Nie łap noża, kupuj plotki, a potem... KISS! Najlepsze giełdowe powiedzenia

Nie łap spadającego noża, kupuj plotki, aby sprzedać fakty, a kiedy emocje sięgają zenitu... KISS, KISS, KISS! Dziś o najpopularniejszych zasadach inwestowania, które inwestorzy od lat przekazują sobie z ust do ust
Dziś ostatni odcinek "Edukacji w finansach", który poświęcamy samodzielnemu inwestowaniu na giełdzie. W poprzednich trzech nauczyliśmy się co nieco o podstawowych zasadach wyboru obiecujących spółek, sprawdziliśmy od czego zależy koniunktura na giełdzie, liznęliśmy trochę wiedzy o analizie technicznej i fundamentalnej, a nawet przyjrzeliśmy się przez lupę tzw. rynkowi pierwotnemu, czyli inwestycjom w spółki dopiero szykujące się na parkiet.

Po tej solidnej dawce giełdowej wiedzy czas chyba na nieco lżejszy odcinek. Giełdową część naszego cyklu zakończymy więc krótkim przeglądem złotych zasad inwestowania na parkiecie. Niektóre z nich należy potraktować z przymrużeniem oka, ale przeważnie w tych giełdowych powiedzeniach jest znacznie więcej niż ziarnko prawdy. One są niczym mądrości ludowe przekazywane sobie nawzajem przez inwestorów z pokolenia na pokolenie.

Bo rynek akcji rządzi się swoimi sprawdzonymi zasadami, które wykraczają poza analizę fundamentalną i techniczną. Ich źródłem są wieloletnie doświadczenia inwestorów. Pomagają one podejmować rozsądne decyzje inwestycyjne, niezależnie od tego, czy na rynku króluje hossa, czy trwa właśnie wieloletnia bessa (tfu, tfu, żeby nie zapeszyć).

1| "Na giełdzie większość nigdy nie ma racji"

Kupuj wtedy, gdy wszyscy chcą sprzedać, sprzedawaj, gdy wszyscy kupują. Największe zyski przynoszą inwestycje w dołku bessy, gdy poziom pesymizmu jest rekordowo wysoki.

Tak było wczesną wiosną 2003 r., kiedy trwała wojna w Iraku. Giełdy przeżywały głęboki kryzys, który był wynikiem globalnego spowolnienia po pęknięciu spekulacyjnej bańki internetowej w 2000 r. oraz serii skandali finansowych i oszustw księgowych, których symbolem stał się upadek w USA potężnej firmy energetycznej Enron i telekomunikacyjnego WorldComu.

Nasz indeks WIG20 liczył wówczas ok. 1150 pkt, a grupa aktywnych inwestorów giełdowych pod względem liczebności przypominała bardziej kółko miłośników modeli latających. Właśnie wtedy WIG20 rozpoczął ponadczteroletni marsz w górę, który okazał się największą hossą w historii naszej giełdy i przyćmił zarówno dziewiczą hossę z 1993 r., jak i internetową z 2000 r. Pod koniec października 2007 r. WIG20 osiągnął szczyt - ponad 3900 pkt, czyli zyskał 240 proc.

Historia powtórzyła się dwa lata temu. Po krachu cen akcji, które w kilka miesięcy straciły po 60-70 proc. wartości, większość analityków zastanawiała się jak głęboko jeszcze pchnie spółki w otchłań światowy kryzys finansowy. Kiedy WIG20 zbliżył się do "bitwy pod Grunwaldem", czyli poziomu 1410 pkt, nastąpiło niespodziewane odbicie. Przez kilka kolejnych miesięcy mówiono, że to tylko korekta, że bessa musi wrócić, a dziś WIG20 ma prawie 2700 pkt. Kto wtedy zamknął oczy i kupił akcje - w ciągu dwóch lat niemal podwoił swój kapitał, ale takich odważnych inwestorów było oczywiście niewielu, bo wygrać ze strachem przed ryzykiem nie jest łatwo.

2| "Trend is Your Friend" (Trend jest twoim przyjacielem):

Kiedy akcje spółki zaczynają drożeć, w głowie każdego inwestora rodzi się pytanie: jak długo może to potrwać? Czy sprzedawać z zyskiem 10-proc., 100-proc., a może 1000-proc.? Nie należy zadawać sobie takiego pytania. Silny trend wzrostowy może trwać latami, przerywany okresowymi korektami. Na samym szczycie kursu mało komu udaje się sprzedać. Jednak załamanie trendu wzrostowego będące sygnałem do sprzedaży będzie dobrze widoczne. Wyśrubowane akcje zaczną tanieć, nawet jeśli spółka będzie chwalić się dobrymi wynikami. Kiedy trend się załamie, można sprzedać papiery np. z 20-30-proc. stratą do szczytu, ale w zapasie często ma się setki procent zysku.

3| "Sell in May and Go Away"

Na giełdzie, gdy nadchodzi lato, przynajmniej teoretycznie powinien być sezon ogórkowy, bo inwestorzy wyjeżdżają na wakacje. Obroty są niskie, zmiany cen niewielkie, a wykres indeksu płaski jak stół. Dlatego obiegowa opinia mówi, że najlepiej w maju sprzedać papiery i wrócić na rynek we wrześniu, gdy wypoczęte rekiny znowu rzucą się w wir handlu. Ta zasada nie zawsze się sprawdza, ale najbardziej przesądni gracze giełdowi nigdy nie wyjeżdżają na wakacje z akcjami w portfelu.

4| "KISS!"

Niestety, nie ma nic wspólnego z całowaniem. To skrót popularny w londyńskim City: "Keep It Simple Stupid!". W wolnym tłumaczeniu: "Bierz to prosto, głupcze". Oznacza, że na giełdzie nie ma co kombinować, dzielić włosa na czworo i wdawać się w matematyczne dywagacje o wskaźnikach. Jak zaczęła się hossa, to trzeba kupować. Jak bessa - sprzedawać.

W połowie września 2007 r. o mało nie doszło do światowego krachu na giełdach z powodu rozprzestrzeniania się kryzysu hipotecznego w USA. Globalny system finansowy po raz pierwszy utracił wtedy płynność i mielibyśmy kolejny "czarny wtorek", gdyby nie gigantyczna interwencja największych banków centralnych, które zasiliły rynek setkami miliardów dolarów.

Rozumując według zasady "KISS!", skoro bankierzy zdecydowali się na tak dramatyczny ruch, to musieli wiedzieć dużo więcej o gigantycznych problemach, jakie trawią system finansowy. A skoro "oni" wiedzą więcej, to lepiej nie ryzykować własnych pieniędzy i poczekać na to, co się wydarzy, z gotówką w ręku. Drugim był upadek w połowie września 2008 r. banku Lehman Brothers. Skoro upadła legenda Wall Street o 158-letniej historii, to chyba nikt w świecie finansów nie mógł się już czuć bezpiecznie i mówić: "Mnie ten kryzys nie dotyczy". Kto wtedy zamknął oczy i sprzedał akcje, uchronił się przed głębokimi stratami w kolejnych kilku miesiącach. Zatem, "KISS!", "KISS!", "KISS!"...

5| "Nie łap spadającego noża"

Ta metafora oznacza ryzyko kupowania akcji, które gwałtownie tanieją. Można się przy tym porządnie pokaleczyć, czytaj: kupić akcje, które nadal później będą spadać. Często wielu inwestorów, widząc, że akcje potaniały np. o 10 proc., rzuca się na zakupy, a potem z niedowierzaniem obserwuje, jak akcje nadal spadają i spadają.

W czasie ostatniego kryzysu mieliśmy spektakularny pokaz łapania "spadającego noża" przez najsłynniejszego inwestora świata Warrena Buffetta. Pod koniec września 2008 r., świeżo po upadku Lehman Brothers, kupił on za 5 mld dol. akcje jednego z dwóch ocalałych banków inwestycyjnych z Wall Street - Goldman Sachs. Poszedł kompletnie pod prąd, czym zaszokował światowe rynki. Jednak kto pod koniec września, naśladując Buffetta, również kupił akcje, dziś raczej liczy straty, i to znaczne. A sam Buffett? Być może złapał "spadający nóż", bo jest długodystansowcem. Zwykł mawiać, że jego ulubionym horyzontem inwestycyjnym jest... wieczność.

6| "Nawet zdechły koń się odbije, jeśli zrzuci się go z dachu"

Na giełdzie oznacza to, że chwilowo podrożeć może każda, nawet najgorsza spółka pogrążona w największych tarapatach finansowych, mająca za pasem ogłoszenie upadłości. Staje się często celem rasowych spekulantów, którzy liczą na to, że kupione w dołku akcje uda im się odsprzedać drożej innym inwestorom przyciągniętym chwilowym odbiciem kursu.

7| "Kupuj plotki, sprzedawaj fakty"

Kursy akcji są bardzo wrażliwe na nowe, często sensacyjne informacje. Wiele z nich pojawia się jako plotki, nieoficjalne doniesienia prasowe czy przewidywania. Jeśli inwestorzy spekulują, że spółka ogłosi dobre wyniki finansowe, to kupują pod to akcje dużo wcześniej, niż spółka poda raport. Gdy wreszcie ujrzy on światło dzienne, nawet jeśli wyniki są zgodne z oczekiwaniami, to akcje często tanieją, bo o tym fakcie wiedzą już wszyscy.

Klasyczne zachowanie inwestorów przed kluczowymi decyzjami, np. banków centralnych o zmianach stóp procentowych. Jeśli ceny idą w górę, bo spodziewana jest korzystna dla rynku akcji obniżka stóp, to bardzo prawdopodobne, że już po podjęciu tej decyzji indeksy pójdą w dół. Chyba że decyzja będzie zaskoczeniem, bo obniżka będzie głębsza.

Za tydzień zaczynami ostatnią w tym roku część cyklu "Edukacja w finansach" - o gromadzeniu kapitału dla dzieci

W co przede wszystkim inwestowałeś pieniądze w 2010 roku?