Rodzina ubezpieczonego została bez odszkodowania, bo...umarł za wcześnie

Kredytobiorca, który miał wykupioną polisę na życie, zmarł. Odszkodowania nie dostał, bo...umarł za wcześnie. Ubezpieczyciel twierdzi, że nawet jakby stało się to później, to i tak nie dostałby ani złotówki

Masz problem? Napisz: finanse@wyborcza.biz Więcej listów




W połowie kwietnia pani Grażyna wraz z mężem zaciągnęli kredyt na 150 tys. zł w Getin Banku na budowę domu. Dodatkowo wykupili ubezpieczenia, które miały chronić ich i dom przez 17 lat, czyli cały okres kredytowania. Zapłacili za nie 10 tys. zł. Przystąpili też do grupowego ubezpieczenia na życie w Towarzystwie Ubezpieczeń na Życie Europa, które kosztowało ich prawie 5 tys. zł za dwa lata.

Mąż pani Grażyny nie doczekał się budowy domu. Zmarł na początku maja. - Nasz doradca finansowy skompletował wszystkie dokumenty, żeby ubezpieczyciel mógł wypłacić odszkodowanie za śmierć męża - opowiada pani Grażyna. Wtedy jednak okazało się, że pani Grażyna nie dostanie od ubezpieczyciela ani złotówki.

Powód? W ubezpieczeniach na życie obowiązuje okres tzw. karencji, który najczęściej wynosi 90 dni. Chodzi o to, że jeżeli śmierć ubezpieczonego nastąpi wcześniej niż 3 miesiące po podpisaniu umowy kredytowej, firma jest zwolniona od wypłaty odszkodowania. To standardowy zapis.

- Mąż pani Grażyny potwierdził swoim podpisem akceptację i zrozumienie warunków ubezpieczenia kredytu. Zawierały one m.in. okres karencji, który wynosił 90 dni, a odpowiedzialność ubezpieczyciela rozpoczynała się po tym terminie. Ze względu na to, że mąż klientki zmarł wkrótce po zawarciu umowy i w okresie karencji, Europa była zmuszona podjąć decyzję o odmowie wypłaty świadczenia - tłumaczy ubezpieczyciel.

Jak przekonuje firma, odszkodowanie nie zostałoby wypłacone nawet jeśli śmierć męża pani Grażyny nastąpiłaby po 3 miesiącach od zakupu polisy. Dlaczego? Ubezpieczenie jest zawierane na wypadek nieszczęśliwych zdarzeń związanych ze zdrowiem, ale z wyłączeniem poważnych chorób istniejących przed datą zawarcia umowy ubezpieczeniowej.

- Mąż klientki cierpiał na różne schorzenia. Zadeklarował je sam w ankiecie medycznej, która jest jednym z dokumentów składanych przez klientów. Właśnie jedno z tych schorzeń było przyczyną zgonu, podaną w oficjalnej dokumentacji medycznej - przekonuje TUnŻ Europa. Pani Grażyna jest innego zdania i twierdzi, że śmierć była zupełnie niespodziewana, a jej mąż cieszył się dobrym zdrowiem.

To właśnie na tym tle najczęściej dochodzi do konfliktów pomiędzy ubezpieczonymi a zakładami ubezpieczeń. Ubezpieczyciele mają bardzo restrykcyjne warunki jakie muszą być spełnione, żeby uprawniony do odszkodowania rzeczywiście je dostał. Ubezpieczyciel nie ma obowiązku wypłaty świadczenia m.in. w razie śmierci w wyniku działań wojennych lub ataku terrorystycznego. Dzieje się tak także w przypadku samobójstwa (ale tylko przez pierwsze dwa lata trwania umowy) czy śmierci w wyniku choroby, o której istnieniu nie poinformowaliśmy ubezpieczyciela. Na liście wyłączeń znajdują się również zgony, do których doszło w wyniku używania środków zabronionych (np. narkotyków) czy uprawiania niebezpiecznych sportów (np. skoków ze spadochronem i bungee lub wspinaczki górskiej).