Walka z pandemią po polsku. "Karygodny brak działania władz", "kalkulacje polityczne" [WYKRES DNIA]

- Z epidemiologicznego punktu widzenia brak działania władz należy uznać za karygodny (...). Czas został zmarnowany (...). Praktyczna nieobecność państwa w walce z pandemią i brak wdrażania polityki restrykcji wobec osób niezaszczepionych wynika zapewne z kalkulacji politycznych - piszą w swoim stanowisku członkowie zespołu doradczego ds. COVID-19 przy prezesie Polskiej Akademii Nauk. Jako przykład miejsca, które świetnie poradziło sobie z pandemią, wskazują Tajwan.
Zobacz wideo Czy rząd słucha Rady Medycznej? Neumann: Rząd jej nie słucha, tylko gości od PR
Obecnie, gdy obserwujemy po kilkaset zgonów dziennie, wiele osób w Polsce nie stosuje się nawet do podstawowych zaleceń MDDW - maseczki, dystans, dezynfekcja, wietrzenie. Prawie połowa z uprawnionych osób nie korzysta też ze szczepionek, mimo iż są one skuteczne i powszechnie dostępne

- piszą w swoim nowym stanowisku członkowie interdyscyplinarnego zespołu doradczego ds. COVID-19 przy prezesie Polskiej Akademii Nauk. Zespół skupia w sobie ekspertów z różnych dziedzin, m.in. medycyny (np. chorób zakaźnych czy intensywnej terapii), wirusologii, modelowania matematycznego, ekonomii, socjologii czy psychologii. 

Według zespołu jedną z przyczyn tego stanu rzeczy jest "zbyt małe zaangażowanie państwa w walkę z pandemią i sprzeczne komunikaty wysyłane przez przedstawicieli władz na przykład w sprawie szczepień". Naukowcy sugerują, że Polacy w obliczu pandemii zostali pozostawieni sami sobie. 

Z epidemiologicznego punktu widzenia brak działania władz należy uznać za karygodny, zważywszy, że podejście Polaków do pandemii na początku 2020 r. było poważne, a decydenci dostali spory kredyt zaufania i czas na wdrożenie odpowiednich rozwiązań. Czas ten został jednak zmarnowany, a kredyt zaufania wyczerpany. Praktyczna nieobecność państwa w walce z pandemią i brak wdrażania polityki restrykcji wobec osób niezaszczepionych wynika zapewne z kalkulacji politycznych

- czytamy w stanowisku zespołu w PAN.

40. rocznica stanu wojennegoRocznica wprowadzenia stanu wojennego. Duda: Polska cały czas boleje [ZDJĘCIA]

Być jak Tajwan

Naukowcy wskazują na "interesujący, choć nie jedyny" przykład Tajwanu, który skutecznie zahamował koronawirusa, nie zatrzymując przy tym wzrostu gospodarczego. Azjatycka wyspa przechodzi przez pandemię z bardzo niską liczbą zakażeń i zgonów. Według portalu ourworldindata.org, od początku pandemii na tym ok. 23,5-milionowym terytorium wykryto ok. 16,7 tys. zakażeń koronawirusem oraz odnotowano 848 śmierci z powodu COVID-19. W ludniejszej o ok. 60 proc. Polsce liczba zanotowanych przypadków przebiła 3,8 mln, liczba ofiar śmiertelnych zapewne w tym tygodniu dojdzie do 90 tys.

embed

Przy tym, jak zwracają uwagę naukowcy z zespołu PAN, Tajwanowi udało się to osiągnąć bez strat w gospodarce oraz przy stabilnie niskim poziome restrykcji (na podstawie Oxford COVID-19 Government Response Tracker).

Prognoza wzrostu PKB Polski i Tajwanu według Międzynarodowego Funduszu Walutowego:

embed

Indeks restrykcji w okresie pandemii COVID-19 w Polsce i na Tajwanie (według Oxford COVID-19 Government Response Tracker):

embed
Porównanie wykresów przypadków zachorowań i zgonów z wykresem restrykcji jasno wskazuje, że sukces Tajwanu nie wynikał z dotkliwości obostrzeń, ale ze sprawności prowadzonej polityki. Ta sprawność w dużej mierze zależała od profesjonalnych instytucji, jasnej strategii i przejrzystości komunikacji oraz zaufania – obywateli do władz oraz do siebie nawzajem

- piszą eksperci z PAN i zwracają uwagę, że część rozwiązań z Tajwanu warto podpatrzeć (choć nie wszystkie da się przełożyć na polski grunt choćby z powodu wyspiarskiego charakteru Tajwanu). 

.Coś dziwnego wychodzi z danych o zgonach. Województwa jak różne światy

Co zrobił Tajwan?

Jak dowodzą naukowcy z PAN, kluczem do sukcesu Tajwanu było m.in. przygotowanie instytucjonalne - wykształcenie odpowiedniej kadry, zbudowanie zaplecza laboratoryjnego czy utrzymanie instytucji w gotowości. Dużo dało tu doświadczenie z epidemii SARS w 2003 r. Za koordynację działań epidemicznych odpowiedzialna jest jedna instytucja - Central Epidemic Command Center (CECC). To pomogło szybko opracować i wdrożyć szczegółowe strategie.

CECC działa jako operacyjny punkt dowodzenia w trakcie kryzysu epidemicznego. Instytucja ta koordynuje również bezpośrednią komunikację między władzami centralnymi, regionalnymi i lokalnymi, a także działania przeciwepidemiczne różnych resortów, w tym m.in. ministerstwa transportu, gospodarki, pracy i edukacji. Podkreślmy, jest to instytucja ekspercka, znajdująca się w strukturach państwowych i wspierana przez państwo, ale niezależna od polityków

- piszą naukowcy z PAN. Przypominają, że zespół ekspertów z Tajpej udał się do Wuhan w celu uzyskania dodatkowych informacji bezzwłocznie po otrzymaniu informacji o wystąpieniu nietypowej infekcji oddechowej.

Jak dodają eksperci, tymczasem w Polsce "borykamy się z brakami kadrowymi w inspekcji sanitarnej i w innych instytucjach związanych z kontrolą epidemii". Dostaje się także Unii Europejskiej i jej Europejskiemu Centrum ds. Kontroli Chorób. 

Europejski system monitoringu okazywał się wielokrotnie zbyt wolny, często z powodu braku odpowiednich zasobów technicznych i kadrowych w krajach członkowskich, co uniemożliwiało sprawne przekazywanie informacji na poziom europejski

- czytamy w stanowisku.

Wśród innych działań Tajwanu eksperci z PAN wskazali też m.in. prostą, zinstytucjonalizowaną, regularną i nastawioną na zwalczanie dezinformacji strategię komunikacyjną tajwańskich władz. Piszą też o przekazie polegającym na motywacji, a nie straszeniu. 

Przyjazny stosunek do obywateli był widoczny także w strategii zachęcania ich do zachowywania odpowiedniego dystansu - np. mówiono, że należy zachować odległość na "trzy psy" (wykorzystano do tego maskotki psów, które Tajwańczycy pokochali), lub przy stolikach w restauracjach sadzano pluszowe misie, zostawiając tylko miejsca wolne w odpowiedniej odległości od siebie

- wskazują naukowcy. 

Doradcy przy prezesie PAN przekonują też, że ważnym czynnikiem odpowiedzialnym za sukces Tajwanu w radzeniu sobie z pandemią jest powszechne przekonanie Tajwańczyków, że przestrzeganie obostrzeń i postępowanie zgodnie z rekomendacjami władz służy nie tylko ochronie samego siebie i najbliższych, ale całego społeczeństwa.

Ta troska o innych sprawia, że regulacje są traktowane jako uzasadnione. Kiedy ludzie troszczą się o siebie nawzajem łatwo wykorzystać potencjał tkwiący w społeczności - jej zasoby i zdolności. Razem możemy więcej i lepiej. Tej troski, a tym samym działania na rzecz innych w Polsce zabrakło

- komentują. Rzeczywiście, zapewne gigantyczną różnicę robi mentalność Azjatów. Ich karność (połączoną ze ścisłą kontrolą reguł sanitarnych) można swobodnie przeciwstawić "genowi sprzeciwu" Polaków, na który niedawno narzekał wiceminister zdrowia Waldemar Kraska.

Tajwan nie patyczkuje się z pandemią

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną, być może nawet kluczową rzecz. Mimo że naukowcy z PAN słusznie zwracają uwagę na stosunkowo niewielkie (w porównaniu do polskich) restrykcje "wewnątrz" Tajwanu, to na jego granicach sytuacja wygląda zgoła inaczej. "Przyjazny stosunek do obywateli" także niekoniecznie wygląda tak, jak można by sobie to wyobrażać, mając na uwadze polskie realia. Tajwan nie idzie na kompromisy w walce z pandemią. 

Od marca 2020 r. obowiązuje zakaz wjazdu na Tajwan, który nie dotyczy wyłącznie obywateli Tajwanu oraz posiadaczy tajwańskiej karty pobytu. Małżonkowie oraz niepełnoletnie dzieci obywateli Tajwanu mogą ubiegać się o specjalne pozwolenie wjazdowe dopiero od września br. Przed przylotem na wyspę oraz na lotnisku należy wykonać test (grzywna za odmowę dochodzi do równowartości ok. 20 tys. zł), a i tak potem należy odbyć czternastodniową kwarantannę w specjalnie do tego przeznaczonych hotelach lub ośrodkach kwarantanny, w dodatku na własny koszt. Pewną ulgę (np. w postaci możliwości odbycia części kwarantanny w domu) mają osoby zaszczepione przeciw COVID-19. Osoby, które naruszą wymogi kwarantanny, mogą zostać ukarane grzywną w wysokości nawet do równowartości ok. 140 tys. zł.

.COVID-19 zabija starszych? Setki osób w Polsce nie dożyły 40 lat. Mamy dane

Więcej o: