Zaskakujący skok. Kupujemy tyle whisky, że awansowaliśmy na 11. miejsce na świecie. "To nasze hobby. Szkocka wypiera wódkę"

Polska postrzegana jest już jako bardzo ważny rynek dla producentów whisky. W ciągu ostatnich 10 lat sprzedaż tego trunku w naszym kraju rosła w tempie ok. 20 proc. rocznie. W 2013 r. do Polski trafiło 26,7 mln butelek o łącznej wartości 60 mln funtów. Whisky powoli wypiera wódkę? - Coraz więcej zarabiamy, więc zamiast wódki pojawia się whisky - mówi Łukasz Kreft.
WHISKY TO STYL ŻYCIA. ZOBACZ ZDJĘCIA >>>

Stowarzyszenie producentów szkockiej whisky, Scotch Whisky Association, wskazuje w swoim raporcie, iż Polska znalazła się pod względem wielkości zakupów na 11. miejscu na świecie, a pod względem wartości na 17. Do niedawna dla producentów whisky nie liczyliśmy się w ogóle. Eksport whisky do naszego kraju wzrósł o 38 proc. i jest ok. 10 razy większy, niż był w momencie naszego wejścia do Unii Europejskiej.

W 2012 roku plasowaliśmy się na miejscu 16. (sprowadzono 19,2 mln butelek 0,7 l.). Potencjał więc nadal rośnie. Według prognoz będziemy mieli do czynienia z rocznym 8-proc. wzrostem spożycia whisky przez kolejne 5 lat. Trzeba jednak pamiętać, że najwięcej sprzedaje się whisky tzw. blended, która jest po prostu niedroga.

- Whisky blended w Polsce stopniowo wypiera wódkę. Trzeba pamiętać przy okazji tego typu zestawień, że tańsza whisky produkowana w dużych ilościach stanowi podstawę sprzedaży. To ok. 90 proc. rynku. Zaledwie około 10 proc. stanowi sprzedaż whisky wysokogatunkowej, tzw. single malt - mówi Łukasz Kreft, koneser whisky prowadzący bloga www.lukloveswhisky.pl. Dodaje jednak, że i tego rodzaju whisky sprzedaje się coraz więcej.

- Single malty są coraz popularniejsze. Jakie są tego przyczyny? Taka whisky to na przykład świetny prezent. Coraz więcej osób zaczyna się też zwyczajnie tym trunkiem delektować. Doceniamy walory degustacyjne, poszukujemy ciekawych smaków. Sporo jest już grup osób, które rozwijają tego typu zainteresowania. Whisky to ciekawa historia, producenci, zwyczaje. Choćby Szkocja, w której odwiedzać można destylarnie. Od kilku lat to coraz popularniejsze hobby.

Coraz więcej miłośników whisky w Polsce

Hobby czy snobizm? - rozmawiamy z Kreftem o nowej modzie oraz inwestowaniu w whisky.

- Snobizm czy jakieś kreowanie się lub wyraz aspiracji na pewno też. Zauważmy, że podróżujemy po świecie, obserwujemy i coraz lepiej zarabiamy, stąd zamiast wódki pojawia się whisky, bo to tak się pije za granicą, bo na to i nas stać. Na pewno więc na wzrost zainteresowania tym alkoholem składa się wyższy poziom życia i wynikająca też z niego zmiana kultury picia. Trzeba zauważyć, że coraz więcej osób naprawdę poszukuje czegoś, co oferuje ciekawe doznania smakowe, a nie wyłącznie alkoholi, którymi można się szybko odurzyć. Ta grupa to osoby rzeczywiście zainteresowane whisky.

Rośnie więc liczba miłośników i koneserów tego trunku. A co możesz polecić tym, którzy dopiero zaczynają, których ten temat zainteresował i chcieliby nauczyć się degustować i doceniać dobre whisky?

- Na początek przede wszystkim wstrzymałbym się od picia tradycyjnych whisky torfowych z Wysp. Zacząłbym od nauki rozpoznawania smaków, umiejętności ich wyselekcjonowania, od odkrywania i przyzwyczajania się do zapachu. Oczywiście nie każdemu to będzie odpowiadało. To nowe, inne podejście do alkoholu i to jest coraz bardziej popularne.

Poprawiła się w Polsce dostępność tych najlepszych whisky?

- Stanowczo tak. Ja swoją przygodę zaczynałem 5-6 lat temu i widzę naprawdę dużą różnicę. Jeszcze kilka lat temu w supermarketach były tylko najpopularniejsze gatunki whisky: Ballantines'a, Grants'a czy czerwony Johnny Walker. Dziś można już w dyskontach lub supermarketach kupić single malty. Jest też coraz więcej sklepów z alkoholami, które sprowadzają doskonałe gatunki whisky. Ta zmiana jest bardzo wyraźna.

Jaką masz w swojej kolekcji najdroższą whisky?

- Mam butelkę Karuizawy z 1969 r., która na aukcjach sprzedawana była teraz za około 3000 funtów. Kupiłem ją dwa lata temu, znacznie taniej. Jej cena teraz to oczywiście wynik tego, że pochodzi z zamkniętej już destylarni. Za kilka lat będzie bardzo niewiele butelek tej whisky na świecie. Im rzadsza whisky, tym droższa, choć w przypadku cen poszczególnych butelek czasami trudno powiedzieć, co zagrało i dlaczego są aż tak drogie. Nie zawsze można to łatwo wyjaśnić.

Czyli teraz właśnie w Karuizawę należałoby zainwestować?

- Zostało jej niewiele, więc jeśli ktoś znajdzie ją w miarę przystępnej cenie, to warto kupić. Za 10-15 lat może zostać jedna butelka na przykład, wtedy będzie miała doskonałą cenę. Warto jednak zwracać też uwagę na oceny danej whisky, na jej walory smakowe. To też się liczy, nie tylko ilość trunku na rynku. Najdroższe whisky pochodzą z tzw. single cask, z jednej beczki. Im lepsza i rzadsza, tym droższa whisky po prostu.

Ile osób w Polsce w twojej ocenie teraz inwestuje w whisky?

- Moim zdaniem to grupa około 200-300 osób, które traktują whisky już czysto inwestycyjnie. Kupują trunki, które za kilka lat będą mogli sprzedać z dużym zyskiem.

Złoto w butelce

Ceny najdroższych whisky na świecie dochodzą nawet do kilku milionów złotych. Wśród najdroższych są Macallan Fine and Rare z 1926 r. To single malt ze Szkocji, który został sprzedany za 75 tys. dolarów w 2005 roku w sklepie Interbang, w dzielnicy Gangnam w Seulu. To jednak jeszcze niewiele w porównaniu np. z najdroższą Isabellaâs Islay, której cena dochodzi do 6,2 mln dolarów, czyli 20 mln złoty. Tyle że ten single malt ze Szkocji swoją wartość zawdzięcza również (a może przede wszystkim?) butelce. Znajdziemy na niej 8500 diamentów, 300 rubinów i dwie sztabki białego złota.

Pieniądze.gazeta.pl - polub nas na Facebooku >>>

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS