Poważna krytyka programu jądrowego. NIK: Nie ma szans, że elektrownia powstanie do 2024 r., opóźnienie może kosztować miliardy złotych

Koszty dla gospodarki w związku z opóźnieniem decyzji ws. budowy elektrowni jądrowej mogą sięgnąć nawet 2,6 mld zł rocznie - alarmuje NIK. Żaden z kolejnych ministrów ds. gospodarki i energii nie wnioskował w sprawie strategicznych decyzji - pisze Izba.
Krzysztof Tchórzewski, minister energii Krzysztof Tchórzewski, minister energii Fot. Adam StÄpie?' / Agencja Gazeta

NIK: elektrownia jądrowa w Polsce ma ponad 5 lat opóźnienia

Według ostatnich wypowiedzi ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego, decyzję w sprawie budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej mamy poznać jeszcze w tym miesiącu. Minister już kilka razy ją przekładał. Najwyższa Izba Kontroli ostro krytykuje ministrów za zaniedbania. W swoim najnowszym raporcie podaje, że opóźnienie w budowie może przekroczyć pięć lat (co zresztą sugerowało już też Ministerstwo Energii).

- Planowane w Programie [polskiej energetyki jądrowej - red.] zakończenie budowy i uruchomienie pierwszego bloku pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce do końca 2024 r. jest nierealne. Zaawansowanie prac wskazuje na wysokie prawdopodobieństwo uruchomienia jej dopiero po 2030 r. - pisze NIK. Prace nad Polskim Programem Energetyki Jądrowej zaczęły się w 2009 roku. Program został przyjęty przez rząd w 2014 roku - już wtedy trzy lata po terminie. Realizację programu ustalono na lata 2014-2030.

- Żaden z kolejnych ministrów, właściwych ds. gospodarki, a następnie energii - nie skierował do Rady Ministrów wniosku o podjęcie strategicznych decyzji dotyczących uruchomienia inwestycji budowy elektrowni jądrowej. Należy zaznaczyć, że ministrowie dysponowali prognozami zapotrzebowania na paliwa i energię oraz analizami ekonomicznych aspektów budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej, a także jej oddziaływaniem na środowisko - podkreśla NIK.

Koszty zakupu uprawnień do emisji CO2 - prognozy Koszty zakupu uprawnień do emisji CO2 - prognozy NIK

Opóźnienia mogą sporo kosztować polską gospodarkę

W tym czasie wciąż ponosimy koszty. Najwyższa Izba Kontroli szacuje, że w latach 2010-2013 wydatki na opracowanie programu jądrowego wyniosły 133 mln zł. Z kolei na jego realizację od 2014 roku do trzeciego kwartału 2017 sięgnęły łącznie 776 mln zł. Razem - prawie miliard. Opóźnienie może kosztować nas znacznie więcej. W związku z wypełnianiem unijnych zobowiązań dotyczących zmniejszania zanieczyszczeń, Polska może być zmuszona kupić uprawnienia do emisji CO2 - co w latach 2024-2030 może nas kosztować dodatkowo od 1,5 do nawet ponad 2,6 mld zł ROCZNIE w pesymistycznym scenariuszu.

Jak podkreśla Najwyższa Izba Kontroli, wytworzenie prądu w elektrowni jądrowej, przy uwzględnieniu wszystkich kosztów, jest znacznie tańsze niż w przypadku elektrowni węglowej.


NIK

NIK podkreśla też, że rozwijanie energetyki jądrowej oznacza postęp techniczny i impuls dla sektora naukowo-badawczego.

Zobacz także: Na polskim Bałtyku mogą powstać dwie gigantyczne, konkurencyjne farmy wiatrowe

Elektrownia atomowa w Niemczech Elektrownia atomowa w Niemczech Fot. Maciej Świerczyński / AG

Ogromne koszty budowy elektrowni jądrowej

Elektrownię musi ktoś zbudować. Trzeba go najpierw wybrać, a jeszcze wcześniej ustalić technologię, w jakiej elektrownia będzie budowana a także model finansowania. Tych decyzji jak na razie nie ma.

Za przygotowanie inwestycji odpowiada spółka PGE EJ1, kontrolowana przez spółki Skarbu Państwa - 70 proc. udziałów ma PGE, a po 10 proc. Tauron, Enea i KGHM. Ale Ministerstwo Energii od dwóch lat sugeruje, że może zmienić swoje podejście do koncepcji budowy elektrowni. To spowodowało, że PGE zmieniła w swojej strategii priorytety inwestycyjne. - Doprowadziło to w konsekwencji do zaniechania przez tego Inwestora realizacji działań określonych w PPEJ [Polski Program Energetyki Jądrowej - red.], za wyjątkiem zadań lokalizacyjnych i środowiskowych dla przyszłej elektrowni jądrowej - pisze NIK.

Izba zarzuca też Ministrowi Energii, że nie współpracuje z inwestorem przy wyborze technologii, a co jeszcze bardziej istotne - przy przygotowywaniu modelu finansowania. Budowa elektrowni jądrowej to ogromne koszty. Niedawno Krzysztof Tchórzewski szacował je na 70-75 mld zł. Nie wiadomo, jak ma być to sfinansowane. W ubiegłym roku minister sugerował, że dla budżetu to zbyt wysoka kwota. Być może więc za projekt będą musiały zapłacić państwowe spółki. To, jak bardzo takiego scenariusza obawiają się inwestorzy, widać było w dniu wypowiedzi Tchórzewskiego na temat terminu ogłoszenia decyzji ws. elektrowni. Spółki energetyczne spadały na giełdzie o 3-4 proc.

Krzysztof Kwiatkowski, prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski, prezes NIK Fot. Tomasz Szambelan / Agencja Gazeta

Zalecenia NIK

Najwyższa Izba Kontroli w swoim raporcie formułuje kilka zaleceń. Dla Ministra Energii to:

- wprowadzenie uprawnienia dla Ministra Energii, w ramach przygotowywanej aktualizacji PPEJ, umożliwiającego realne wypełnianie funkcji koordynatora tego Programu;

- nawiązanie ścisłej współpracy z Inwestorem przy opracowaniu propozycji wyboru modelu finansowania budowy, eksploatacji i likwidacji elektrowni jądrowej, przed przedstawieniem tego modelu do zatwierdzenia przez Radę Ministrów;

- oraz opracowanie zmian harmonogramu realizowanych zadań PPEJ w uzgodnieniu z Inwestorem.

A Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska radzi wyeliminować przypadki nieterminowego wszczynania postępowań w sprawie transgranicznego oddziaływania przedsięwzięcia na środowisko.

Czytaj też: Polacy nie boją się atomu. Aż 40 proc. zgodziłoby się na budowę elektrowni jądrowej w swojej okolicy