Pracy ciągle mniej. W lutym ubyło 9,1 tys. etatów

Kolejne dane pokazują, że wolniej rozwijająca się gospodarka nie tworzy miejsc pracy. Wyraźny wzrost płac to tylko jednorazowe, statystyczne zjawisko
Ponieważ gospodarka zwalnia, na rynku pracy coraz silniej wieje chłodem. W lutym zatrudnienie w tzw. sektorze przedsiębiorstw (bez najmniejszych firm, budżetówki i sektora finansowego) wyniosło niespełna 5,5 mln i było o 9,1 tys. mniejsze niż w styczniu. Jeśli porównamy to z sytuacją sprzed roku, to mamy spadek o 0,8 proc. Tyle samo co w styczniu. Dla kogoś, kto na siłę szuka optymistycznych sygnałów z gospodarki, to dobry znak, bo ekonomiści spodziewali się pogorszenia dynamiki w porównaniu ze styczniem.

Takim pozytywnym sygnałem nie może być jednak 4-proc. wzrost średniej pensji (a średnia ta w lutym wyniosła 3710 zł brutto). Na tle wyników z ostatnich miesięcy to rewelacyjnie szybki wzrost, jednak nie oznacza on, że firmy nagle postanowiły zacząć więcej płacić swoim pracownikom. To efekt statystyczny. Rok temu rząd podniósł składkę zdrowotną. Od lutego potrącenia z pensji miały być większe. W związku z tym ci pracownicy, którzy mogli, przesunęli część płatności na styczeń, by wygrać z fiskusem choć trochę. Rok temu w styczniu mieliśmy więc nienaturalny wzrost pensji, a w tym roku wyjątkowo słaby, bo porównywaliśmy się z tą wysoką bazą. W lutym - odwrotnie.

- Choć ekonomiści nie docenili tego efektu, spodziewali się wzrostu średniej pensji o 2,7 proc., to widać, że kondycja rynku pracy jest słaba. Średni wzrost płac w pierwszych dwóch miesiącach wyniósł 2,2 proc., mniej niż w IV kwartale 2012 roku. Wówczas było to 2,6 proc. - mówi Piotr Kalisz, główny ekonomista Citi Handlowego.

Pewną pociechą może być fakt, że nasze płace realnie przestały spadać. Inflacja bowiem była znacznie niższa - wyniosła 1,3 proc. To może wesprzeć konsumpcję - stać nas bowiem na więcej. Podstawowe pytanie jednak brzmi, czy Polacy są skłonni wydawać każdy grosz, czy wolą oszczędzać na gorsze czasy. Ostatnio ekonomiści podkreślali, że wolą odbudowywać oszczędności.