Chciał w Kruku reklamować pierścionek. Nie mógł, bo pracownica zabrała mu paragon. Co na to firma?

Jest grudzień. Szał przedświątecznych zakupów. Pan Przemek wraz z żoną kupują na internetowej stronie Kruka prezenty dla znajomych. Wszystko przebiega sprawnie. Do czasu. Później jest tylko gorzej.
"Moja małżonka zachęcona informacją na Państwa stronie internetowej oraz z braku czasu postanowiła skorzystać z promocji świątecznej, tj. przy zakupie powyżej 600 zł przysługiwał jej bon o wartości 100 zł do wykorzystania w salonie" - pisze na Facebooku do polskiej firmy jubilerskiej W.Kruk pan Przemek. To początek historii, w której przewija się złość, niemoc, tony procedur, a leitmotivem jest zdanie: "Nie da się".

Z pozdrowieniami dla W.KRUK.Szanowny Panie W.Kruk. Z racji tego, że firmuje Pan swoim nazwiskiem firmę, która "od 1840...

Posted by Przemek Rusiecki on 8 stycznia 2016


Rozdział pierwszy: Zakupy online

Żona pana Przemka kupiła w sklepie online polskiego producenta biżuterii cztery produkty: trzy prezenty dla znajomych i jeden dla siebie. Z racji tego, że na tę ostatnią przesyłkę trzeba byłoby czekać 15 dni, poprosiła o rozdział paczek, tak aby prezenty doszły jeszcze przed świętami. Choć wypełniła formularz kontaktowy, skrzynka mailowa świeciła pustkami. Po dwóch dniach postanowiła zadzwonić do firmy. Pan Przemek relacjonuje rozmowę:

"Żona: - Proszę o podzielenie paczki, którą zamówiłam u Was na stronie.
W.Kruk: - Nie da się.
Żona: - Ale ja zapłacę za tę drugą paczkę, skoro to taki problem.
W. Kruk: - Nie da się.
Żona: - A dlaczego nie da się podzielić paczki?
W.Kruk: - Nie ma takiej możliwości.
Żona: - Aha, a co można zrobić?
W.Kruk: - Można anulować ten jeden produkt".

Anulowanie produktu nie wchodziło w grę, ponieważ wtedy małżeństwo straciłoby stuzłotową zniżkę. Klientka przystała na kolejną propozycję Kruka i zamówiła produkty jeszcze raz, tym razem z dostawą do sklepu. "Niestety, produkt nie spełniał oczekiwań żony i na zdjęciach prezentował się zupełnie inaczej niż w rzeczywistości" - pisze pan Przemek. Małżeństwo postanowiło zakup zwrócić. I tutaj zaczęły się prawdziwe schody.

Rozdział drugi: Sklep

Dzień przed sylwestrem para stawiła się w sklepie Kruka. Jak przebiegała rozmowa? Pan Przemek pisze:

"Żona: - Chciałabym wymienić jeden z produktów, który kupiłam. Znalazłam coś na wymianę w tej samej cenie.
W.Kruk: - Nie da się.
Żona: - Ale dlaczego?
W.Kruk: - Bo dostała Pani bon na 100 zł i musi Pani zwrócić wszystkie produkty, by wymienić ten jeden, który się Pani nie podoba.
Żona: - Trzy produkty zostały wykorzystane jako prezenty i oddane do ludzi. Ten mi się nie podoba i chcę go wymienić.
W.Kruk: - Nie da się, tym bardziej, że produkty kupiła Pani w galerii handlowej X, a my jesteśmy w galerii handlowej Y.
Żona: - A gdybym dostała od kogoś znajomego z Krakowa prezent, produkt od Was, z paragonem, a mieszkam w Gdańsku, to też musiałabym jechać do Krakowa, by to wymienić?
W.Kruk: - Przykro mi, nic nie da się zrobić. Musi Pani jechać do galerii X".

Rozdział trzeci: Znikający paragon

Rozzłoszczeni klienci trwali przy swoim i pracownica Kruka w końcu ustąpiła. Produkty zamieniła, z tym że według relacji pana Przemka zatrzymała oryginał paragonu za dotychczasowe produkty i nie wydała nowego. Dlaczego? "Nie dostanie Pani paragonu na nowy produkt, póki nie przepuścimy go przez nasz system" - miało usłyszeć małżeństwo. Pracownik zasugerował również, żeby zrobić zdjęcie paragonu jako dowód zakupu.

Jak na ironię, żona pana Przemka wymieniła felerny naszyjnik na pierścionek, z którego po dziesięciu dniach wypadła cyrkonia. "Jak to reklamować? Przecież nie mamy paragonu. Nie da się" - konstatuje niezadowolony klient.

