Dane GUS: najwyższe pensje w Polsce mają m.in. politycy i urzędnicy, najniższe - sprzątaczki

Niezawodnym sposobem na dołączenie do grona najlepiej zarabiających Polaków jest na przykład kariera urzędnicza. GUS właśnie opublikował kompleksowe dane dotyczące wynagrodzeń Polaków - prym wiodą najwyżsi urzędnicy i kierownicy. Są kilka długości przed innymi pracownikami jeśli idzie o finanse. I o kilka długości za nimi, jeśli idzie o szacunek społeczny
Średnio, na konto pracującego Polaka wpływa niespełna 3 tys. zł (brutto 4,1 tys.) . Ale prawdziwymi lokomotywami ciągnącymi statystyczną średnią w górę są kierownicy i najwyżsi urzędnicy państwowi - przedstawiciele władz publicznych i kadra zarządzająca w rozmaitych urzędach. Co miesiąc zarabiają oni 8,4 tys. zł. W skład tej grupy wchodzi urzędnicza elita, m.in. parlamentarzyści, ministrowie, samorządowcy, szefowie urzędów, cała armia dyrektorów zarówno w firmach publicznych jak i prywatnych, rektorzy uczelni, prezesi, działacze np. organizacji zrzeszających pracodawców.

Średnio są oni o ponad 3 tys. zł bogatsi niż - wiceliderzy zestawienia - specjaliści, czyli np. rozmaici lekarze, nauczyciele, doradcy, rzecznicy, inspektorzy, handlowcy, weterynarze, czy inżynierowie. Oni co miesiąc są bogatsi o niespełna 5,1 tys. zł brutto. Na najniższym stopniu podium przycupnęli "technicy i inny średni personel". Różni instruktorzy, księgowi, agenci ubezpieczeniowi, ale też maklerzy, optycy i ratownicy medyczni. Oni mogą liczyć na trochę ponad 4,1 tys. zł brutto.

Na zarobki między 3, a 3,4 tys. zł brutto mogą liczyć pracownicy biurowi, robotnicy i rzemieślnicy oraz pracujący głównie w przemyśle i budownictwie operatorzy maszyn. Najbiedniejsi są pracownicy zatrudniani do wykonywania prac prostych - sprzątaczki, uliczni sprzedawcy, pomocnicy w gospodarstwach rolnych, dozorcy. Do ich portfela trafia niespełna 2,4 tys. Nieco zamożniejsi są pracownicy usług a także rolnicy, ogrodnicy, leśnicy i rybacy. Ich pensje wahają się między 2,4 tys. zł, a 2,7 tys. zł.



Co ciekawe, zasobność ekonomiczna nie idzie w parze z szacunkiem. Zależność jest raczej odwrotna - im wyższy szczebel na ekonomicznej drabinie, tym mniejsze poważanie w społeczeństwie.

Z badania "Prestiż zawodów" realizowanego przez CBOS wynika, że najbardziej poważamy strażaków, profesorów uniwersytetu i robotników wykwalifikowanych. Ich pracę szanowało ponad 80 proc. Polaków. uplasowali się górnicy. Niemałym szacunkiem darzymy też inżynierów zatrudnionych w fabryce, pielęgniarki, nauczycieli i lekarzy. Wszystkie te profesje cieszą się uznaniem ponad 70 proc. Polaków. Ponad połowa z nas (57 proc.) wysoko ceni zawód sprzątaczki. Warto podkreślić, że podobnym uznaniem cieszą się sędziowie i dyrektorzy dużych przedsiębiorstw (około 60 proc.). A w ogonie, obdarzani zaufaniem i poważaniem ledwie przez co trzeciego Polaka ciągną się....najbogatsi, najwyżsi urzędnicy, parlamentarzyści i działacze partyjni (tych szanuje tylko co piąty z nas).