Czy Samsung stworzył smartfon idealny? Oto 5 rzeczy, które musisz wiedzieć o Galaxy S9 i S9 Plus

Dzięki uprzejmości polskiego oddziału Samsunga dostałem jeden z egzemplarzy Galaxy S9 Plus na testy jeszcze w dniu premiery. Po kilkunastu godzinach użytkowania mogę powiedzieć o smartfonie znacznie więcej. Oto 5 rzeczy, które trzeba wiedzieć przed zakupem Galaxy S9 lub S9 Plus.
Obecny flagowiec Samsunga - Galaxy S9 Plus Obecny flagowiec Samsunga - Galaxy S9 Plus fot. Bartłomiej Pawlak

Ewolucja zamiast rewolucji

Zacznę od tego, że w tym roku u Samsunga nie było rewolucji. Nowe flagowce Galaxy S9 i S9 Plus na pierwszy rzut oka wyglądają wręcz identycznie, jak zeszłoroczne odpowiedniki. Rewolucję mieliśmy właśnie w przypadku poprzedników.

Tym razem Samsung postawił na ewolucję, a więc ulepszenie świetnie przyjętej konstrukcji znanej z Galaxy S8. Większość (poza aparatem, o którym poniżej) rzeczy została trochę udoskonalona lub poprawiona. Wprowadzono wiele mniejszych zmian, które poprawiają komfort użytkowania smartfona. 

Trochę szkoda, że nie zdecydowano się na wykasowanie lub zmianę funkcji przycisku Bixby, który mnie osobiście bardzo denerwuje, ale to tylko pokazuje jak ważny jest dla Samsunga inteligentny asystent Bixby. W Galaxy S9 został jeszcze bardziej udoskonalony i teraz potrafi więcej, choć po polsku wciąż nie mówi.

W zamian mamy tu wyczekiwane przeze mnie przeniesienie czytnika linii papilarnych pod moduł aparatu. Galaxy S9 i S9 Plus są smartfonami, które nie irytują podczas odblokowywania, a to było jedną z bardziej drażniących wad poprzedników.

Galaxy S9 i S9 Plus Galaxy S9 i S9 Plus fot. Bartłomiej Pawlak

Galaxy S9 i S9 Plus to dwa różne smartfony

Podobnie jak w zeszłym roku, także i tym razem Samsung zdecydował się na pokazanie dwóch flagowców. Strategia firmy jednak trochę się zmieniła. W przypadku Galaxy S8 i S8 Plus różnice między modelami były tylko dwie: różna przekątna ekranu i w konsekwencji inna pojemność akumulatora.

Tegoroczne flagowce Koreańczycy postanowili jednak nieco bardziej od siebie oddzielić. Większy z modeli dostał 6 GB RAM i dodatkowy aparat z teleobiektywem. Tym samym bardzo upodobnił się do pokazanego w sierpniu Note'a 8. W mniejszym S9 RAM-u pozostało tyle samo, co w poprzedniku (4 GB) i zabrakło drugiego aparatu.

Wielka szkoda, bo Samsung tym samym wykastrował mniejszy telefon z jednej z najważniejszych nowości. Nie każdemu będzie odpowiadać dość sporych rozmiarów S9 Plus.

Tak jest też w moim przypadku, S9 leży w mojej dłoni znacznie lepiej. Z drugiej strony, intensywnie korzystam z drugiego aparatu na każdym wyjeździe, na który nie zabieram lustrzanki. Zastanawiając się nad zakupem miałbym zatem spory dylemat. Wolałbym mieć mniejszy Galaxy S9 z podwójnym aparatem, a taki smartfon przecież nie istnieje.

Zdjęcie zrobione smartfonem Samsung Galaxy S9 Plus Zdjęcie zrobione smartfonem Samsung Galaxy S9 Plus fot. Bartłomiej Pawlak

Rewelacyjny aparat, zwłaszcza po zmroku

Ewolucja, o której mówiłem na początku ma jak najbardziej sens. Udoskonalono lub poprawiono rzeczy, które u poprzedników były w miarę w porządku. Dobrego się nie zmienia i moim zdaniem Samsung postąpił słusznie. Było jednak coś, co już podczas premiery Galaxy S8 zostało jedynie odświeżone. Mowa o aparacie.

Teraz w tej kwestii zamiast "odświeżać" Samsung postawił zrobić małą rewolucję. Postawił na zupełnie nowy 12-Megapixelowy sensor wyposażony w bufor przechowujący 4 kadry, które są łączone w jedną fotografię. Do tego dostaliśmy zmienną, bardzo szeroką przysłonę f/1,5.  Więcej na ten temat pisałem przy okazji pierwszych wrażeń tuż po premierze.


fot. Bartłomiej Pawlak

Teraz przekonałem się, że zapewnienia Samsunga nie były na wyrost. Testowany przeze mnie Galaxy S9 Plus robi rewelacyjne zdjęcia. Te wykonane po zmroku po prostu zapierają dech w piersiach. Takich fotografii spodziewałbym się po lustrzance czy bezlusterkowcu, a nie po telefonie.

Najlepiej pokazuje to z resztą kilka zrobionych przeze mnie w Barcelonie kadrów:


fot. Bartłomiej Pawlak

Muszę od razu zaznaczyć, że każde ze zdjęć wykonałem szerokokątnym aparatem przy f/1,5 w trybie automatycznym. Być może w trybie Pro udałoby się wycisnąć z sensora jeszcze więcej, jednak chodziło o sprawdzenie, jak aparat będzie spisywał się w codziennych sytuacjach. 

Samsung Galaxy S9 Plus Samsung Galaxy S9 Plus fot. Bartłomiej Pawlak

Prawdziwe slow motion

Dla tych, którzy nie są fanami (zwłaszcza nocnej) fotografii, a wolą filmowanie Samsung również przygotował coś specjalnego. Nowy Galaxy nagrywa wideo w 4K przy 60 kl/s. Ale to nie jest nowość, która zaskoczy typowego użytkownika. Jest nim tryb zwolnionego tempa.

Nie mam na myśli opcji nagrywania 240 kl/s, które znamy chociażby z iPhone'ów, ale prawdziwe slow motion nagrywające w 960 kl/s, które dotychczas udało się "upchnąć" w smartfonie jedynie firmie Sony.

Samsung nie jest pierwszy, jednak przygotował ten tryb nieco lepiej niż japoński konkurent. Jako, że z przyczyn technicznych wysoki frame rate (liczba klatek na sekundę) jest dostępny jedynie przez 0,2 sek. bardzo ciężko samodzielnie "wstrzelić się" w odpowiedni moment. U Samsunga całą pracę wykonuje oprogramowanie, które czeka na ruch w kadrze i ocenia kiedy najlepiej wyzwolić super slow motion.

Działa to naprawdę dobrze - film niemal zawsze zwolniony jest w odpowiednim momencie, a do wykonania "trafionego" wideo zazwyczaj wystarcza jedno podejście. Na koniec automatycznie podkładana jest jeszcze muzyka (możliwość ręczne zmiany) i film można udostępnić znajomym.

Prosty przykład wykonany w trybie auto poniżej:

Galaxy S9 Galaxy S9 fot. Bartłomiej Pawlak

Samsung blisko ideału

Już Galaxy S8 był przez wielu określony jako smartfon niemal idealny. W tym roku Samsung podniósł poprzeczkę jeszcze wyżej, głównie jeśli chodzi o funkcje fotograficzne. Ma wrażenie, że ciężko będzie któremuś z konkurentów dogonić pod tym względem koreańską firmę. Prawdopodobnie nie pomoże nawet opóźnianie premiery, na które zdecydowało się kilku graczy.

Oczywiście Galaxy S9 ma swoje minusy. Dla mnie jest nim zdecydowanie brak drugiego aparatu w mniejszej wersji. To spora wada dla osób, dla których S9 Plus jest nieco za duży. Poza tym ciężko mi się do czegokolwiek przyczepić.

Pewne wady zapewne wyłonią szczegółowe testy urządzenia. Wszystkie swoje przemyślenia na pewno opublikuję w szczegółowej recenzji, jednak na to trzeba będzie jeszcze chwilę zaczekać.

Tegoroczne flagowce Samsunga będą dostępne w regularnej sprzedaży od 16 marca 2018 roku w cenach 3 599 zł za Galaxy S9 i 3 999 zł za Galaxy S9 Plus. Do tego czasu smartfony można zamawiać w przedsprzedaży.

Czytaj też: MWC 2018: Samsung Galaxy S9 i S9 Plus w naszych rękach. Nowy król smartfonów czy S8 na sterydach? [PIERWSZE WRAŻENIA]