Budżet 2016: pierwsze podwyżki płac od 2009 r. i 1850 zł pensji minimalnej

Rząd rozważa podniesienie płacy minimalnej do 1850 zł i przeznaczenie 2 mld zł na podwyżki dla pracowników budżetówki - donosi ?Puls Biznesu?. Propozycje przygotowane przez Ministerstwo Finansów miały już zostać przyjęte przez przedstawicieli pozostałych resortów.
- Resort finansów poinformował, że zgodnie z obowiązującą regułą wydatkową oraz możliwościami finansów państwa można wygospodarować 2 mld zł na podwyżki dla budżetówki -mówi "PB" osoba biorąca udział w posiedzeniu komitetu . Według informacji dziennika podwyżki płac nie będą dla wszystkich takie same - o ich wielkości zdecydują poszczególni dysponenci budżetowi.

Dotąd podwyżki płac w budżetówce blokowała procedura nadmiernego deficytu nałożona na Polskę w 2009 r.

Płaca minimalna w górę

Komitet Rady Ministrów uznał także, że firmy mogą sobie pozwolić na wzrost płacy minimalnej od przyszłego roku o 100 zł, do 1850 zł brutto. Dziś tę informację potwierdziła także w Radiu RMF FM rzecznik rządu Małgorzata Kidawa- Błońska.

To jednak zbyt wiele zdaniem Konfederacji Lewiatan, która już jakiś czas temu opowiadała się za podwyżką o 50 zł.

- W dużych miastach i dużych firmach do zaakceptowania byłaby nawet większa podwyżka. W małych firmach, w szczególności działających w biednych regionach, wynagrodzenie minimalne powyżej 1800 zł może spowodować zwolnienia pracowników o niskich kwalifikacjach - tłumaczył Jeremi Mordasewicz.

Z kolei zdaniem przedstawicieli związków zawodowych podwyżka o 100 zł to za mało i chcieliby podniesienia płacy minimalnej - przynajmniej o 7,4 proc., czyli do 1880 zł.



Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas



Więcej o:
Komentarze (113)
Budżet 2016: pierwsze podwyżki płac od 2009 r. i 1850 zł pensji minimalnej
Zaloguj się
  • tomtg123

    Oceniono 175 razy 93

    1) Każda złotówka na podwyżki w budżetówce pochodzi z podatków i jest wypracowywana przez sferę nie-budżetową.
    2) W 2007 roku premier Donald Tusk w expose zapowiedział, że PO ograniczy biurokrację o 10% w celu zmniejszenia kosztów.... Nic dodać nic ująć. Oto Platforma.
    No i jak tu na tych ciuli głosować ? Nawet gdyby się chciało, to nie da się.
    Oni nie dają sami sobie szansy.

  • kostuh

    Oceniono 64 razy 54

    Mordasiewicz ty oderwana od rzeczywistości menda jesteś.
    Nie masz pojęcia co jest największym problem w małych miejscowościach.
    Te małe firmy płacą oficjalnie minimalna pensję. Nie ważne czy tu elektryk, blacharz czy kierowca czy budowlaniec. Każdy zarabia minimalną-OFICJALNIE. ale nieoficjalnie dostaje nawet 2-3 razy tyle pod stołem!
    W małych miejscowościach to rodzi olbrzymie konsekwencje.
    Wszelkie stypendia, pomoc społeczna -trafia do ludzi, którzy jej naprawdę nie potrzebują. Sądy nie dają grzywny, zaniżają alimenty itp. Tu podniesienie płacy minimalnej spowoduje, że to 100 zł zamiast pod stołem pójdzie oficjalnie do kieszeni. I stanie się tak u większości pracowników fizycznych na budowach-tych wielkomiejskich też.
    Drugim problemem jest szara strefa. Nieuczciwa konkurencja na "wiejskim" rynku pracy wszelkiej maści "rolników" z 2 ha ziemi. Ubezpieczonemu w KRUS łatwiej pracować na czarno niż zarejestrowanemu w PUPie. Choć i tak są tacy co podpisują listę, biorą zasiłki i pracują. Słyszałem o człowieku, który od 30 lat bierze rentę i cały czas pracuje na czarno!
    Zatrudnienie na czarno, to frustruje i demoralizuje małe społeczności.

    Powinno się stworzyć mechanizmy, które by pozwoliły ludziom wyrwać się z szarej strefy. Ja widzę tylko jeden mechanizm-"odszkodowania" dla zatrudnionych na czarno. Gdyby sądy musiały zasądzić odszkodowanie dla pracownika zatrudnionego na czarno w wysokości 18 średnich krajowych to dodałoby by odwagi desperatom liczącym każdy gorsz a pracodawcy jeszcze raz przekalkulowaliby czy szara strefa im się opłaci.
    Ograniczenie, szarej strefy powinno być priorytetem bo:
    -ograniczyło by to dziurę w ZUS,
    -usprawniłoby pomoc społeczną-zasiłki dla naprawdę potrzebujących.
    -więcej środków na leczenie w NFZ
    - dałoby uczciwszą konkurencję na rynku pracy-zwłaszcza dla ludzi słabo wykwalifikowanych
    - uczciwsza konkurencja na rynku miedzy przedsiębiorcami.

  • weredyk_pl

    Oceniono 109 razy 49

    No dalej, Czerska, gdzie teraz są wszyscy wasi "eksperci", co to co chwila wieszczyli na pierwszej stronie jak to budżet nie wytrzyma obietnic Dudy. A teraz zdychający rząd PO wykręcił babola a tu cisza w komentarzach "ekspertów"?
    Wyższe pensje na państwowych posadkach się przydadzą, bo szpaler "ekspertów" Komorowskiego nie ma co ze sobą zrobić:
    "Ustępujący prezydent po przegranych wyborach rzadko pojawia się publicznie. Jak nieoficjalnie dowiedział się "Fakt" Komorowski zupełnie nie potrafi odnaleźć się w nowej sytuacji. Dziennik pisze, że Komorowski "zaszył się w Belwederze i tam walczy z depresją" i choć ma jeszcze przed sobą dwa miesiące prezydentury już zaczął się pakować i z przerażeniem patrzy w przyszłość. – Nie chce z nikim rozmawiać, jest w kompletnej rozsypce – mówi tabloidowi jeden z polityków PO. Jak dodaje, Komorowski nie wie jakiej działalności poświęcić się dalej: czy kandydować do Senatu czy też stanąć na czele PO.

    Problemem prezydenta jest jednak nie tylko jego przyszłość zawodowa. Wraz z jego odejściem, w Kancelarii Prezydenta straci pracę ok. 50 osób dla których nie przygotowano alternatywnych miejsc pracy, ponieważ... nikt nie spodziewał się porażki. O tym szczerze informuje rozmówca "Faktu": "Gdyby spodziewano się przegranej, dla nich załatwiono by pewnie miękkie lądowanie – miejsca w spółkach, na placówkach zagranicznych. A teraz jest na to za mało czasu"."

    telewizjarepublika.pl/quotkomorowski-zaszyl-sie-w-belwederze-i-walczy-z-depresjaquot,20531.html

  • oelefante

    Oceniono 96 razy 46

    PO kupuje sobie głosy wyboraców. Wydaje na to miliardy z budżetu i jest bezkarna. Tymczasem obywatel, który spróbuje kupić głos innego obywatela i wyda na to 10 pln WŁASNYCH pieniędzy, zostanie za to surowo ukarany.
    Oni mają większe prawa niż my.

  • tomtg123

    Oceniono 78 razy 40

    PO zaprzecza własnym obietnicom wyborczym z 2007. Miało być cięcie biurokracji, jest rozbudowa biurokracji i dawanie jej prezentów.
    Można i tak, to jest pójście w tą stroną której chciałby PiS - państwo silnego urzędnika.
    Ale Platformie nic to nie da - wyborca PiS i tak na PO nie zagłosuje, bo po co ma głosowac na podróbkę PiSu, jak może głosować na oryginał.
    Dotychczasowy wyborca PO też na PO nie zagłosuje, bo po takim czymś będzie tylko bardziej wku...ony.
    A całego narodu PO w biurokracji nie zatrudni.
    Czyli cokolwiek by nie zrobić, to dupa zawsze z tyłu - i nie będzie wygranej w wyborach, pani premier.

  • blank8

    Oceniono 35 razy 21

    Niech nam budżetówka rośnie w siłę! Wybory za pasem.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX