Banków nie trzeba się bać

- Kredytów nie należy się bać, ale trzeba podchodzić do nich z dystansem. Dla komfortu psychicznego warto oszczędzać, nawet małe kwoty. Dobrze byłoby wprowadzić do szkół przedmiot, który uczyłby bardzo młodych ludzi zarządzania finansami - uważa psycholog Anna Mochnaczewska-Dzik z Ośrodka Psychoterapii i Treningu Osobistego MENTIS
Niektórzy zarabiają dużo, ale nie są w stanie odłożyć nic. Są tacy, którzy mając skromniejszą pensję, potrafią oszczędzić znaczne kwoty. Czy można wyróżnić jakieś typy osobowości, cechy, które wpływają na umiejętność radzenia sobie z finansami?

Anna Mochnaczewska-Dzik (Ośrodek Psychoterapii i Treningu Osobistego MENTIS http://www.osrodekpsychoterapii.pl/ ): Jest wiele różnych teorii osobowości, a co za tym idzie jej typów. Jeden z bardziej prostych podziałów stworzy Carl Gustav Jung, który wyodrębnił dwa typy osobowości: ekstrawertyk i introwertyk. Pierwszy typ charakteryzuje się większym zainteresowaniem światem zewnętrznym niż własnymi przeżyciami; jego zachowania są prospołeczne. Osoby takie próbują nadążyć za duchem czasu i zmieniającymi się normami, szybko reagują na bodźce zewnętrzne - "szybciej coś powiedzą i zrobią niż pomyślą". Ekstrawertycy są więc bardziej narażeni na konsumpcyjny, konformistyczny styl życia. To może prowadzić do rozrzutności i do zaspokajania stale zwiększających się potrzeb, także poprzez zaciąganie kredytów.

Jego całkowitym przeciwieństwem jest introwertyk, który najlepiej się czuje sam ze sobą. a decyzje, jakie podejmuje, często są wnikliwie przemyślane. Można założyć, że to właśnie takie osoby bardziej rozsądnie podchodzą do spraw finansowych. Oczywiście każdy z nas może mieć różne natężenie cech z obydwu typów. Wiele czynników wpływa na to, że jedni lepiej, drudzy gorzej zarządzają własnymi pieniędzmi. Bardzo ważne jest dostrzeżenie nie tyle cech, co pewnych sygnałów, które wskazują na lepsze lub gorsze radzenie sobie z finansami.

Jakie zachowania powinny zacząć nas niepokoić?

Im posiadamy więcej pieniędzy, tym bardziej czujemy się wartościowi. Ale jednocześnie mamy poczucie, że nasze potrzeby życiowe cały czas rosną, tak więc na ich zaspokojenie też potrzebujemy coraz więcej. Niepokojącym sygnałem jest, jeśli impulsywnie redukujemy związane z pieniędzmi napięcie - trudno jest nam wytrzymać w stresującej sytuacji, mamy tendencję, żeby natychmiast zrobić coś by to zmienić, poprawić sobie samopoczucie. Niedobrze jeśli, niezależnie od sytuacji materialnej, impulsywnie wydajemy pieniądze - kupujemy, zanim zastanowimy się, czy dana rzecz jest nam tak naprawdę potrzebna. Prawdziwe problemy zaczynają się wtedy, gdy pożyczając kolejne pieniądze od banków, popadamy w długi, których nie jesteśmy w stanie spłacać.

Pani zdaniem kryzys zmienił podejście Polaków do pieniędzy, banków, kredytów czy tylko na chwilę wystraszył?

I tak, i nie. Z jednej strony Ci, którzy i tak bali się banków i stronili od nich, najprawdopodobniej zostali tylko utwierdzeni w swoich poglądach, że banki to zło. Z drugiej strony część osób korzystających z usług finansowych w kryzysie zaczęła bardziej ostrożnie podchodzić do wydatków i kredytów, chociażby ze względu na duże ryzyko utraty pracy. Nie mówiłabym tu więc o spektakularnej zmianie, lecz może o większym rozsądku i ostrożniejszym podejściu do spraw finansowych. Trzeba tu zaznaczyć, iż w dobie kryzysu to również banki "zmusiły" nas do tej rozwagi, zaostrzając na przykład warunki udzielania kredytów mieszkaniowych i pożyczek gotówkowych.

Czy należy bać się kredytów?

Oczywiście, że kredytów nie należy się bać - w końcu wszystko jest dla ludzi. Ważny jest jednak - jak to się mówi - zdrowy rozsądek, czyli spokojne, racjonalne, pragmatyczne, wręcz matematyczne podejście do sprawy. Zamiast się bać, lepiej długo analizować czy kredyt naprawdę jest niezbędny, czy nie służy szybkiemu spełnieniu jakiejś zachcianki, na którą można poczekać i zaoszczędzić. W przypadku kredytu mieszkaniowego, z którym będziemy żyć 20, 30 czy nawet 45 lat, trzeba policzyć na jaki kredyt stać mnie i moją rodzinę, trzeba wziąć pod uwagę możliwość utraty pracy czy chorobę przez kogoś w domu, mieć jakiekolwiek zabezpieczenie. Ważne jest by przed podjęciem decyzji o kredycie głośno wyrażać wszelkie obawy i wątpliwości, rozmawiać o nich ze wszystkimi domownikami, podejmować decyzję z partnerem. Pieniądze to częsty problem, z jakim małżeństwa zgłaszają się do mnie na konsultacje. Kwestia rozliczeń jest bowiem jednym z ważniejszych tematów w związkach, gdyż ma wpływ na poczucie bezpieczeństwa w relacji.

Jakie osoby i kiedy nie powinny się zadłużać?

Na kredyty, powinny uważać te osoby, dla których pieniądze stanowią najwyższą wartość. Pęd za nimi może doprowadzić do zatracenia się, a co za tym idzie np. pracoholizmu, braku satysfakcji z życia, wielu problemów na tle psychicznym. Również szczególną ostrożność muszą zachować osoby, które często pochopnie podejmują decyzje np. o zakupach, nie bacząc na konsekwencje. Takie zachowanie, jak branie kolejnego kredytu, może okazać się zgubne i bolesne dla portfela. Na baczności powinny mieć się osoby, które mają już jakiś kredyt, choć raz popadły w długi, z których spłatą miały problem, miały jakiś konflikt z bankiem. To może źle wpłynąć na życie rodzinne, a nawet zdrowie psychiczne.

Co jeśli wpadniemy w spiralę zadłużenia, bierzemy kredyty na kredyty - jak radzić sobie z sytuacją?

Przede wszystkim kiedy znajdziemy się w trudnej sytuacji finansowej, powinniśmy spróbować przestawić się z tzw. myślenia emocjonalnego na racjonalne. Myślenie emocjonalne często wynika z naszego lęku o przyszłość - dlatego pierwsze co przychodzi do głowy, to szybkie pozbycie się problemu np. spłaty jednego kredytu za pomocą kolejnego kredytu.

Myślenie racjonalne trzeba zacząć od próby spojrzenia na całą sytuację z innej perspektywy, jakby z zewnątrz. Należy skupić się na szukaniu wielu rozwiązań, wypunktować za i przeciw każdego z nich, policzyć koszty i przeanalizować konsekwencje. Zamiast brać kolejne pożyczki, lepiej powiadomić bank o trudnej sytuacji, spróbować negocjować - może się okazać, że da się zmniejszyć wielkość rat, rozłożyć spłatę w czasie lub zawiesić na kilka miesięcy, zmniejszyć lub umorzyć odsetki. Warto zawsze zapytać o radę członków rodziny, znajomych, a nawet skorzystać z darmowych usług kilku czy kilkunastu doradców - spokojnie porównać, przeliczyć i rozważyć propozycje. Korzystna może okazać się konsolidacja kredytów - zamiana wielu pożyczek w jedną. Czasem wystarczy znalezienie dodatkowych źródeł dochodu. Z każdej sytuacji jest wyjście. Bankom przecież nie zależy na gnębieniu kredytobiorców, ale na odzyskaniu pożyczonych pieniędzy.

Banki jednak często namawiają nas kolejne karty kredytowe, pożyczki na świąteczne zakupy czy wakacje. W reklamach pokazują szczęśliwych ludzi, którzy dzięki nim spełniają marzenia. Trudno nie ulec...

Musimy przede wszystkim pamiętać, że nikt nie ofiaruje nam nic za darmo. Widząc ofertę, z początku może się wydawać, że to jakaś wspaniała okazja. Przez podkreślone w reklamach korzyści, zapominamy, że za "coś ekstra" też trzeba zapłacić. Jak nie dziś, to w przyszłości. Kupno na kredyt czegoś, co akurat jest w promocji, a na co spokojnie można zaoszczędzić, w końcowym bilansie będzie kosztować drożej. My jesteśmy klientami banków, ale banki zarabiają na nas - na prowizjach i opłatach, których telewizyjne spoty i billboardy nie eksponują.

W jaki sposób przekonać się do oszczędzania? Od czego zacząć, jak być systematycznym?

Zawsze najtrudniej jest zacząć. Aby zmobilizować się do oszczędzania, ważne jest posiadanie celu, którego osiągnięcie będzie motywujące do zbierania pieniędzy. Dobrze jest też odkładać na tzw. trudne czasy - najlepiej wyobrazić sobie jakąś trudną, niespodziewaną sytuację, w której możemy potrzebować dodatkowych pieniędzy. Dobrym bodźcem do oszczędzania w banku np. na lokacie, jest świadomość zarobienia dodatkowych pieniędzy niż włożone. Już samo szukanie najatrakcyjniejszej, najwyżej oprocentowanej na rynku lokaty, działa motywująco.

Aby oszczędzanie było łatwiejsze, można zacząć od małych kwot. Odkładanie nawet 50 zł miesięcznie może dać poczucie panowania nad własnymi finansami. Dobrze jest założyć w banku osobne konto oszczędnościowe, na które będziemy przelewać co miesiąc ustaloną kwotę np. 10 proc. naszej pensji. Można wybrać inny bank, niż ten, w którym posiadamy zwykłe konto, aby nie korciła nas możliwość łatwego, darmowego przelewu oszczędności na rachunek bieżący. Można zrobić stałe zlecenie przelewu danej kwoty na konto oszczędnościowe. Przede wszystkim powinniśmy odkładać każde dodatkowe pieniądze typu premie czy zwrot podatku.

Co jest przyczyną tzw. wykluczenia finansowego?

Wykluczenie finansowe to zjawisko, w którym pojedyncze osoby, rodziny, bądź nawet całe społeczności nie mają dostępu do podstawowych usług i produktów bankowych typu konto bankowe. Dzieje się tak ze względu na rosnącą imigrację. Wiele osób, które pracują za granicą, nie chcą albo nie mogą być klientami tamtejszych banków. Wielu mieszkańców małych wsi ma również problemy z dostępnością usług finansowych. Dla ludzi o niskich dochodach problemem są zbyt wysokie koszty korzystania z ofert bankowych. W kontekście tego zagadnienia można mówić również o tzw. samowykluczeniu - czyli osobach, które choć mogłyby, to same z własnej woli zdecydowały się nie korzystać z oferty banków ze względu np. na brak wiedzy, obawy przed byciem oszukanym lub złe doświadczenia. Człowiek rzeczy trudnych i nieznanych stara się unikać.

Dlatego niektórzy boją się banków i trzymają pieniądze pod poduszką?

Ludzie z natury boją się tego, co nowe i niezrozumiałe. Dlatego zamiast do banku mają większe zaufanie do przysłowiowej "skarpety". Słyszeli, że bank zarabia, obracając ich pieniędzmi, ale nie wiedzą, na czym to polega. Niewiedza budzi lęk i obawę przed utratą oszczędności, niekiedy dorobku całego życia, dlatego tak wiele osób trzyma pieniądze w domu. To zjawisko dotyczy zwłaszcza ludzi starszych, dla których problemem jest dzisiejsza technika - bankomaty, karty płatnicze, obsługa konta przez internet.

Czym innym jest wywołany przez ostatni kryzys finansowy brak zaufania do instytucji finansowych. Ludzie nasłuchali się w mediach o upadku dużych, amerykańskich banków, o wstrzymaniu wypłat pieniędzy z kont, o sięgających kilkudziesięciu procent stratach funduszy inwestycyjnych, więc przestali wierzyć, że banki są najbezpieczniejszym miejscem dla ich pieniędzy.

Co powinny zrobić banki, aby odzyskać zaufanie Polaków?

Jeżeli banki chcą pozyskiwać nowych klientów, to powinny skupić się na finansowej edukacji Polaków. Oprócz przedstawiania kolorowych, najlepszych na świecie ofert kont, lokat czy polis, instytucje finansowe powinny informować, w przystępny dla każdego sposób, na czym polega specyfika każdego produktu bankowego czy ubezpieczeniowego. Brakuje bowiem pełnej, obiektywnej i zrozumiałej informacji jakie są krótko- i długoterminowe konsekwencje zaciągnięcia pożyczki czy inwestycji w fundusz.

Bankowcy i doradcy finansowi powinny w reklamach nie zachwalać samych siebie, bo tego ludzie mają dosyć, ale zacząć tłumaczyć, co oferują, co składa się na koszt kredytu, ile faktycznie zarobimy na lokacie czy w funduszu po odjęciu prowizji i podatków. Ludzie, którzy nie mają doświadczenia lub wykształcenia ekonomicznego, czują się jak finansowi analfabeci, wstydzą się pytać i podpisują dokumenty, których nie rozumieją. Aby przełamać lęk i opór przed korzystaniem z usług instytucji finansowych, warto byłoby również wprowadzić do szkół przedmiot, który młodych ludzi edukowałaby w kwestii zarządzania finansami.

Anna Mochnaczewska - Dzik (psycholog i psychoterapeuta)

Ośrodek Psychoterapii i Treningu Osobistego MENTIS

Ul. Lipska 27 m 26

http://www.osrodekpsychoterapii.pl/