Sprzedali stare, zepsute słuchawki jako nowe. Wymienili, ale na powystawowe. Saturn: Zbieg niefortunnych okoliczności

Saturn sprzedał klientowi stare, zepsute słuchawki jako nowe, a następnie wymienił je na sprzęt z wystawy. "Robią z człowieka debila" - pisze pan Adam na Facebooku. "Pomyłka pracownika" - odpowiada firma.
Pan Adam potrzebował dobrych słuchawek dousznych. Zdecydował się na markę uznanego producenta sprzętu audio. Wybrany przez siebie model znalazł w internetowym sklepie Saturn. Cena: 250 zł. Kupił sprzęt online z opcją odbioru osobistego w jednym z warszawskich marketów.

- Ale mnie właśnie krew zalała. A było to tak: polecono mi fajne słuchawki do biegania, więc nie czekając podjechałem do Media Markt żeby je sobie kupić. Ale że tam nie było, to sobie odpaliłem na telefonie stronę Saturna i okazało się, że mają na stanie w Złotych Tarasach. Żeby nikt mi ich nie sprzątnął spod nosa, kupiłem od razu przez wspomnianą stronę z odbiorem na miejscu w sklepie - opisuje pan Adam.

Słuchawki odbierał w pośpiechu, nie przyjrzał się opakowaniu, choć - jak sam przyznaje - powinien. Pudełko wrzucił do torby i pojechał do domu. Dopiero tam dokładnie obejrzał to, co wydano mu jako nowy sprzęt.

- Paczka wymięta, stare naklejki, wszystko wygląda na mocno przechodzone. W pudełku nie ma nic, żadnej dokumentacji, żadnych dodatków wymienionych na pudełku - opisuje pan Adam.



Pierwsza myśl: sprzedano mu używany produkt. To nie jedyny problem - na pudełku znajdowała się naklejka sugerująca, że słuchawki zostały przez poprzedniego właściciela oddane do naprawy gwarancyjnej... w marcu 2014 r.

- Patrzę na dziwne naklejki na pudełku, a tam: "NAPRAWA W RAMACH GWARANCJI ZS1229/03/2014". Czy to znaczy, że były już naprawiane??? Na pudełku widnieje też rok produkcji: 2011 - pisze pan Adam. - Po podłączeniu do iPhona okazuje się, że one nie działają. A dokładniej, działa tylko lewa strona - dodaje.

"Zbieg niefortunnych okoliczności"

- Opisany przypadek był zbiegiem niefortunnych okoliczności i przez pomyłkę pracownika wydano klientowi wadliwe słuchawki, przeznaczone do odesłania do producenta. Sprawa została wyjaśniona i klient otrzymał nowe słuchawki - tłumaczy Wioletta Batóg, rzecznik prasowy Saturna. - Był to odosobniony przypadek. Podjęliśmy dodatkowe działania, żeby w przyszłości nie dopuścić do podobnych sytuacji - zapewnia rzecznik.

Pan Adam rzeczywiście następnego dnia otrzymał w tym samym sklepie inną parę słuchawek, lecz i tym razem nie był to sprzęt fabrycznie zapakowany. "Nowe" słuchawki okazały się być ostatnią dostępną parą z wystawy. Wręczono je klientowi bez słowa przeprosin, bez jakiegokolwiek rabatu. Czy kupującemu produkt powystawowy nie przysługuje zniżka? Przedstawicielka Saturna nie udzieliła odpowiedzi na to pytanie.

Co się dzieje ze zwrotami?

Wytłumaczyła natomiast, co dzieje się ze zwracanymi przez klientów produktami. - Możliwe są sytuacje, w których do sprzedaży są kierowane towary zwracane nam przez konsumentów zgodnie z ogólną polityką sklepów sieci Saturn, która dopuszcza możliwość zwrócenia przez konsumentów towarów zakupionych w terminie 30 dni od ich zakupu, pod warunkiem, iż zwracany towar jest nieuszkodzony, nie nosi śladów użytkowania, posiada wszystkie akcesoria i folie ochronne oraz nienaruszone opakowanie fabryczne - tłumaczy Wioletta Batóg.

- W takich wypadkach po zwrocie każdy egzemplarz jest szczegółowo badany przez pracownika sklepu i jeśli nosi jednak jakiekolwiek ślady użytkowania, to jest sprzedawany jako towar używany, o czym konsument jest informowany - albo w ogóle jest wycofywany z dalszej sprzedaży - zapewnia Batóg.

Miałeś podobną sytuację? A może sklep cię oszukał? Napisz do nas na pieniadze@agora.pl

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Pieniądze.gazeta.pl - polub nas na Facebooku >>>