Na polskim Bałtyku mogą powstać dwie gigantyczne, konkurencyjne farmy wiatrowe

Orlen, największy polski koncern petrochemiczny, planuje dużą inwestycję w energię odnawialną. Podobne plany w Polsce mają Kulczykowie i Statoil.
PKN Orlen PKN Orlen fot. Orlen

Farma wiatrowa na Bałtyku

PKN Orlen nie jest firmą, która kojarzy się z energetyką odnawialną. Jednak faktem jest, że strategia koncernu nie ogranicza się już tylko do wydobycia i przetwórstwa ropy, oraz sprzedaży jej produktów na stacjach benzynowych. Zwłaszcza po ostatnich zmianach w statucie.

Teraz, firma ogłosiła postępowanie przetargowe na zakup wstępnej koncepcji technicznej mającej określić możliwości przygotowania i realizacji projektu budowy morskich farm wiatrowych na Bałtyku. Orlen planuje więc budowę elektrowni wiatrowej, i to być może o sporej mocy, bo koncesja dopuszcza nawet 1200 MW. Dla porównania, to więcej niż mają (brutto) bloki energetyczne przeciętnej elektrowni węglowej w Polsce. Nawet przyrównując do największej elektrowni w Polsce - Elektrowni Bełchatów o łącznej mocy 13 bloków energetycznych, czyli ponad 5400 MW, owe 1200 MW może zaimponować.

Farma wiatrowa Farma wiatrowa Fot. Damian Kramski / Agencja Gazeta

Niskoemisyjna polska gospodarka

- Zainicjowanie projektu w zakresie farm wiatrowych jest zgodne zarówno z naszymi założeniami strategicznymi, jak też planami rozwoju polskiej gospodarki w kierunku rozwiązań niskoemisyjnych. Liczymy na duże zainteresowanie w ramach postępowania przetargowego ze strony rodzimych kontrahentów - powiedział Marcin Wasilewski Dyrektor Wykonawczy ds. Energetyki w PKN Orlen.

1200 MW to maksymalna moc określona koncesją. Zanim jednak dojdzie do budowy, trzeba jeszcze określić koncepcję techniczną. Ta pozwoli przygotować wszystko, co niezbędne do przygotowania, jak twierdzi komunikat prasowy PKN Orlen, "wstępnej koncepcji Zespołu Morskich Farm Wiatrowych".

Farma wiatrowa Farma wiatrowa Fot. Damian Kramski / Agencja Gazeta

Polenergia i Statoil też mają 1200 MW

Podobne plany mają, jak się okazuje, Polenergia i Statoil Holding Netherlands (spółka norweskiego Statoil, także kontrolowanego przez państwo). Obie firmy zawarły na początku marca, warunkową umowę sprzedaży połowy udziałów w dwóch spółkach zależnych Polenergii prowadzących projekty budowy morskich farm wiatrowych na Bałtyku.

Co ciekawe, łączna moc projektowanych elektrowni to również 1200 MW. Cena bazowa transakcji wynosi 94,3 mln złotych, ale może jeszcze wzrosnąć o 5 mln euro (czyli około 20 mln złotych). Umowa dotyczy spółek Polenergia Bałtyk II i Polenergia Bałtyk III.

Sebastian Kulczyk Sebastian Kulczyk Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Gazeta

77 tysięcy nowych miejsc pracy

Należąca do Kulczyk Investments Polenergia jest na chwilę obecną jedynym podmiotem w Polsce, który dysponuje prawomocnymi decyzjami środowiskowymi i podpisaną umową przyłączeniową, umożliwiającymi prowadzenie prac nad dwiema morskimi farmami wiatrowymi. Według Polenergii prąd z pierwszej z elektrowni może popłynąć już w 2022 roku, a z drugiej w 2026.

- Z wyliczeń ekspertów wynika, że jeśli uda się do 2030 roku zbudować na Bałtyku elektrownie wiatrowe o łącznej mocy 6000 MW, to polski PKB zyska z tego tytułu 60 mld PLN, a rynek wzbogaci się o dodatkowe 77 tysięcy nowych miejsc pracy - czytamy w komunikacie Polenergii.

Ostateczne zawarcie umowy uzależnione jest od zgody UOKiK. Kulczyk Investments ma 50,2 procenta udziałów w Polenergii.