Druzgocące dane z kwietnia. Przez rok 530 tys. śmierci w Polsce. O 120 tys. "za dużo" [WYKRES DNIA]

54 470 osób zmarło w kwietniu w Polsce - wynika z najnowszych danych z Rejestru Stanu Cywilnego. Więcej w trakcie pandemii koronawirusa odeszło tylko w listopadzie 2020 r. W ciągu ostatnich 12 miesięcy w Polsce zmarło w Polsce już ponad 530 tys. osób, czyli aż o ok. 110-130 tys. więcej, niż prawdopodobnie zmarłoby w "normalnych" czasach.
Zobacz wideo Rząd luzuje obostrzenia. W maju wrócą: hotele, sklepy, gastronomia, sport i szkoły

Jak wynika z najnowszych danych z Rejestru Stanu Cywilnego, opublikowanych przez Ministerstwo Cyfryzacji na platformie dane.gov.pl, w kwietniu w Polsce zmarło 54 470 osób. A przynajmniej tyle na razie zarejestrowano w RSC. Część danych spływa z opóźnieniem i doświadczenie wskazuje, że ostatecznie dane mogą o jeszcze ponad sto śmierci wyższe.

Tych niemalże 54,5 tys. śmierci to ponad 20 tys. więcej niż rok temu i ponad 21 tys. więcej niż średnio w pięciu poprzednich kwietniach (tj. w latach 2016-2020). W minionych latach kwiecień przynosił ok. 32-34,6 tys. śmierci w Polsce. W tym roku mieliśmy więc aż o ok. 60 proc. więcej osób zmarłych.

Te statystyki plasują kwiecień na drugim miejscu pod względem najbardziej "śmiertelnych" miesięcy pandemii koronawirusa w Polsce (a z dużym prawdopodobieństwem - w ogóle w powojennej historii Polski). Więcej - ok. 64,5 tys. osób - zmarło tylko w listopadzie 2020 r. W innych dramatycznych miesiącach zmarło w Polsce kolejno ok. 49,4 tys. osób w październiku ub.r., 53,5 tys. w grudniu ub.r. oraz ok. 51,1 tys. w marcu br.

embed

DLOKAMłodzi dorośli, którzy przeszli COVID-19, mogą mieć poważne powikłania

Aż 530 tys. osób zmarłych w rok. Katastrofa

Łącznie w ostatnich dwunastu miesiącach - tj. od początku maja 2020 r. do końca kwietnia 2021 r. - zmarło w Polsce już ponad 530,5 tys. osób. Trudno oczywiście dokładnie powiedzieć, ile śmierci mieliśmy w "niepandemicznych" okolicznościach, ale prawdopodobnie ok. 400-420 tys.

W najgorszym po drugiej wojnie światowej roku 2018 r. zmarło w Polsce ok. 414 tys. osób, rok później ok. 410 tys. Niektóre przedpandemiczne prognozy - które brały pod uwagę niekorzystne trendy demograficzne - mówiły o ok. 420 tys. możliwych zgonów rocznie w Polsce w 2020 r. Ale rzeczywistość - czyli aż 530 tys. przez dwanaście miesięcy - to katastrofa, którą trudno objąć rozumem. To oznacza, że ok. 110-130 tys. śmierci w Polsce w ostatnim roku było "nadmiarowych". Obrazowo - to jakby zniknął cały Tarnów, Płock, Włocławek, Tychy czy Opole.

embed

Szczepionka przeciwko COVID-19 firmy AstraZeneca.Unia Europejska nie złożyła nowego zamówienia na szczepionkę AstraZeneki

Kwiecień najgorszy pod względem śmierci osób z COVID-19

W tych dramatycznych danych warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz. Kwiecień był najgorszym miesiącem pandemii pod względem liczby osób zmarłych na COVID-19 (lub wskutek współistnienia tej choroby z innymi). Według danych Ministerstwa Zdrowia zmarło wówczas ponad 14,4 tys. osób. W listopadzie i grudniu ub.r. mieliśmy po ok. 11,3-11,6 tys. ofiar COVID-19.

Ciekawe jest jednak to, że o ile podczas jesiennej fali mieliśmy bardzo duży "nadmiar" śmierci ponad te zakwalifikowane jako covidowe, o tyle wiosną ten efekt był znacznie mniejszy. Wystarczy porównać liczby.

W październiku mieliśmy ok. 15 tys. "nadliczbowych" śmierci (w porównaniu z danymi rok wcześniej), natomiast według danych Ministerstwa Zdrowia "tylko" ok. 3,1 tys. osób zmarłych z powodu COVID-19 (tj. ok. 20 proc. "nadmiaru"). W listopadzie - ok. 31 tys. "nadmiarowych" śmierci, ok. 11,6 tys. śmierci covidowych (ok. 36 proc.). Wyglądało to tak, jakby zdecydowana większość "nadmiaru" zmarłych nie miała bezpośredniego związku z koronawirusem.

Dopiero w grudniu statystyki zaczęły się zmieniać - mieliśmy ok. 17,5 tys. nadmiarowych śmierci, a ok. 11,3 tys. śmierci covidowych (ok. 65 proc.). I podobne liczby widać już podczas wiosennej fali. Marcowy "nadmiar" śmierci można oszacować na ponad 14 tys. Ofiar COVID-19 mieliśmy zaś ok. 9,3 tys., a więc ok. 65 proc. "nadwyżki". W kwietniu zmarło w Polsce prawdopodobnie o ok. 20 tys. osób "za dużo" względem normy z poprzednich lat, śmierci covidowych było zaś ok. 14,4 tys. To znów stanowi ok. 70 proc. całego "nadmiaru".

Słowem - według oficjalnych danych wiosenna fala pandemii zebrała dużo mniejsze żniwo niż jesienna, jeśli chodzi o osoby niezakażone koronawirusem. To może być efekt współgrania dwóch czynników.

Po pierwsze - zapewne zgonów covidowych jesienią mieliśmy znacznie więcej, ale bardzo wiele osób, które wówczas zmarły, nie miało wykonanego testu albo go nie doczekało. De facto dopiero w listopadzie na dużo większą skalę wykorzystywane były też szybkie testy antygenowe.

Po drugie - uderzenie jesiennej fali było bardziej szokujące dla systemu opieki zdrowotnej niż wiosennej. Wiosną - nawet pomimo wyższej liczby zakażeń, zajętych łóżek czy respiratorów - ogólnie system ochrony zdrowia w Polsce był już nieco lepiej zorganizowany i po prostu bardziej doświadczony. To mogło przełożyć się na relatywnie lżejsze uderzenie (choć nadal dramatycznie bolesne!) na sytuację chorych niezakażonych koronawirusem.

Więcej o: