Czwarta fala zostawia po sobie bolesny ślad. Komisja Europejska pokazuje znamienny wykres [WYKRES DNIA]

Znów bardzo wysokie liczby podało w środę Ministerstwo Zdrowia. Wykryto ponad 28 tys. zakażeń - najwięcej w trakcie czwartej fali koronawirusa. Zmarło kolejnych 460 osób. W Europie szybko rośnie liczba nowych przypadków. Widać jednak duże różnice w śmiertelności. W naszej części Europy, w tym w Polsce, koronawirus zbiera obecnie największe żniwo.
Zobacz wideo Dr Szułdrzyński tłumaczy, kto choruje w IV fali COVID-19 i czy czeka nas V fala koronawirusa

28 380 - o tylu nowych, potwierdzonych oficjalnymi testami zakażeniach poinformowało w środę Ministerstwo Zdrowia. To nie tylko najwięcej w trakcie w trakcie czwartej fali, ale nawet więcej niż w jakimkolwiek raporcie resortu z drugiej fali - z jesieni 2020 r. (wiosną było kilka wyższych dziennych wyników). 

Na pewno nie jesteśmy jeszcze w szczycie fali. Według wiceministra zdrowia Waldemara Kraski - dochodzimy do niego. Ale kiedy nań się wespniemy - trudno powiedzieć, modele matematyczne i przewidywania epidemiologów sugerują pierwszą połowę grudnia. Pytanie też, w jakim tempie z tego szczytu będziemy schodzić.

Epicentrum zakażeń w Polsce w tym momencie jest województwo mazowieckie, szczególnie okolice Warszawy. W środę resort zdrowia poinformował o niemal 5,3 tys. nowych zakażeń w tym województwie, najwięcej od początku pandemii. Jak zauważa Michał Rogalski, najszybciej liczba wykrywanych przypadków rośnie obecnie w województwach: opolskim, śląskim i wielkopolskim. Zaczyna opadać na Podlasiu i Lubelszczyźnie.

Fala zgonów znów przetacza się przez Polskę

Liczba wykrytych przypadków to jednak nieco mniejszy problem. Zdecydowanie gorsze jest to, jakie są ich konsekwencje. A dla bardzo wielu osób są one najgorsze z możliwych. 

Tylko w środę Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 460 nowych osobach zmarłych z powodu COVID-19 lub współistnienia tej choroby z innymi schorzeniami. W ciągu ostatnich siedmiu dni resort zaraportował o ponad 2 tys. zmarłych, a od początku listopada - blisko 4,7 tys. Według danych Ministerstwa Zdrowia, przekazanych kilka dni temu przez Wojciecha Andrusiewicza, rzecznika resortu, wśród zgonów ponad 70 proc. to są osoby niezaszczepione. 

Jak szacował na początku listopada w rozmowie z Gazeta.pl dr Franciszek Rakowski, kierownik zespołu modelującego ICM, w czwartej fali na COVID-19 umrzeć może łącznie w Polsce nawet ok. 35-50 tys. osób. W większości byłyby to osoby w wieku 80 plus. 

Jak pokazuje na Twitterze Łukasz Pietrzak, analizujący dane epidemiczne z Polski, w ciągu ostatnich pięciu tygodni śmiertelność w województwach podlaskim i lubelskim wzrosła o ponad 60 proc. O ponad 30 proc. osób "za dużo" zmarło w województwie podkarpackim, które wcale nie było i nie jest szczególnie dotkliwie - na tle kraju - dotknięte falą zakażeń. Być może "tropem" jest najniższe w skali kraju wyszczepienie - wynosi ono ok. 39 proc. przy ponad 50 proc. dla całego kraju.

  • Więcej o pandemii koronawirusa przeczytaj na Gazeta.pl

Pandemia w Europie nabiera rozpędu

Dane epidemiczne z Unii Europejskiej (i całej Europy) wskazują, że mamy obecnie wykrywanych najwięcej zakażeń od początku epidemii. W UE średnia siedmiodniowa w ostatnich dniach doszła nawet do 230 tys., w całej Europie to 340 tys.

embed

Szybko rośnie liczba zakażeń zarówno w krajach zachodniej Europy (m.in. Austria, Niemcy, Dania, Holandia, Belgia), jak i środkowej (m.in. Polska, Czechy, Słowacja). Opada fala zakażeń m.in. w Rumunii, Bułgarii czy krajach bałtyckich, zostawia jednak za sobą dramatyczny ślad w postaci dużej liczby osób zmarłych. 

Zobaczymy, jak będzie rozwijać się sytuacja epidemiczna w najbliższych tygodniach, ale w okresie minionych dwóch tygodni najwięcej zgonów covidowych w przeliczeniu na milion mieszkańców notowały m.in. Bułgaria, Rumunia, Łotwa, Chorwacja, Węgry czy Estonia. To kraje, które jednocześnie są w dolnej części unijnej statystyki krajów pod względem stopnia wyszczepienia. 

embed

Niestety, widać w danych różnice w "zjadliwości" koronawirusa pomiędzy krajami zachodnimi a Europy Środkowej. To zapewne miks stopnia wyszczepienia, możliwości systemów opieki zdrowotnej i podejścia pacjentów (jak przekonywał niedawno rzecznik Ministerstwa Zdrowia, np. Polacy są "społeczeństwem, które nie dba o swój stan zdrowia", co objawia się m.in. zbyt późnym wzywaniem pomocy medycznej).

Przykładowo, w ostatnich tygodniach liczba zakażeń w Polsce i w Niemczech rośnie we w miarę podobnym poziomie. My notujemy jednak trzy razy więcej śmierci (w przeliczeniu na milion mieszkańców). Austria notuje zaś dwa-trzy razy więcej zakażeń niż Polska, wciąż jednak znacznie mniej zgonów (w stosunku do liczby ludności).

embed

Powracają restrykcje w Europie

Niektóre z europejskich krajów zaostrzają obostrzenia, bo obawiają się jeszcze większego obciążenia szpitali. Przykładowo, w Austrii trwa lockdown dla osób niezaszczepionych, w Irlandii, Słowacji czy części landów Niemiec osoby niezaszczepione (lub niebędące ozdrowieńcami) nie wejdą m.in. do kin, restauracji, zakładu fryzjerskiego czy galerii handlowych. Nowe restrykcje mają ogłosić też Francuzi.

W Polsce na razie o dodatkowych obostrzeniach nie ma mowy. Minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował w środę, że decyzje o dalej idących obostrzeniach "być może będą podejmowane na początku grudnia. 

Więcej o: