Co będzie dalej z kredytami w euro, gdy Grecja wróci do drachmy?

Coraz częściej mówi się o wyjściu Grecji ze strefy euro i powrocie tego kraju do dawnej waluty - drachmy. Taki scenariusz to zła wiadomość dla spłacających kredyty mieszkaniowe w euro. Ale jest i dobra - zapowiedź spadku stóp procentowych w strefie euro.
Kredyty hipoteczne w euro nie cieszyły się w Polsce takim zainteresowaniem jak te we frankach szwajcarskich. Na początku 2009 r. stanowiły niespełna 4 proc. wartości nowo udzielanych kredytów. Ale kiedy banki zaczęły wycofywać z oferty kredytów we frankach, udział kredytów w euro zaczął stopniowo rosnąć. Na koniec pierwszego kwartału 2012 r. kredyty we wspólnej unijnej walucie stanowiły już blisko 15 proc. nowego portfela.

Na ryzyka związane z kredytami w tej walucie wystawia się więc coraz więcej Polaków. Chodzi o dwa zagrożenia: ryzyko stopy procentowej i walutowe. Na to pierwsze narażeni są wszyscy posiadacze kredytów mieszkaniowych, również w złotówkach. Oprocentowanie kredytów, a więc i wysokość rat, zależy bowiem od wysokości stóp procentowych, a bezpośrednio od rynkowych stóp WIBOR (kredyty złotowe) czy EURIBOR (kredyty w euro).

Biorąc kredyt walutowy trzeba liczyć się też z ryzykiem walutowym - o wiele groźniejszym, bo mniej przewidywalnym i atakującym bardzo szybko. Rata kredytu w euro jest bowiem co miesiąc przeliczana na złote po aktualnym kursie banku (od pewnego czasu euro można kupić na własną rękę, np. w kantorze i spłacać raty bezpośrednio w walucie). Gwałtowne wahnięcie kursu w górę oznacza zauważalny wzrost raty. Załóżmy, że rata kredytu to 500 euro miesięcznie. Przy kursie 4 zł, do zapłacenia będzie 2 tys. zł. Ale wystarczy, że kurs podskoczy o 30 groszy i bankowi będzie trzeba zapłacić już o 150 zł więcej.

W ostatnim czasie coraz częściej mówi się o wyjściu Grecji ze strefy euro i powrocie tego kraju do drachmy. Dla kredytobiorców zadłużonych w euro taki scenariusz nie oznacza nic dobrego. - Ewentualny powrót Grecji do drachmy spowoduje gwałtowny wzrost kursu euro wobec dolara i złotówki, a to odbije się na osobach posiadających kredyt w walutach zwiększając ich relatywne zadłużenie, tym samym raty po przeliczeniu na rodzimą walutę - mówi Jakub Augustynowicz, doradca firmy Aspiro.

I ostrzega osoby, które planują wziąć kredyt, ale zastanawiają się nad wariantem walutowym. - Branie w obecnych warunkach kredytu w walucie innej niż się zarabia jest dosyć ryzykownym posunięciem. Trudno bowiem jednoznacznie przewidzieć, co się jeszcze wydarzy na rynkach walutowych - mówi Augustynowicz.

Jak przed rosnącym kursem euro mogą bronić się ci, którzy już spłacają kredyt w tej walucie? Zwykle w takich sytuacjach przychodzi na myśl przewalutowanie kredytu na złote. Czy to dobre rozwiązanie? Na pewno nie dzisiaj.

- Przy przewalutowaniu ograniczenia są podobne jak przy braniu kredytu. Bank oblicza bowiem naszą zdolność kredytową, czyli stosunek zarobków do zobowiązań, a zgodnie z nowymi rekomendacjami, przy kredycie w walucie wymagana jest większa zdolność niż przy złotówkach - wyjaśnia doradca Aspiro.

Poza tym mieszkanie o wartości np. 300 tys. zł kredytowane kiedyś w euro po kursie np. 3,5 zł, po przewalutowaniu przy dzisiejszym kursie będzie dużo bardziej zadłużone (patrz tabela).

Ale jest i dobra wiadomość dla zadłużonych w euro. Chodzi o stopy procentowe ustalane przez Europejski Bank Centralny (EBC), które pośrednio wpływają na stopy rynkowe. A od stóp rynkowych zależy, jakie płacimy raty.

W środę EBC nie zmienił stóp procentowych, ale zdaniem analityków obniżka wisi w powietrzu, a rynkowa stopa EURIBOR już spada. - Trzymiesięczny EURIBOR wynosi dziś 0,663 proc. i jest o niemal jedną trzecią niższy niż trzy miesiące temu i o ponad połowę niższy niż na początku roku. Wówczas przekraczał 1,3 proc. - mówi Halina Kochalska z Open Finance.

Pocieszeniem może być też fakt, że osoby spłacające kredyty w euro wciąż mają niższe raty niż osoby z porównywalnym zadłużeniem w złotych. - Pnący się w górę trzymiesięczny WIBOR, który wynosi 5,12 proc., sprawia, że rata 30-letniego kredytu w złotych przy marży 1,2 pkt proc. to dzisiaj 1861 zł - dodaje Kochalska.

Ceną za niższą ratę jest jednak duża niepewność jaką funduje kredytobiorcom kurs euro. Z danych Open Finance wynika, że klient, który w czerwcu 2010 r. pożyczył na 30 lat równowartość 300 tys. zł w euro początkowo miał blisko 1390 zł (przy marży 2,5 pkt proc.), w grudniu 2011 roku płacił już około 1650 zł, w marcu 1440 zł, a obecnie w granicach 1480 zł.

- Po spadku EURIBOR-u byłoby to około 1400 zł, ale skok notowań euro nie dał szansy na taką obniżkę. Dziś, w jednym z banków z dużym portfelem kredytów walutowych klient musi kupować euro po ponad 4,5 zł, podczas gdy w marcu płacił 4,28 zł, ale w grudniu musiał wydać jeszcze więcej, bo ponad 4,61 zł - podsumowuje Halina Kochalska.

Więcej o: