Jak zarabiać na płaceniu za zakupy? Możesz zyskać kilkaset złotych miesięcznie

Dziś w "Edukacji w finansach" coś dla zakupoholików. Jak sprawić, by bank oddał ci kilkaset złotych rocznie za to, że płacisz w sklepach jego kartą? Jak zapłacić do 10 proc. mniej za zakupy w supermarkecie? Czy opłaca się zbierać punkty i wymieniać je na nagrody?
Jeśli lubisz robić zakupy, to... masz szczęście. Banki wychodzą ostatnio ze skóry, by szczególnie dbać o takich klientów, którzy zapewniają duże obroty na kontach i aktywnie korzystają z kart płatniczych. Im częściej więc odwiedzasz centra handlowe i supermarkety, tym większą masz szansę na to, że część wydatków za zakupy wróci do ciebie w postaci nagród, punktów lub żywej gotówki. Dziś w ramach "Edukacji w finansach" kilka rad o tym, jak najwięcej zyskać na robieniu zakupów.

1. Kto da rabat w sklepie, a kto obdaruje punktami?

Banki i organizacje płatnicze (takie jak Visa czy MasterCard) w najróżniejszy sposób próbują skłonić nas do lojalności i płacenia za zakupy kartą zamiast gotówką. Powód: sporo na tym zarabiają. Z prowizji pobieranych od sklepów mają za każdą transakcję 1,5 mld zł rocznie. Jedne banki używają do aktywizowania klientów programów rabatowych uprawniających do tańszych zakupów (płać kartą, a dostaniesz rabat w wybranych sklepach). W innych bankach są programy punktowe (płać kartą, a dostaniesz punkty, które później wymienisz na prezenty).

Jeszcze inne instytucje finansowe uruchomiły własne internetowe sklepy z gadżetami , w których klienci wyróżniający się dużą aktywnością w korzystaniu z usług bankowych mogą robić zakupy po preferencyjnych cenach. Jeszcze innym pomysłem jest zwracanie klientom jakiegoś procentu wydatków dokonywanych kartą. Ostatnio w tej dziedzinie trwa między bankami prawdziwa licytacja.

Sprawdź, jaką formę zachęcania ciebie do zakupów wybrał bank, w którym masz podstawowe konto i kartę. Jeśli twój bank jest hojny, dzięki zakupom możesz zarobić - w punktach, nagrodach bądź żywej gotówce - nawet kilkadziesiąt złotych miesięcznie. Znacznie więcej, niż płacisz w ramach miesięcznego abonamentu za używanie konta i karty.

2. Banki oddają żywą gotówkę za zakupy!

Najpopularniejszym obecnie pomysłem bankowców jest zwracanie klientom jakiegoś procentu wydatków dokonywanych kartą. W jednych bankach można dostać zwrot mniejszej części wydatków, ale za to do portfela klienta wpadają pieniądze z każdej dokonanej transakcji. W innych zwrot jest większy, ale dotyczy tylko sklepów z określonych branż lub wybranych sieci handlowych.

Bank zwróci za zakupy, ale nie za każde. Na czele listy najhojniejszych banków jest dziś Bank Millennium, który posiadaczom karty Visa Impresja zwraca nawet 5 proc. wydatków w 14 wybranych sieciach handlowych (głównie odzieżowych, bo to karta skierowana przede wszystkim do kobiet). W tym samym Banku Millennium wprowadzono też ostatnio Dobre Konto - razem z nim klient może otrzymać kartę uprawniającą do zwrotu 3 proc. wydatków w sklepach spożywczych i na stacjach benzynowych. Kartę dającą zniżki w wybranych sieciach odzieżowych oferuje też Polbank. Z kolei BPH ma w ofercie kartę, której posiadacze dostają zwrot pieniędzy za transakcje dokonane na stacjach benzynowych. W banku BGŻ posiadacz Konta z Podwyżką może sobie wybrać grupę sklepów, za zakupy w których ma otrzymywać zwrot 1 proc. wartości transakcji. Mogą to być np. sklepy kosmetyczne, z artykułami dla dzieci, odzieżowe itp.

Dostaniesz tym więcej, im więcej masz pieniędzy. Przed ofensywą Banku Millennium liderem wśród najhojniejszych banków był Toyota Bank, który odda za zakupy nawet 4 proc. ich wartości. Ale nie każdemu. Toyota standardowo zwraca za zakupy dokonane kartą tylko 1 proc. ich wartości. Zwrot jest tym wyższy, im większa jest suma sald na kontach klienta (także kontach oszczędnościowych i depozytowych). Na zwrot aż 4 proc. mogą liczyć tylko ci, którzy mają w banku depozyty lub konta o wartości 90 tys. zł lub więcej.

Oddadzą po złotówce, nie tylko za zakupy. Jeszcze inne zasady obowiązują w Getin Noble Banku, który ma w ofercie internetowe Konto Skarbonkowe. Ten bank wpłaci posiadaczowi rachunku po 1 zł za każdą płatność kartą powyżej 100 zł, ale nie tylko. Można też zarabiać po 1 zł za wpływ pensji i spłatę karty kredytowej oraz za założenie lokaty. Podobnie jest w banku BOŚ, który zachęca do założenia Konta bez Kantów. A w nim za wykonany przelew z konta zarabia się 1 zł, za zrealizowane zlecenie stałe - również 1 zł, a za każde zrealizowane polecenie zapłaty aż 3 zł. Łącznie w miesiącu można zyskać 10 zł z tytułu zrealizowanych przelewów i zleceń stałych oraz 15 zł z tytułu poleceń zapłaty. Klient zyskuje też 1 zł za pełne 100 zł wydane w transakcjach "kartowych" rozliczonych w danym miesiącu. Ale uwaga - konto w BOŚ jest płatne, więc część "zarobków" klienta pójdzie po prostu na pokrycie abonamentu za prowadzenie ROR-u.

Tylko procencik, ale z każdego sklepu. Są wreszcie banki mające w ofercie karty, na których można zarobić w każdym sklepie, a nie tylko w punktach handlowych wybranych sieci. Tak jest w Alior Banku, BPH, w Banku Pocztowym. Inna sprawa, że w takim przypadku zwrot jest niewielki, nie przekracza 0,5-1 proc. wartości transakcji. No i są limity. W Banku Pocztowym oddadzą najwyżej 20 zł miesięcznie, w BGŻ - 500 zł rocznie, w BPH - 25 zł miesięcznie, zaś w Polbanku - 30 zł miesięcznie

3. Lojalność za punkty, czyli pomysł MasterCard

Nowy pomysł na program punktowy ma organizacja kartowa MasterCard, która uruchomiła program zbierania punktów przez klientów. Jego uczestnicy, w odróżnieniu od wielu innych programów prowadzonych przez banki, będą dostawali punkty za każdy zakup dokonany kartą, a nie tylko za transakcje w wybranych sklepach.

Novum programu MasterCard polega też na tym, że dotyczy on tylko klientów tzw. affluent, czyli zamożniejszych - takich, którzy płacą kartą 2000-2500 zł miesięcznie - i skojarzony jest jedynie z kartą World MasterCard. Przeciętny klient banku w Polsce miesięcznie robi "kartowe" zakupy za 500-700 zł.

W katalogu nagród MasterCard nie znajdziemy patelni ani czajników, są natomiast przejażdżki sportowymi autami czy skoki spadochronowe. Ale i mniejsze nagrody, jak np. bilety do kina.

Czy program polegający na zbieraniu punktów i wymienianiu ich na nagrody może być skuteczny, skoro banki zwracają klientom żywą gotówkę, nawet kilka procent wartości zakupów? Cóż, swego czasu na Zachodzie banki też aktywizowały w ten sposób klientów, ale teraz z różnych względów od tego odchodzą. Na razie w programie lojalnościowym organizowanym przez MasterCard uczestniczą tylko dwa banki: Alior i Getin Noble. Ale kilka kolejnych też się do niego przygotowuje.



Jak zapłacić dużo mniej za zakupy? Połącz rabaty z dwóch kart!

Ostatnio byłem w jednym z warszawskich sklepów dużej sieci delikatesów i natknąłem się na reklamę jej karty lojalnościowej. Przy odpowiednio dużych zakupach - powyżej 500 zł - taka karta daje aż 4 proc. rabatu. Przy mniejszych zakupach, np. za ponad 50 zł, jest to zwrot 1 proc. kwoty zakupów. Jeśli połączysz rabat wynikający z zakupów w tej właśnie sieci ze zwrotem części wartości zakupów, jaki oferują niektóre banki, możesz zapłacić za zakupy nawet o 9 proc. mniej!