Facebook, Google, Microsoft, serwisy internetowe zbierają o tobie masę danych. Co wiedzą i czy ta wiedza jest groźna?

Wyciek danych z Facebooka do Cambridge Analitica po raz kolejny wywołał pytania o granice prywatności w internecie. Giganci technologiczni bezustannie gromadzą o nas dane. Jakie? W jaki sposób je przejrzeć i skasować? Lepiej to wiedzieć.
Mark Zuckerberg może mieć problem z odzyskaniem zaufania niektórych użytkowników Mark Zuckerberg może mieć problem z odzyskaniem zaufania niektórych użytkowników Fot. JD Lasica (Flickr, CC 2.0), Facebook

Po co firmy zbierają dane?

Facebook, Google, Microsoft, sklepy internetowe oraz liczne serwisy od ponad dekady doskonalą swoje metody zbierania i przetwarzania danych o użytkownikach. Dane te są bowiem niezwykle cenne. Pozwalają badać zachowania użytkowników, ich reakcje i preferencje. Dzięki nim można też szybko i bardzo dokładnie profilować reklamy czy badać trendy, czyli to, co konsumentów w danej chwili interesuje. Im większy zakres posiadanych danych, tym więcej cennych wniosków można wyciągnąć na temat pojedynczego użytkownika.

Facebook bada wiele parametrów aktywności Facebook bada wiele parametrów aktywności Ilustracja: ShareLab, źródło: dataethics.eu/

Co wie o tobie Facebook

Mówiąc w olbrzymim skrócie, Facebook przechowuje i analizuje dane dotyczące aktywności użytkowników portalu. Kiedy jednak zagłębić się w szczegóły, można wyróżnić dwie główne kategorie danych. Pierwsza, obejmuje konto i informacje profilowe. Druga, podejmowanie działania i zachowanie.

Facebook zbiera zatem takie dane jak: dane osobowe imię i nazwisko, data urodzenia, adres e-mail i numery telefonów, miejsce zatrudnienia, przebieg wykształcenia, miejsce urodzenia i zamieszkania. To jednak czubek góry lodowej. Serwis Marka Zuckerberga analizuje ok. 60 rodzajów informacji opisujących użytkownika. Wśród nich: status cywilny, ulubione hobby, osiągnięcia i nagrody, tatuaże, złamania, uzależnienia i nawyki, rodzaj używanego pojazdu, rocznice. Serwis odnotowuje nawet zakup czy remont mieszkania, domu.

Jeśli chodzi o zachowanie, Facebook analizuje ok. 15 kategorii - każdy wpis, lajk, komentarz, dodanie zdjęcia, przystąpienie dom grupy, kliknięcie w post jest analizowane.

Facebook bada wiele parametrów aktywności Facebook bada wiele parametrów aktywności Ilustracja: ShareLab, źródło: dataethics.eu/

Dziesiątki kategorii danych

Facebook analizuje też 20 rodzajów śladów, które mogą pomóc nas zidentyfikować w internecie. Wśród nich, adresy z których przechodzimy na Facebooka i wychodzimy. Serwis bada też które okna chatu mamy otwarte, a nawet nasze zachowanie na stronie.

Łącznie Facebook ma na temat każdego użytkownika 98 rodzajów informacji. Relacje z bliskimi, wydatki, posiadany majątek, a nawet stosunek do gier planszowych czy tatuaży. 

Jeśli masz dzieci, zwierzęta domowe, jeśli masz alergię lub często chodzisz do restauracji, Facebook przeanalizuje również te informacje. Przekaże również reklamodawcom dane o tym, jakie kosmetyki kupujesz, a nawet jakie zakupy robisz w markecie (o ile oczywiście zakupów dokonujesz online). Dzięki Facebookowi reklamodawcy wiedzą, czy użytkownik zaciągnął już kredyt, albo ma kartę kredytową, a nawet czy ma kłopot w jej spłacaniu. Wiedzą też kto kupuje "ponadprzeciętne ilości" piwa i wina.

. . .

Co wie o tobie Google

Kolejny gigant internetu również przetwarza sporo informacji. Każdy użytkownik Androida, konta Gmail, który korzysta z usług Google może sprawdzić jak wiele danych podlega analizie - wystarczy odwiedzić adres myactivity.google.com. Znajdziemy tu ostatnio otwarte strony internetowe, frazy wprowadzane do wyszukiwarki, mapy jakie przeglądaliśmy, aplikacje mobilne uruchomione na smartfonie, a nawet frazy wyszukiwane w sklepie Google Play. Oczywiście wszystko z podaniem dokładnej daty i godziny aktywności, modelu urządzenia, a czasem nawet i lokalizacji.

W archiwach Google znajdują się też nasze próbki głosowe - kiedy na przykład szukamy czegoś w sieci za pomocą komendy. Zakładka "Moja aktywność" przechowuje też informacje o lokalizacji użytkownika. Korzystając z czujnika lokalizacji w smartfonie, zapisuje miejsca, w których się pojawiamy, przypuszczalną godzinę przybycia i jego opuszczenia, pokonany dystans po drodze, a nawet rodzaj transportu jakiego używamy. Zdarza się również, że na osi czasu pojawią się zdjęcia, jakie w tamtym momencie wykonaliśmy w konkretnej lokalizacji.

Policja odblokowała smartfon należący do zamordowanego mężczyzny Policja odblokowała smartfon należący do zamordowanego mężczyzny Fot. Samsung/Robert Kędzierski

Jak jesteśmy identyfikowani?

Dane zbierają również inne firmy i serwisy internetowe. Microsoft wyjaśnia na przykład, że robi to, by zwiększyć efektywność działania swoich serwisów i zapewnić internaucie jak najlepsze doświadczenia. I w tym wypadku przechowywane są próbki głosu (w przypadku korzystaniu z asystentki Cortana), lista zakupów w sklepie Microsoftu, rodzaj usług, z których korzystamy (np. Office 365).

Do identyfikacji najczęściej służą cookies - niewielkie pliki przechowywane na urządzeniu internauty. To dzięki nim serwis internetowy rozpoznaje nas, kiedy do niego wracamy - dzięki czemu nie musimy na przykład logować się ponownie. Serwisy internetowe mogą wykorzystywać też inne mechanizmy, które ułatwiają analizę zachowania użytkowników: drobne elementy graficzne wkomponowane w witrynę, animacje Flash, a także informacje zapisywanie po drugiej stronie internetowego łącza - na serwerze właściciela strony.

Do zbierania informacji wykorzystywane są różne kanały: dane z telefonu, komputera, informacje o lokalizacji. Każdy rodzaj aktywności w sieci pozostawia jakiś ślad. Wszystkie te nici można w większym lub mniejszym stopniu połączyć.

Co Facebook wie o tobie? Co Facebook wie o tobie? fot. Robert Kędzierski

Na czym polega skandal związany z Facebookiem?

Jak te wszystkie informacje mają się do ostatniego skandalu związanego z Facebookiem i Cambridge Analitica? Przede wszystkim w 2015 roku, kiedy to firma badawcza analizowała dane użytkowników serwisu, panowały na nim nieco inne zasady. Można bowiem było pobierać dane nie tylko tych, którzy wypełniali jakąś ankietę, czy korzystali z aplikacji. Analizowane były też dane znajomych takich osób.

Cambridge Analitica miała użyć danych w sposób niezbyt etyczny - po to, by tworzyć zindywidualizowane przekazy kierowane do konkretnych odbiorców. Sprawa CA pokazuje więc, jak łatwo nasze dane mogą być wykorzystane przeciwko nam.  Dowodzi też tego, że giganci internetu wiedzą o nas dużo, a czasami więcej, niż jesteśmy tego świadomi. Do badań nad naszą osobowością "zatrudnić" można bowiem sztuczną inteligencję. A ta posługując się Big Data, czyli analizą tysięcy drobnych informacji pobranych od milionów osób, potrafi wyciągać wnioski.

Niewinne polubienie filmu, komentarz pod jakimś wpisem, zakup, który uważamy za całkiem zwyczajny podpowiadają potem, jak na nas wpłynąć tak, abyśmy nie odczuli tego jako manipulację.