Nie stawiaj wszystkiego na jedną kartę. Sekrety dywersyfikacji inwestycji

"Nie wkładaj wszystkich jajek do jednego koszyka", "nie stawiaj wszystkiego na jedną kartę". Jakkolwiek obrazowo nie opisałoby się pojęcia dywersyfikacji, zawsze chodzi w nim o jedno - takie zaprojektowanie swojego portfela inwestycyjnego, aby osiągać pożądane zyski przy jednoczesnym ograniczaniu ryzyka.

Jedna "wpadka" może zdemolować nieostrożnie zbudowany portfel inwestycyjny. Stąd właśnie radzi się, aby umieszczać w nim kilka/wiele różnych aktywów, a nie skupiać się wyłącznie na jednej czy dwóch inwestycjach. Dywersyfikacja ogranicza ryzyko - daje szansę, że straty na jednej inwestycji zostaną zniwelowane lub przynajmniej złagodzone przez zyski z innych.

Można za dywersyfikację portfela inwestycyjnego być odpowiedzialnym samodzielnie. Ale np. zakup jednostek funduszu inwestycyjnego już jest dywersyfikacją samą w sobie, bo zarządzający funduszem alokują środki w różne instrumenty i klasy aktywów - od bezpiecznych obligacji czy bonów skarbowych, poprzez obligacje korporacyjne, aż po akcje spółek giełdowych. Mogą alokować też środki na rynkach w różnych krajach, w spółki z różnych sektorów, w różne surowce itd. Wszystko oczywiście zależnie od typu funduszy i polityki inwestycyjnej.

Oczywiście inwestycje można dodatkowo dywersyfikować nabywając jednostki różnych funduszy, czy samodzielnie lokując kapitał w innych instrumentach, np. lokatach, obligacjach czy akcjach.

Jak dywersyfikować inwestycje?

Dywersyfikacja portfela inwestycyjnego może odbywać się na różnych poziomach. Po pierwsze i najważniejsze, pod kątem ryzyka, czyli poprzez skomponowanie portfela z instrumentów o niewielkim stopniu ryzyka (acz i niewysokiej spodziewanej stopie zwrotu) - tj. np. obligacji skarbowych, funduszy dłużnych, depozytów bankowych, ale i rozwiązań o charakterystyce odwrotnej (np. akcje giełdowe, fundusze akcyjne) albo pośredniej (np. fundusze mieszane).

Po drugie - to dywersyfikacja w zakresie samej klasy danych aktywów, czyli po prostu zakup akcji różnych spółek czy jednostek kilku funduszy inwestycyjnych (np. fundusze akcji polskich i fundusze globalne). Z tym blisko wiąże się "po trzecie" i "po czwarte", czyli dywersyfikacja geograficzna i sektorowa. Łatwo sobie wyobrazić np. nowe obciążenia fiskalne dla danej gałęzi gospodarki - co może przyczynić się do przecen akcji wszystkich/wielu spółek z danej branży. Wówczas okazuje się, że dobrym rozwiązaniem jest jednak inwestowanie w spółki z kilku różnych sektorów. Podobnie m.in. czynniki gospodarcze czy polityczne mogą stać za silnymi spadkami na giełdzie w Polsce, a inny rynek może cieszyć się wówczas hossą. Stąd sposobem na dywersyfikację są także inwestycje w akcje zagraniczne czy fundusze lokujące w nie środki.

Co ważne - celem dywersyfikacji portfela inwestycyjnego jest obniżenie ryzyka inwestycyjnego, ale nie można tego utożsamiać z absolutną jego minimalizacją. Innymi słowy - niezależnie, czy inwestor jest w swoim profilu bardziej agresywny, czy ostrożny, zawsze w obrębie swojej strategii powinien kierować się regułami dywersyfikacji.

 Przekładając na prosty język przełomową w tym zakresie teorię amerykańskiego ekonomisty Harry’ego Markowitza, w dywersyfikacji chodzi o to, aby skonstruować taki portfel inwestycyjny, który da oczekiwaną stopę zwrotu przy najniższym możliwym ryzyku. Albo na odwrót - który przy danym poziomie ryzyka da najwyższe możliwe zyski.

Mądra, nie ślepa dywersyfikacja

Mimo wszystko niekoniecznie rozsądne jest popadanie ze skrajności w skrajność i w rozdrobnieniu inwestycji warto zachować umiar. To wydaje się szczególnie ważne w przypadku młodszych inwestorów inwestujących w długim horyzoncie czasowym, szczególnie dysponujących stałym, pewnym dochodem.

Oczywiście, że nie powinni oni w swoich inwestycjach "stawiać wszystkiego na jedną kartę", ale mogą sobie pozwolić na mniejszą ochronę kapitału przed ryzykiem. Kumulacja inwestycji w daną branżę, rynek itp. (co do których perspektywiczności dysponujemy przesłankami, czy nadziejami), a nie szeroko zakrojona dywersyfikacja, jest naznaczona wyższym ryzykiem. Jednak w przypadku długiego horyzontu inwestycyjnego, gdy celem jest maksymalizacja zysków, można sobie na nie pozwolić.

- Inwestorzy, którzy są dopiero na początku drogi do pomnażania swojego kapitału, powinni mądrze, ale jednak ryzykować - uważa Leszek Kasperski, Prezes Zarządu Caspar Asset Management. Jeśli pracują lub prowadzą swoją firmę - mają stałe, wysokie dochody - to ich inwestycje powinny być skumulowane. Nie zaś rozdrobnione. Takie osoby mają długą perspektywę czasową i mogą sobie pozwolić na okresowy spadek wartości inwestycji - mówi Kasperski.

Z drugiej strony, zasady dywersyfikacji głęboko do serca powinny sobie wziąć osoby, których celem jest przede wszystkim zabezpieczenie majątku (przed inflacją czy niepożądanymi czynnikami rynkowymi), a nie jego agresywne pomnażanie. Czyli choćby seniorzy, czy osoby blisko osiągnięcia innego założonego celu inwestycyjnego.

Dlatego kluczowe w procesie dywersyfikacji portfela inwestycyjnego jest jasne określenie celu i horyzontu inwestycyjnego oraz akceptowalnego poziomu ryzyka. To pozwoli nie tylko określić pożądany w danym momencie stopień zdywersyfikowania portfela, ale także skład tego portfela.