Rozdział czwarty: Zaskoczenie i smutek

Po opisaniu całej historii na portalu społecznościowym na odpowiedź Kruka nie trzeba było długo czekać. "Poczuliśmy się zasmuceni i zaskoczeni" - czytamy w komentarzu firmy pod wpisem pana Przemka. Jubiler zapewnił, że wymieni wadliwy pierścionek na nowy bez konieczności okazania paragonu.

My zapytaliśmy w biurze prasowym firmy, czy rzeczywiście reklamując jeden produkt Kruka, trzeba zwrócić wszystkie zakupione przedmioty z danego paragonu, nawet jeśli były objęte promocją, czy zakupy można wymienić tylko w salonie, w którym się je nabyło, i jak to możliwe, że za wymieniony towar klient nie otrzymał nowego paragonu.

- Wszystkie opisane kwestie wyjaśniamy, aby podobna historia nie miała miejsca w przyszłości - mówi nam Joanna Andrzejewska, PR menedżer W.Kruk. Według Andrzejewskiej w przypadku reklamacji produktu zakupionego w salonie W.Kruk w ramach promocji "100 za 600" nie trzeba było dokonywać zwrotu wszystkich zakupionych produktów, oryginał paragonu powinien zawsze pozostać w rękach klienta, a biżuterię można reklamować we wszystkich salonach sieci. Słowem: teoria sobie, a praktyka sobie.

Jak to się ma do przeżyć pana Przemka i jego żony? "Powinniście zmienić nazwę firmy na W. » Nie da się «Kruk" - napisał internauta. "Przykro nam - przepraszamy Ciebie i Twoją Małżonkę" - odpisała firma. Pan Przemek jest umówiony w salonie na wymianę pierścionka. Może tym razem wszystko pójdzie po jego myśli.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas



Więcej o:
Komentarze (130)
Chciał w Kruku reklamować pierścionek. Nie mógł, bo pracownica zabrała mu paragon. Co na to firma?
Zaloguj się
  • theman85

    Oceniono 15 razy -9

    Bez przesady - ci ludzie (klienci) są nienormalni. Co ten tekst robi na głównej portalu? Czyżby pan Pszemek był koszerny i miał znajomości w wybiórczej?

  • qqreca

    Oceniono 17 razy -7

    Mówcie co chcecie, ale dla mnie od razu ta rodzinka jawi się jako mega problemowa.
    Wszystko im nie pasuje. Pracownik im tłumaczył by zrobili sobie foto paragonu, ale oni wolą zganiać winę na wszystkich niż odrobinę wziąć jej na siebie.

    Najlepsze było: zapłace za drugą przesyłkę, skoro to taki problem. Niezła łaska, szanownej Pani. Szkoda o takich ludziach nawet pisać.

  • siwywaldi

    Oceniono 12 razy -6

    Według mnie to trzeba mieć kompletnie zryty łeb, żeby kupować biżuterię przez internet.

    Poza tym, ZAWSZE gdy coś reklamowałem, to jeżeli na tym paragonie był więcej niż jeden produkt, to albo otrzymywałem zwrot paragonu z wykreśloną pozycją, albo poświadczoną przez sklep kserokopię dopiętą do kwitu reklamacyjnego.

    A poza tym, to ciekaw jestem CZYM ta firma "podpadła" Gazecie, że z jednej, w sumie goownianej reklamacji, redakcja robi aż taki raban?

  • lukibb

    Oceniono 10 razy -6

    Jak można ufać czemuś co nazywa się Kruk. Samo nawiązanie do tego a nie innego ptaka jest bardzo znaczące.

  • hrkukus

    Oceniono 4 razy -4

    Może to inny KRUK?
    "Windykacja" się przecież udała.

  • eweden

    Oceniono 4 razy -4

    Szczerze mowiac u Kruka reklamowalam lub wymienialam juz pare razy i zawsze pomyslnie. Nie moge narzekac.

  • rutosides

    Oceniono 10 razy -4

    strasznie mi przykro, że żona tak strasznie się namęczyła z tymi zakupami. Biedna kobieta. A Ci głupi pracownicy??Żenada !!!!!!!!

  • guernsey77

    Oceniono 12 razy -4

    Jakie jest to przysłowie, no to takie idealnie pasujące tutaj......a wiem: " chytry dwa razy traci". A na koniec napisał na FB, ale im pojechał, pewno Kruk padnie. Dla kilku złotych biedny klient ( skromne 600 zł na prezenty u jubilera ) zrobi wszystko by stówę zyskać. Podobnie jak baba z Radomia czy bitwa o crocs-y w Lidlu. Dla mnie dno i kupa mułu.

    '

  • norek.pl

    Oceniono 8 razy -4

    o mamunciu, ale afera, na pierwszą stronę...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX