Informacji o kredycie szukamy u doradców, bankom ufamy mniej

Najbardziej wiarygodnym źródłem informacji o kredycie hipotecznym jest bezpośrednia rozmowa z doradcą finansowym oraz artykuły w internecie - wynika z badania przeprowadzonego wśród internautów korzystających z serwisu Edukacja w Finansach
Choć doradca finansowy żyje z prowizji, okazuje się, że do niego pierwszego zwracamy się po informacje dotyczące kredytów mieszkaniowych. Robi tak 21 proc. spośród 640 osób, które wzięły udział w sondażu na stronach serwisu Edukacja w Finansach. Nie przeszkadza nam nawet to, że dużym sieciom doradców, takim jak Open Finance czy Expander, często najbardziej opłaca się sprzedawać produkty banków, do których pośrednicy ci należą lub od których otrzymują największe wynagrodzenie.

Równie popularne wśród osób szykujących się do zaciągnięcia kredytu są artykuły i analizy rynku w internecie, które wskazało 13 proc. uczestników ankiety. Nieco mniej - około 12 proc. - najbardziej ufa opiniom znajomych, a 10 proc. - publikacjom prasowym.

7 proc. uczestników ankiety w celu znalezienia informacji o kredycie hipotecznym wchodzi na fora internetowe, na których zapewne szuka opinii i rekomendacji innych internautów.

Wciąż mało osób - zaledwie po 6 proc. - korzysta ze stron banków oraz z porównywarek finansowych, które gromadzą dane z wielu instytucji finansowych.

Mimo że banki ogromne pieniądze wydają na reklamy telewizyjne i prasowe, okazuje się, że nie są one wiarygodnym źródłem informacji o produktach finansowych takich jak kredyty. W naszym sondażu wskazało je zaledwie 4 proc. badanych. Tyle samo osób, które interesują się kredytem mieszkaniowym, zdaje się na internetowe kalkulatory kredytowe oraz blogi finansowe.

Najmniej - zaledwie 2 proc. internautów - szuka wiedzy o hipotekach w portalach społecznościowych, które pełnią raczej funkcje rozrywkowe, aniżeli są źródłem informacji o kosztach czy prowizjach kredytowych.

Co jest dla ciebie najbardziej wiarygodnym źródłem informacji o kredycie hipotecznym?

bezpośrednia rozmowa z doradcą (130) 21 proc.
artykuły i analizy rynku w internecie (84) 13 proc.
opinie znajomych (74) 12 proc.
publikacje prasowe (48) 8 proc.
fora internetowe (43) 7 proc.
strony internetowe banków (38) 6 proc.
internetowe porównywarki finansowe (36) 6 proc.
reklama (27) 4 proc.
internetowe kalkulatory kredytowe (27) 4 proc.
blogi finansowe (26) 4 proc.
portale społecznościowe (13) 2 proc.
inne (87) 14 proc.
Liczba oddanych głosów: 640



Z kolei z opublikowanego we wrześniu raportu instytutu GfK, firmy Google i Deutsche Bank Research wynika, że w sieci to marki instytucji finansowych oraz marki znanych źródeł informacji stanowią punkty orientacyjne dla klientów. Przykładowo o wiele więcej internautów odwiedza stronę internetową o tematyce finansowej (64,6 proc.), niż zadaje odpowiednie pytanie w wyszukiwarce (20,1 proc.).

- Każdy ma swój sprawdzony sposób poszukiwania, warto jednak pamiętać, że im szersze kręgi poszukiwań, tym informacje mogą być mniej dokładne. Najlepszym zatem sposobem jest wybranie listy interesujących ofert za pomocą przeglądarki Google i ograniczenie do najciekawszych za pomocą forów i porównywarek. Tak przygotowaną krótką listę warto zweryfikować ze stroną banku, aby potwierdzić np., czy promocja, na którą natrafiliśmy w sieci, nadal obowiązuje, lub sprawdzić parametry produktu, którego opis na osiedlowym forum mógł pochodzić od źle poinformowanego użytkownika - uważa Łukasz Świrgał z Deutsche Bank PBC.

Z innych badań przeprowadzonych przez Millward Brown SMG/KRC dla Deutsche Bank wynika, że klienci nauczyli się też porównywać i wybierać najatrakcyjniejsze wisienki z oferty różnych banków.

38 proc. badanych deklaruje, że w poszukiwaniu najlepszych rozwiązań finansowych nie ogranicza się do własnego banku. Podobna grupa deklaruje wręcz, że z rozmysłem korzysta z produktów kilku instytucji i chętnie sprawdza inne dostępne możliwości.

Co ciekawe, badania GfK, Google'a i Deutsche Bank Research pokazały, że internauci spędzają na poszukiwaniu najlepszej oferty bankowej nie godziny, nie dni, nie tygodnie, ale miesiące! Od pierwszej wizyty na stronie internetowej o tematyce finansowej lub pierwszego zapytania w wyszukiwarce do zawarcia umowy mija siedem i pół tygodnia! U 30 proc. osób proces ten rozciąga się do 13, 14 lub więcej tygodni. W ramach tego procesu klienci odwiedzają przed zawarciem umowy 43 strony internetowe w czterech różnych domenach.

Zdaniem Łukasza Świrgała w Polsce proces ten może trwać jeszcze dłużej. Decydujące jest to, czego szukają internauci: - Produkty "nagłej potrzeby", czyli kredyt gotówkowy czy samochodowy, często wybierane są w ciągu kilkunastu minut. Kredyty hipoteczne, inwestycje czy konta to decyzje, na które potrzebujemy znacznie dłuższego czasu do namysłu - często więcej niż siedem i pół tygodnia.

Łukasz Wojcieszak, prezes Invigo, pośrednika sprzedającego kredyty hipoteczne przez internet, zauważa, że czas pomiędzy rozpoczęciem poszukiwania informacji a decyzją (złożenie wniosku w banku) jest przede wszystkim pochodną charakteru klienta oraz jego stopnia dojrzałości do decyzji.

W co przede wszystkim inwestowałeś pieniądze w 2010 roku?