof. Gut: Wzrost zakażeń to efekt otwarcia galerii handlowych

- Obecne wzrosty nie są jeszcze powiązane z ostatnio zdjętymi restrykcjami. To za szybko. To efekt otwarcia galerii handlowych - w dużej mierze. Póki co, te liczby nie są jeszcze bardzo wysokie. Jakiś czas temu powiedziałbym, że rozwój sytuacji zależy od rozsądku ludzi. Teraz zacząłem w ten rozsądek wątpić - podkreślił prof. Włodzimierz Gut.

Zobacz wideo Czy czekają nas kolejne obostrzenia? Müller: Decyzje zostaną podjęte na początku przyszłego tygodnia

Wirusolog dodał, że przekroczenie 10 tysięcy zakażeń dziennie powinno być lampką ostrzegawczą. Nie przesądził jednak, czy trend wzrostu jest trwały, a także, do jakiego punktu może dojść.

- To zależy od bardzo wielu czynników. Duża liczba zakażeń na Mazowszu wynika z tego, że to tzw. mieszalnia transportowa. Tu są największe dworce, lotniska, największy ruch i największa mobilność. Z czego wynika wzrost na Warmii i Mazurach? Konieczna byłaby bardzo szczegółowa analiza. Być może na prowincji wiele osób nie stosuje się do zasad DDM. Dopóki w danym środowisku nie ma osoby zakażonej - nie ma problemu. Gdy się pojawi - wszyscy wizytujący osiedlowy sklep, w którym nawet ekspedientka nie ma maseczki, mogą być narażeni, a zachorowania masowe - ocenił prof. Gut.

Szczepionka Johnson & Johnson zgłoszona do zatwierdzenia. Ma kluczową przewagę nad pozostałymiSzczepionka J&J zgłoszona do zatwierdzenia w UE

Efekt szczepień nie będzie szybko widoczny

Pytany o korelację procesu szczepień z nowymi zakazami ekspert wskazał, że obecnie można mówić tylko o ochronie indywidualnej.

- Niestety nadal za mało jest zaszczepionych, aby mogło to mieć wpływ. Do tego nawet osoba zaszczepiona jest chroniona przed chorobą w 95 procentach. Efekt szczepień tak szybko nie będzie więc widoczny - ocenił prof. Gut. (PAP, Tomasz Więcławski)

***

Koronawirus - wszystkie aktualne informacje i zalecenia na gov.pl