Putin przyjmuje kolejny cios. Rosyjskie regiony toną w długach. "To tykająca bomba zegarowa"

Gospodarka Rosji tonie. Już nie tylko Kreml ma problem. - Kryzys dopada również samorządy, których zadłużenie się podwoiło i sięga 42 mld dol. - alarmuje amerykańska agencja ratingowa Standard & Poor's. To tykająca bomba zegarowa - piszą światowe media.
Zaczęło się od trzęsienia ziemi. Na początku roku rubel w pogoni za spadającymi cenami ropy leciał na łeb na szyję. Później było już tylko gorzej. W pierwszej połowie 2015 r. bezpośrednie zagraniczne inwestycje w Rosji stopniały trzykrotnie w stosunku do zeszłego roku. W tym okresie z rosyjskiej gospodarki wyparowało 52,5 mld dol.

Teraz Putin ma kolejny problem. Dużo poważniejszy. Już nie tylko kremlowska gospodarka w ujęciu makroekonomicznym ledwo zipie, kryzys dopadł również samorządy.

Czukotka ma najgorzej

W ciągu ostatnich pięciu lat długi rosyjskich regionów się podwoiły, by sięgnąć równowartości 42 mld dol. - alarmuje amerykańska agencja ratingowa Standard & Poor's. Najbardziej zadłużona jest Czukotka - na 144 proc. rocznych wpływów, a cztery republiki bliżej Ukrainy i Kaukazu - na co najmniej 100 proc.

Dla porównania - najbardziej zadłużonym województwem w Polsce na koniec 2013 r. było woj. mazowieckie. Miało wtedy 73,4 proc. długu w stosunku do rocznego dochodu samorządu.

Zdaniem agencji najbardziej kluczowe będą najbliższe dwa-trzy lata, kiedy to samorządowcy będą zmuszeni poprosić o pomoc Kreml. - Dzisiaj Moskwa może pozwolić sobie na dopłacanie do regionów. Za trzy lata, kiedy długi jeszcze wzrosną, ryzyko będzie zdecydowanie większe - powiedziała Bloombergowi Karen Wartapietow z moskiewskiego oddziału Standard & Poor's.

Rosjanka głoduje i nie ma pieniędzy

Jakie są przyczyny kryzysu? Oprócz wciąż napiętej sytuacji na rynkach w związku z kryzysem na Ukrainie oraz tanią ropą prezydent Putin nakazał w 2012 r. podniesienie świadczeń socjalnych i w pełni obarczył nimi samorządy. Co więcej, w momencie kiedy Zachód odwrócił się plecami do Kremla, lwia część regionów straciła możliwość finansowania swoich budżetów z międzynarodowych rynków. W związku z tym regiony musiały zwrócić się do banków o droższe pożyczki.

Spirala nakręcała się przez ostatnie lata. Nie pomogła jej na pewno galopująca, kilkunastoprocentowa inflacja ani szybujące wskaźniki pauperyzacji rosyjskiego społeczeństwa. Są one przerażające. Ostatnie dane mówią o 23 mln naszych wschodnich sąsiadów, którzy żyją poniżej progu ubóstwa. To o 3 mln więcej niż rok wcześniej.

Ale to nie koniec złych wieści. Według Standard & Poor's władze lokalne będą chciały w tym roku pożyczyć o kolejne 25 proc. więcej niż w ubiegłym, a deficyt finansowy jest już o 42 proc. wyższy niż rok temu. Z roku na rok ma być jeszcze gorzej. To tykająca bomba zegarowa - ostrzegają światowe media. Co zrobi Putin?

O Władimirze Putinie i absurdach współczesnej Rosji przeczytaj w książkach >>



Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas