Xperia XA2 Ultra to średniak, który mnie rozczarował. Oto 6 rzeczy, które musisz o nim wiedzieć [RECENZJA]

Xperia XA2 to jeden z trzech pokazanych na targach CES 2018 smartfonów ze średniej półki cenowej od Sony. Poza tanią Xperią L2, producent zdecydował się też na zaprezentowanie większego brata Xperii XA2 oznaczonego dopiskiem "Ultra". Ten ostatni miałem okazję dokładnie przetestować. Oto wszystko, co musicie o nim wiedzieć.
Sony Xperia XA2 Ultra Sony Xperia XA2 Ultra fot. BP

Okrojona Xperia XA2 czy lepsza Xperia XA2 Ultra?

Jeszcze przed premierą mogło wydawać się, że różnice między XA2 i XA2 Ultra będą sprowadzać się jedynie do wielkości wyświetlacza (5,2 vs. 6 cali) i pojemności baterii (3300 vs. 3580 mAh). Sony postanowiło jednak jeszcze mocniej odróżnić oba modele.

Ten mniejszy dostał zaledwie 3 GB pamięci RAM (zamiast 4 GB w XA2 Ultra). Sporą zmianę względem mniejszego brata można też dostrzec nad ekranem. W większym smartfonie znalazły się dwa aparaty do selfie: standardowy o rozdzielczości z optyczną stabilizacją i dodatkowy o szerokim kącie wynoszącym 120 stopni.

Wspomniane w poprzednim akapicie okrojenie mniejszej wersji Xperii XA2 powoduje, że chcąc mieć lepszy smartfon musimy zdecydować się na większy wariant. W moim przypadku głównym czynnikiem decydującym byłaby pojemność pamięci RAM, która w XA2 może po prostu nie wystarczyć.

Czytaj też: CES 2018: Sony prezentuje trzy nowe średniaki. Znamy wszystkie szczegóły i polską cenę

Sony Xperia XA2 Ultra Sony Xperia XA2 Ultra fot. BP

1) Zdecydowanie NIE dla każdego

Przed dokonaniem wyboru trzeba jednak wziąć telefon do ręki. Zwłaszcza, że pierwszy kontakt z Xperią XA2 Ultra może być niemiłym zaskoczeniem. Niby to tylko 6 cali, co dziś nikogo już nie dziwi, jednak Sony postawiło na szeroki ekran 16:9 i wielkie ramki nad i pod ekranem, przez co telefon jest olbrzymi.

W efekcie - przynajmniej w moim przypadku - po prostu źle leży w dłoni. Oliwy do ognia dolewa odbiegająca od dzisiejszych standardów grubość (9,5 mm), bardzo duży ciężar (aż 221 gram!) i kanciasty design.

To wszystko powodowało, że do używania Xperii XA2 Ultra zupełnie nie mogłem się przyzwyczaić. Nie było to zresztą tylko moje odczucie - reakcje osób, którym pokazałem telefon były wręcz identyczne.

Sony Xperia XA2 Ultra Sony Xperia XA2 Ultra fot. BP

2) Plastik zamiast metalu

O ile do wagi i wymiarów Xperii XA2 Ultra miałem sporo zastrzeżeń, o tyle muszę pochwalić dość staranne wykonanie telefonu. Tutaj wszystko jest w porządku - obiektyw nie wystaje ponad powierzchnię obudowy, a smartfon wygląda całkiem atrakcyjnie, przynajmniej z tyłu.

Z przodu dobre wrażenie zupełnie psują wspomniane już pasy niezagospodarowanej przestrzeni nad i pod wyświetlaczem. Wygląd to rzecz jasna kwestia indywidualnych preferencji, jednak moim zdaniem Sony powinno wreszcie postawić na coś nowego, zamiast "wałkować" ten sam design od kilku lat.

Na początku pomyślałem też, że Xperia XA2 Ultra została wykonana z aluminium, ale tak nie jest. Okazuje się, że obudowa jest plastikowa, otoczona jedynie metalowymi ramkami. Cóż, w tym segmencie praktycznie każdy z konkurentów stawia na metal lub szkło. To spore zaskoczenie i kolejny minus dla smartfonu od Sony.

Sony Xperia XA2 Ultra Sony Xperia XA2 Ultra fot. BP

3) Wydajność wystarczająca do codziennego użytkowania

Na pokładzie Xperii XA2 Ultra mamy Snapdragona 630 z 4 GB RAM i tylko 32 GB (w praktyce ok. 20 GB) miejsca na dane. Wyniki w AnTuTu to ok. 65-70 tys. pkt, a co najważniejsze - system działa sprawnie i z przyjemną płynnością wykonuje polecenia. Na pokładzie jest też NFC, o czym często zapominają producenci smartfonów. Tutaj tego problemu na szczęście nie ma.

Kilka dni temu Sony przyznało, że usunęło gniazdo słuchawkowe w Xperii XZ2, "aby osiągnąć piękny, nieskazitelny design". Wszystko wskazuje na to, że w Xperii XA2 Ultra Japończycy postanowili zaburzyć nieskazitelny design, bo w recenzowanym średniaku port jack jednak znalazłem. "Paradoksalnie" to zmiana, która klientów z pewnością ucieszy.

Sony Xperia XA2 Ultra Sony Xperia XA2 Ultra fot. BP

4) Duży wyświetlacz i (nie)duża bateria

Xperia XA2 Ultra została wyposażona w ekran o przekątnej 6 cali. To spora różnica względem mniejszej XA2 (5,2 cala). To klasyczny panel o proporcjach 16:9 i zupełnie wystarczającej do codziennych czynności rozdzielczości Full HD.

Jakością wyświetlacz odbiega znacznie np. od Samsunga Galaxy A8, którego w tym samym czasie miałem na testach. Szkoda, że nie zastosowano tu panelu OLED, jednak trzeba pamiętać, że poza Samsungiem niemal żaden producent nie inwestuje w tę technologię na średniej półce. Porządny IPS musi więc wystarczyć.

Wewnątrz telefonu umieszczono jeszcze baterię o pojemności 3580 mAh. To sporo, jednak patrząc na sprzęt, który ma aż 9,5 mm grubości i waży 221 gram (przy obudowie wykonanej z plastiku) wydawałoby się, że mamy tu ogniwo przekraczające 4000 mAh.

Nie ma jednak na co zbytnio narzekać, bo Xperia XA2 Ultra radzi sobie bez ładowarki całkiem dobrze. Wyniki na poziomie 1,5 - 2 dni średnio intensywnego użytkowania są tu na porządku dziennym, a to duży plus. Szkoda, że smartfon ładuje się dość długo.

Zdjęcie zrobione smartfonem Xperia XA2 Ultra Zdjęcie zrobione smartfonem Xperia XA2 Ultra fot. BP

5) Akceptowalny aparat główny i podwójny z przodu

Jedna z pierwszych rzeczy, która rzuca się w oczy po wzięciu smartfona do ręki to obecność fizycznego przycisku spustu migawki. To bardzo wygodne, przydatne rozwiązanie, które może sugerować, że Xperia XA2 Ultra jest urządzeniem skierowanym do fanów smartfonowej fotografii.

Z tyłu umieszczono pojedynczy aparat o rozdzielczości aż 23 Mpix (f/2.0) z diodą doświetlającą. Na papierze wygląda to całkiem nieźle, jednak trzeba pamiętać, że megapiksele nie przekładają się na jakość zdjęć.


fot. BP

Choć fotografie wykonane Xperią XA2 Ultra są pełne szczegółów i mają bardzo dużą rozdzielczość, to niestety często nie wyglądają zbyt atrakcyjnie. Choć zazwyczaj jest w porządku, to jednak kontrast na zdjęciach czasami jest zbyt mały, a kolory nieco wyblakłe. Na dodatek matryca ma niewielką rozpiętość tonalną przez co zdjęcia przy świetle słonecznym są częściowo prześwietlone.


fot. BP


fot. BP

Fotografowanie w gorszych warunkach oświetleniowych jest z kolei mocno utrudnione przez brak optycznej stabilizacji obrazu. Brakuje tu także drugiego aparatu (np. z dłuższą ogniskową), w który inwestuje dziś wiele innych firm. Wielka szkoda.

Sony zadbało jednak o przednią kamerkę. Nie dość, że ma bardziej rozsądną rozdzielczość 16 Mpix (f/2.0) to jeszcze została wyposażony w autofocus i stabilizację optyczną. W efekcie zdjęcia typu selfie wyglądają całkiem atrakcyjnie, a do dyspozycji jest jeszcze dodatkowy aparat z obiektywem szerokokątnym. Tu należy się pochwała.

Sony prezentuje nowe średniaki na CES 2018 Sony prezentuje nowe średniaki na CES 2018 fot. Bartłomiej Pawlak

6) Znacznie przesadzona cena

Wszystko wskazuje na to, że nowy smartfon Sony średniej półki raczej nie podbije. Urządzenie w wielu kwestiach odstaje od konkurencji, a do tego jest bardzo duże i ciężkie, przez co skierowane do nielicznych odbiorców.

Szkoda, że producent zdecydował się na okrojenie mniejszej i bardziej poręcznej wersji XA2 z kilku cech, m.in. większej pamięci RAM.

W podboju średniej półki na pewno nie pomoże cena, która w przypadku Xperii XA2 Ultra wynosi aż 1900 zł. Moim zdaniem producent przecenił urządzenie o kilkaset złotych. Za podobną lub mniejszą kwotę można dostać przecież znacznie lepsze smartfony jak m.in. LG G6, Samsung Galaxy A8 czy Xiaomi Mi Mix 2.

Na domiar złego - w przeciwieństwie do mniejszej Xpierii XA2 - większego brata nie znajdziemy w abonamencie u operatorów.

Więcej o: