W ten dzień frankowicze byli bliscy zawału. Teraz wcale nie jest lepiej. Co dalej będzie z frankiem?

Dokładnie rok temu kurs franka oszalał. Bank szwajcarski zlikwidował tzw. sufit walutowy, który zakładał minimalny kurs wymiany na poziomie 1,2 franka za euro oraz obniżył stopy procentowe do ujemnego poziomu - 0,75 proc. Od tej pory kurs cały czas oscyluje w okolicach 4 zł. Będzie lepiej?
15 stycznia 2015 r. około godz. 11 za franka płaciliśmy nieprawdopodobną cenę - 5,12 zł. W ciągu kilku chwil szwajcarska waluta umocniła się o ponad 30 proc. Wykres kursu franka do złotego w tym dniu wyglądał tak:



Co było przyczyną eksplozji kursu franka? W połowie stycznia prezes szwajcarskiego banku centralnego ogłosił, że nie będzie bronić rodzimej waluty przed umocnieniem. Tzw. sufit walutowy utworzony 6 września 2011 r. sztywno wiązał kurs franka do euro na poziomie 1,2 franka za 1 euro. Uwolnienie kursu spowodowało olbrzymie wzrosty.

Wraz z kursem posypały się również akcje polskich banków. W najgorszej sytuacji był wtedy Getin Noble (strata ponad 16 proc.), Millennium (10 proc.), BZ WBK (7,6 proc.) i mBank (7,5 proc.).

Kurs akcji Getin Noble Bank

Frankowicze bliscy zawału

Od czasu załamania szwajcarska waluta cały czas utrzymuje się na wysokim poziomie ok. 4 zł. Obecnie płacimy za jednego franka 4,02 zł.



Rok temu najbardziej bliscy zawału mogli być frankowicze. Gdyby kurs utrzymał się na poziomie 5 zł, ich miesięczne raty hipoteczne wzrosłyby o kilkaset złotych. Na szczęście po kilku godzinach kurs się ustabilizował. W ciągu kolejnych kilku miesięcy banki uwzględniły ujemne stopy procentowe, zmniejszyły spready (różnica między kupnem a sprzedażą danej waluty) i wydłużyły okres spłaty. Dzięki takim zachowaniom niektórzy klienci płacą obecnie niższe raty niż sprzed roku.

Teraz naprzeciw oczekiwaniom frankowiczów wychodzi prezydent Andrzej Duda, który ma przedstawić dzisiaj ustawę dotyczącą pomocy zadłużonym.

Czy będzie lepiej?

Eksperci rynków walutowych nie snują czarnych wizji. Trendy na franku przede wszystkim zdominuje odpływ kapitału inwestycyjnego ze Szwajcarii, gdzie stawki depozytowe są silnie ujemne (Libor -0,75 proc.), na inne rynki (głównie USA) w poszukiwaniu dodatnich stóp zwrotu. Innymi słowy, czeka nas wyprzedaż szwajcarskiej waluty, co może ją znacznie osłabić.

- Jakkolwiek rok 2016 nie obędzie się bez kilku momentów słabości złotego, w ogólnym rozrachunku nie widać podstaw do strukturalnego pogorszenia oceny złotego w oczach zagranicznych inwestorów. W kwestii ryzyka politycznego od strony rynku walutowego największe znaczenie mają perspektywy gospodarcze oraz wiarygodność kredytowa kraju, a w tych elementach polityka nowego rządu nie wygląda niepokojąco - mówi nam Konrad Białas, główny ekonomista TMS Brokers.

Ekspert przewiduje, że na koniec 2016 r. będziemy za jednego franka płacić 3,63 zł.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas