Oto wielki plan Morawieckiego. Bilion złotych, lepiej płatne miejsca pracy, proste podatki i "Konstytucja biznesu"

Dzisiaj rząd zajmie się tzw. planem Morawieckiego, czyli dokumentem, który ma wyznaczać strategię gospodarczą Polski na kolejne 25 lat. Założenia są bardzo ambitne. Co dokładnie chce przeforsować minister rozwoju? Skąd chce sfinansować swoje pomysły? Jak zamierza to zrobić? Tłumaczymy.
"Plan na rzecz odpowiedzialnego rozwoju" - tak nazywa się dokument, który minister rozwoju Mateusz Morawiecki przedstawi dzisiaj Beacie Szydło na posiedzeniu rządu. To zbiór pomysłów, które mają dać solidnego kopa polskiej gospodarce na kolejne 25 lat.

Były szef banku BZ WBK miał być asem w drużynie PiS-u. Teraz nadszedł czas na słowo "sprawdzam". Oto główne założenia wielkiego planu ministra Morawieckiego:

1. Najważniejszym punktem "odpowiedzialnego rozwoju" ministra jest oparcie gospodarki na pięciu filarach:
- eksporcie - tutaj Morawiecki ma na myśli budowanie marki "made in Poland", wspieranie nowych szlaków eksportowych (obecnie ok. 80 proc. zamyka się w Europie) oraz aktywne wsparcie przedsiębiorstw za granicą dzięki dyplomacji ekonomicznej (biznesowe "soft power" Polski, budowanie jednolitej wizji naszego kraju za granicą).
- innowacyjności - przyjazne środowisko dla start-upów, uproszczenie przepisów dot. inwestowania w nowe technologie, zacieśnienie współpracy między nauką a przedsiębiorstwami
- reindustrializacji - szczególne wsparcie dla gałęzi przemysłu, które mają stać się polską wizytówką na świecie. Minister wymienia m.in. przemysł lotniczy, zbrojeniowy, stoczniowy, chemiczny, motoryzacyjny czy IT.
- kapitale - wpompowanie w gospodarkę biliona złotych usypanych z kredytów z międzynarodowych instytucji, unijnych dotacji i nowej państwowej instytucji rozwojowej (o czym dokładnie piszemy poniżej).
- rozwoju społecznym i terytorialnym - koniec w wykluczeniem ekonomicznym. Nowe inwestycje mają być ulokowane na preferencyjnych warunkach w miejscach do tej pory pogrążonych w biedzie i bezrobociu.



2. Minister chce dać w najbliższych latach olbrzymi zastrzyk kapitału polskiej gospodarce rzędu biliona złotych. Skąd weźmie takie pieniądze?
- 500 mld zł ma pochodzić z unijnych dopłat
- na 75-150 mld zł oceniono potencjał inwestycyjny spółek skarbu państwa
- do 230 mld zł oszacowano oszczędności przedsiębiorców zdeponowane na lokatach, które mogą częściowo wykorzystać na inwestycje
- od 50 do 80 mld ma popłynąć z unijnych instytucji jak Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju, Europejski Bank Inwestycyjny, Bank Światowy oraz z tzw. planu Junkcera (zakłada on przeznaczenie 300 mld euro na inwestycje w całej Europie poprzez Europejski Fundusz Inwestycji Strategicznych)
- ponad 100 mld zł ma dorzucić także nowo powstała superagencja tzw. Polski Fundusz Rozwoju, która skupi resztę nadwiślańskich agencji odpowiedzialnych za dopingowanie biznesu na różnych jego odcinkach: Korporację Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych, BGK, Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości, Polską Agencję Informacji i Inwestycji Zagranicznych, Agencję Rozwoju Przemysłu i Polskie Inwestycje Rozwojowe.

3. Polski Fundusz Rozwoju (PFR) ma działać na licencji bankowej i wygląda na to, że będzie oczkiem w głowie ministra Morawieckiego. Agencja, która będzie współpracować m.in. z PZU i PKO BP, stanie się niejako głównym narzędziem rządu w angażowaniu prywatnego kapitału do dosypywania pieniędzy gospodarce. Ma być równie wiarygodna co skarb państwa.

4. Minister deklaruje także powstanie tzw. "Konstytucji biznesu". Ma to być całościowy zbiór usprawnienia i uproszczenia procedur dot. prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce. Morawiecki tłumaczy, że w praktyce instytucje państwa będą przeprowadzać mniej kontroli, uproszczą podatki, a biurokrację ograniczą do minimum.



5. Rewolucja czeka również zamówienia publiczne. W Polsce rocznie wartość przetargów, które rozpisuje państwo wylicza się na ok. 150 mld zł. Jest to więc łakomy kąsek dla firm. Niestety, większość z tych, które wygrywa przetargi to zagraniczni inwestorzy. Teraz szala ma się przechylić na korzyść małych i średnich polskich przedsiębiorstw. Morawiecki sugeruje także powolne odchodzenie od kryterium najniższej ceny na rzecz innowacyjnych rozwiązań.

6. Polska ma również jeśli nie nieść, to chociaż być w kaganku rewolucji cyfrowej, która się obecnie toczy na świecie. Minister wczoraj tak mówił na konferencji: "Pierwsza rewolucja - silników parowych - nas ominęła, bo były wtedy rozbiory Polski, pod koniec XVIII wieku. Druga rewolucja - elektryczności - też nas ominęła, bo walczyliśmy o niepodległość. Trzecia rewolucja informatyczna też nas ominęła, bo była wtedy komuna i PRL. Dzisiaj jest czwarta rewolucja przemysłowa, często określana jako cyfrowa. Chcemy być w oku cyklonu tej rewolucji cyfrowej." Piękne słowa, na razie szczegółów w tym względzie jednak brak.

7. Rząd ma także postawić na wsparcie eksportu. Tutaj logika jest prosta. Firmy, wysyłające towary za granicę, ze wsparciem państwa będą więcej zarabiać. Jeśli będą więcej zarabiać, będą się rozwijać. Jeśli będą się rozwijać, wzrośnie potrzeba zatrudnienia nowych pracowników, którzy będą dzięki temu lepiej zarabiać (wyższe marże mają zachęcić firmy do podnoszenia płac). - A wiadomo, że im więcej człowiek zarabia, tym większe ma możliwości związane z mieszkaniami, ze zmianą pracy na jeszcze lepszą, z samokształceniem - przekonuje były szef BZ WBK.

Wracając do jednych z pierwszych zdań tego artykułu - Morawiecki miał być asem w rządzie Beaty Szydło - kompetentny bankowiec z wrażliwością społeczną, który pochyla się nad ludźmi. Tak o nim mówiono. Słusznie? Podstawowe pytanie, jak przy każdym takim planie brzmi: na ile słowo ciałem się stanie? Nowy plan ministra aż skrzy się pomysłów, ale nadal są to tylko pomysły.

Opozycja na razie wstrzymuje oddech i przygotowuje narrację na najbliższe dni. Choć szczegóły planu są znane od wczoraj, słów krytycznych raczej nie słychać. Najlepiej całą sytuację obrazuje argument Sławomira Nuemanna z PO w "Gościu Poranka" w TVP Info: "Morawiecki mówi o projekcie za bilion złotych, ale połowa tych środków ma pochodzić z Unii. A to zasługa PO."



A jak na plan Morawieckiego reagują ekonomiści? - Na początku lat 70-tych Edward Gierek startował z dokładnie takimi samymi hasłami - tak w Polsat News ocenił założenia ministra rozwoju ekonomista prof. Witold Orłowski. Dodał, że postulaty planu Morawieckiego są słuszne, ale "środki na realizacje strategii powinny być mądrze zagospodarowane".

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas