Oto wykres, który pokazuje, jak na akcję CBA reaguje polska giełda. "Kupuj, kiedy leje się krew"

Kilka minut po godz. 14 wycieka informacja, że prezes Giełdy Papierów Wartościowych (GPW) wychodzi w towarzystwie funkcjonariuszy CBA z siedziby budynku. Co robią akcjonariusze? Kupują. Takiej okazji nie można przegapić.
Akcje WIG, indeksu skupiającego wszystkie spółki notowane na głównym rynku GPW, podrożały z minuty na minutę o kilka procent. Inwestorzy na pierwsze wiadomości o tym, że Paweł Tamborski, prezes GPW, opuścił budynek giełdy w asyście CBA, wywęszyli krew i zaczęli skupować akcje. Teraz sytuacja zdaje się stabilna.



W tym samym czasie kurs Ciechu, w sprawie którego toczy się postępowanie CBA, tracił po godz. 15 ponad 3 proc. Wcześniej akcje Ciechu traciły nawet ponad 5 proc.



Taka sytuacja potwierdza refleks naszych inwestorów. Stara maksyma rodziny Rothschildów, niemieckich żydów związanych z bankowością, mówi: "Kupuj, kiedy leje się krew". Dzisiejsze wiadomości tylko potwierdzają aktualność tych słów.

Akcja CBA. O co chodzi?

Choć na początku mogło się wydawać, że sprawa dotyczy zatrzymania przez CBA Pawła Tamborskiego, szybko zdementowano te plotki. - Prokuratura nie wydała polecenia o jego zatrzymaniu. Od pana Pawła Tamborskiego, na polecenie prokuratury, zażądano wydania pewnych dokumentów i nośników - mówił dzisiaj Radiu TOK FM prok. Waldemar Tyl. O jakie dokumenty chodzi?

Paweł Tamborski przed objęciem funkcji prezesa GPW był wiceministrem skarbu i nadzorował proces sprzedaży akcji Ciechu. Śledztwo w tej sprawie trwa od kilku miesięcy. "Dotychczas przekazywaliśmy właściwym organom wszystkie potrzebne materiały" - czytamy w oświadczeniu Ministerstwa Skarbu Państwa wydanym krótko po tym, jak agenci CBA pojawili się w biurach resortu. "Dziś funkcjonariusze CBA przyszli zabezpieczać dodatkowe dokumenty i serwery. To kolejny krok w wyjaśnianiu sprawy. Deklarujemy pełną współpracę, żeby ją [sprawę] definitywnie wyjaśnić" - zapewnia MSP.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas