Rubel dobija Rosję, ale nie Gazprom. Wyniki imponują, choć jest jeden haczyk

Słaby rubel sprzyja naftowym oligarchom. Największy na świecie producent gazu, rosyjski koncern Gazprom, pochwalił się wynikami finansowymi za pierwszy kwartał obecnego roku. Były one o 71 proc. lepsze niż roku temu. Ale jest jeden haczyk.
Gazprom przez trzy pierwsze miesiące 2015 r. zarobił netto 382 mld rubli, czyli ok. 5,9 mld dol. To dokładnie o 71 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2014 roku. Przychody rosyjskiego koncernu wzrosły w I kw. o 5,7 proc. i wyniosły 1,65 bln rubli (ponad 26 mld dol.)

Im gorzej, tym lepiej

Jak pisze BBC, Gazprom sprzedaje swój gaz za dolary, więc słabszy rubel oznacza, że rośnie cena gazu liczona w rodzimej walucie. A ta rzeczywiście kuleje. Od sierpnia zeszłego roku rubel osłabił się o blisko 43 proc. względem dolara.



Niższy kurs waluty u naszego wschodniego sąsiada pomógł także zrównoważyć 10-procentowy spadek sprzedaży gazu, która wyniosła w trzech pierwszych miesiącach 132 mld metrów sześciennych.

Jest jednak i haczyk

Fantastyczne wyniki rosyjskiego giganta mogą być jednak złudne. Jak tłumaczą sami specjaliści Gazpromu, rozliczając handel gazem w dolarach, zarabia on podobne, a nawet niższe kwoty, jednak ponieważ na własnym rynku rozlicza się w rublach, kiedy ta waluta osłabła, zanotował astronomiczny skok zysków. Koniec końców naftowe guru i tak może mieć kłopoty.

Co więcej, wielu analityków uważa, że cena ropy naftowej, która utrzymuje się obecnie poniżej 50 dol. za baryłkę, spowoduje, że wyniki firmy na koniec 2015 roku będą słabsze niż w pierwszym kwartale.

Przypomnijmy, że osłabienie rubla to między innymi efekt sankcji gospodarczych nałożonych przez Zachód rok temu na Rosję, gdy rozpoczęła ona okupację Krymu, a rosyjskie wojska uczestniczyły w walkach na wschodzie Ukrainy. Na spadki złożyły się także w dużej mierze pikujące ceny czarnego złota, które obecnie oscylują w granicach 44-50 dol. za baryłkę.



Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas





Więcej o: