Ile kosztuje zamach? Jeden "zainwestowany" dolar potrafi wyrządzić milionowe szkody

Świat walczy z terroryzmem, wydając na to biliony dolarów. Tymczasem zamachowcy potrzebują jedynie 2 tys. dol., aby tak jak w Londynie w 2005 r. uśmiercić 52 osoby i wyrządzić szkody na 2,5 mld dol. Same materiały wybuchowe przeznaczone do ataku samobójczego można kupić już za 150 dol. Sianie zagłady jest zastraszająco tanie.
Krew na ulicach Paryża jeszcze nie wyschła, ale już teraz wiadomo, że Francja poniesie dotkliwe skutki tego terroru. Także ekonomiczne. Biorąc pod uwagę finansowe konsekwencje zamachów sprzed lat, Hollande może spodziewać się wielomilionowego tąpnięcia w turystyce, olbrzymich strat inwestycyjnych oraz miliardów euro przeznaczonych na podniesienie bezpieczeństwa.

Pytanie, ile kosztuje zamach, jest tak naprawdę dwojakie. Z jednej strony możemy zapytać, ile terroryzm kosztuje nas, ofiary, z drugiej - ile samych terrorystów.

Zabijanie za grosze

W drugim przypadku koszty są zastraszająco niskie. "Globalny terroryzm jest tani" - pisał w 2008 r. prof. Bjorn Lomborg w materiałach NATO. Według profesora materialny koszt przeprowadzenia samobójczego zamachu bombowego to zaledwie 150 dol. Taka akcja może przynieść śmierć średnio 12 osobom i szerzy strach w całej danej społeczności.

Sprawa się komplikuje, kiedy mamy do czynienia z wysublimowanym mordowaniem na szeroką skalę, jak to miało miejsce np. 11 września 2001 r. Wtedy wydatki na operacje wzrastają do kilkuset tysięcy dolarów. Spójrzmy na koszty zorganizowania zamachów w ostatnim czasie.

1. Zamach na WTC. Zginęło wtedy 2996 osób. Całość wydatków, jakie poniosła Al-Kaida w związku z zamachem, szacowane są na blisko 500 tys. dol.
2. Zamach na pociągi w Madrycie. Jedno z najtragiczniejszych wydarzeń w powojennej Europie z (2004 r.) kosztowało organizację Ben Ladena niewiele, ok. 15 tys. dol. (koszty bomb). W ataku zginęło wtedy 191 osób.
3. Zamach w Londynie. Operacja z 7 lipca 2005 r. kosztowała terrorystów jedynie 2 tys. dol. Śmierć poniosły 52 osoby.
4. Zamach na Bali. Atak na turystów z 2002 r. kosztował życie 202 osoby. ONZ szacuje, że terroryści na zorganizowanie zamachu potrzebowali ok. 50 tys. dol.

To tylko niektóre przykłady. Wniosek nasuwa się jednak sam - mordowanie jest tanie. Terroryści doskonale wiedzą, jak wiele mogą ugrać niskim kosztem.

"Ataki terrorystyczne zawsze pozostaną oczywistą i tanią inwestycją dla ugrupowań, których celem jest szerzenie paniki i niepokoju" - pisał prof. Lomborg. Przykład? Na każdego dolara wydanego przez terrorystów na przeprowadzenie ataków bombowych w Londynie przypadło 1,27 mln dol. strat (ponieważ zniszczenia, których koszt szacuje się na 2,5 mld dol. wyniknęły z operacji, która kosztowała jedynie 2 tys. dol.). "Inwestycja" w strach Zachodu jest więc bardzo opłacalna.

Bilionowe skutki terroryzmu

Sytuacja diametralnie się zmienia, kiedy weźmiemy pod uwagę drugą stronę. Państwa dotknięte terroryzmem odczuwają skutki zamachów jeszcze długo po pojmaniu sprawców. Tragiczne wydarzenia w Paryżu zostały nazwane przez niektórych komentatorów francuskim 11 września. Rzeczywiście, skutki obu zamachów mogą być podobne. Szczególnie w sferze ekonomicznej.

Po zamachach na WTC giełda w Nowym Jorku była zamknięta przez cztery dni, podobnie ruch lotniczy w Stanach Zjednoczonych. Według "New York Times'a" same straty materialne (koszt zniszczonych budynków, infrastruktury, odszkodowań) kosztowały USA blisko 55 mld dol. Kolejne 589 mld dol. Amerykanie wydali na stworzenie Departamentu Bezpieczeństwa Kraju, wywiad wewnętrzny oraz wzmocnienie bezpieczeństwa na lotniskach.

Straty z turystyki, niedokończonych bądź nieudanych transakcji biznesowych czy odwoływania wszelkich imprez oszacowano na 123 mld dol. Doliczając do tego wszystkiego wydatki Amerykanów na wojnę z terroryzmem, suma urasta do astronomicznej kwoty 3,3 bln dol.

Zamachy a PKB

Podobnie sytuacja przedstawia się w państwach nękanych terroryzmem przez kilkanaście lat. "DGP" przytacza badania Alberta Abadie z Harvardu i Javiera Gardeazabala z Uniwersytetu w Bilbao, którzy badali wzrost gospodarczy Kraju Basków w latach 1968-2000 i porównali go z rozwojem pozostałych części Hiszpanii. Jakie wyciągnęli wnioski? Wzrost PKB na głowę w Kraju Basków był średnio o 10 proc. niższy niż w reszcie kraju. To dowodzi, że zamachy długofalowo wpływają na gospodarkę danego kraju.

Czy podobnie będzie w przypadku Francji? Na razie na wiadomość o zamachach giełda zareagowała umiarkowanymi spadkami. Najwięcej tracą spółki z branży turystycznej. Akcje francuskiej grupy hotelowej Accor straciły na otwarciu blisko 7 proc. Notowania operatora paryskich lotnisk Charles de Gaulle i Orly spółki Aeroports de Paris obniżyły się o 5 proc., o tyle samo spadły akcje Air France. Na prawdziwe skutki piątkowych ataków przyjdzie nam jeszcze poczekać.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas



Więcej o: