OFE chcą reform, ale bez cięcia opłat

Wprowadzenie bezpiecznych funduszy dla osób zbliżających się do emerytury, porównywanie wyników inwestycyjnych OFE do rynku i uzależnienie pobieranych opłat od tego, ile fundusze zarobią - dotarliśmy do zmian w funkcjonowaniu OFE proponowanych przez towarzystwa emerytalne.
Na przełomie maja i czerwca rząd przedstawi wyniki przeprowadzanego przeglądu drugiego filara. Wybierze model wypłat emerytur z OFE i zaproponuje poprawki w funkcjonowaniu otwartych funduszy emerytalnych.

O potrzebie zmian mówi się od lat. Ostatnio miały one zostać wprowadzone w 2011 roku przy okazji obniżenia składki przekazywanej do OFE. Niestety, składka została obcięta z 7,3 do 2,3 proc., ale żadne poprawki w zasadach funkcjonowania OFE nie zostały wprowadzone.

Do dyskusji o konieczności wprowadzenia modyfikacji włączyła się Izba Gospodarcza Towarzystw Emerytalnych. Zrzesza ona 11 z 14 funkcjonujących na rynku powszechnych towarzystw emerytalnych (to one zarządzają OFE). "Gazeta" dotarła do propozycji Izby, która ma kilka pomysłów na zmiany w otwartych funduszach emerytalnych. Cel? Poprawa efektywności, czyli wyższe wyniki inwestycyjne funduszy, a tym samym wyższe emerytury z OFE.

Jakie pomysły mają towarzystwa emerytalne? Przede wszystkim stworzenie dwóch subfunduszy w ramach każdego OFE. Jednego bardziej ryzykownego - inwestującego w akcje, i drugiego - bezpiecznego, opartego na obligacjach.

Zdaniem Izby trzeba też zmienić system oceny wyników inwestycyjnych OFE. Dzisiaj wyznacza go tzw. wewnętrzny benchmark, czyli średnia ze stóp zwrotu uzyskiwanych przez fundusze. Zdaniem towarzystw emerytalnych lepiej byłoby porównywać dokonania OFE ze stopami zwrotu, jakie można uzyskać na rynku.

To nie koniec propozycji. Izba proponuje, aby inaczej organizować losowania do funduszy osób, które same nie wybrały swojego OFE. Chodzi o wyeliminowanie sytuacji, jaka zdarzyła się podczas ostatniego losowania. W styczniu wszyscy niezdecydowani trafili do jednego towarzystwa emerytalnego - Amplico. Powód? Tylko ono spełniło wymogi Komisji Nadzoru Finansowego.

Niestety, towarzystwa emerytalne nie chcą zaproponować obniżenia opłat pobieranych przez OFE, a jedynie ich modyfikację. Chodzi o to, żeby opłaty ponoszone przez członków OFE były uzależnione od wyników inwestycyjnych osiąganych przez fundusze. Ma to zwiększyć motywację do wypracowywania wyższych wyników niż dotychczas - im większe zyski, tym większe przychody towarzystw.

Z nieoficjalnych informacji wynika jednak, że rząd zmusi towarzystwa emerytalne do mocnych cięć opłat. Nic dziwnego. Tylko w ubiegłym roku przyszli emeryci zapłacili OFE ponad 1,3 mld zł opłat. W sumie od początku działalności, czyli przez niespełna 14 lat, fundusze skasowały swoich klientów na przeszło 16 mld zł. Po odliczeniu kosztów cała branża od przeprowadzenia reformy emerytalnej zarobiła na czysto już ponad 6 mld zł.

Opłaty byłyby jeszcze wyższe, gdyby nie dwie odsłony akcji "Gazety Wyborczej" pod hasłem: "Bój o wyższą emeryturę". Dzięki niej parlament dwukrotnie obniżał maksymalną wysokość opłat od składek, które początkowo sięgały nawet 10 proc. Najpierw zostały zmniejszone w 2004 r. do 7 proc., a w 2010 r. do 3,5 proc. Za każdym razem towarzystwa straszyły przyszłych emerytów groźbą bankructwa. Nic takiego się nie stało, a instytucje finansowe nadal zarabiają krocie na oszczędnościach przyszłych emerytów.

Więcej o: