Rostowski krytykuje pomysł OFE na wypłatę emerytur

- Głęboko szokujące - tak minister finansów określił propozycje towarzystw emerytalnych, by wypłacać świadczenia z Otwartych Funduszy Emerytalnych tylko przez kilkanaście lat. Potem emerytom zostałyby tylko pieniądze z ZUS. - Nasz rząd nigdy się na to nie zgodzi - zapowiada minister Rostowski.
- Uważam, że to pomysł głęboko szokujący - mówił minister Rostowski w środę wieczorem TVN 24. - Zacząłem wątpić, czy ja jako przyszły emeryt - a mam 62 lata - mogę zaufać, że dla ludzi, którzy coś takiego zaproponowali, moje najlepsze interesy będą najważniejszym przykazaniem.

Minister powtórzył to w czwartek na antenie RMF FM: - To, co proponują towarzystwa emerytalne, to nie emerytury. Otwarte Fundusze Emerytalne powinny zmienić nazwę na Otwarte Fundusze Wypłat Kontrolowanych - mówił.

Na przygotowanie modelu wypłat emerytur z otwartych funduszy emerytalnych zostało kilka miesięcy. W przyszłym roku system musi być gotowy - wtedy świadczenia z OFE zaczną dostawać pierwsi emeryci. Kilka dni temu swoją propozycję wypłat przedstawiły towarzystwa emerytalne zrzeszone w Izbie Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych.

Towarzystwa chciałyby wypłacać emeryturę z OFE tylko przez kilkanaście lat. Jak by to wyglądało? Po przejściu na emeryturę nasze oszczędności zostają w OFE. Te dzielą zgromadzony kapitał np. przez liczbę miesięcy przeciętnego dalszego trwania życia. Przykład? Dla osoby w wieku 67 lat okres wypłaty wynosiłby około 192,1 miesięcy, czyli 16 lat. Mogłoby to być równie dobrze 15 lub 20 lat. Wyboru dokonałby emeryt. Gdyby jednak przeżył więcej niż wybrany okres wypłaty emerytury, zostawałby tylko z częścią emerytury z ZUS.

W najtrudniejszej sytuacji znalazłyby się osoby na progu emerytury minimalnej. Dzisiaj to niespełna 800 zł, w tym z OFE ok. 200 zł. Gdyby wykorzystały wszystkie pieniądze z OFE, musiały wyżyć za 600 zł. Czyli potrzebowałyby pomocy państwa.

Przez cały czas wypłat środki byłyby dalej inwestowane, ale bezpiecznie: 15 proc. na giełdzie, reszta w obligacje skarbu państwa.

- Emerytura jest z definicji świadczeniem, które się płaci do końca życia - powiedział Rostowski. - Pomysł, że będzie to programowana wypłata wypłacana przez pierwsze 10 albo 15 albo 20 lat, jest dla mnie głęboko szokujący. To oznacza, że w momencie, kiedy ludzie będą starsi, bardziej zmęczeni, mniej zdrowi, przestanie im się płacić tę wypłatę programowaną? Jestem tym porażony - mówił.

Minister powtórzył jak echo krytykę jednego z twórców reformy emerytalnej, prof. Marka Góry. - Towarzystwa emerytalne strzelają sobie w kolano - mówił kilka dni temu prof. Góra. - Ludzie będą wybierali świadczenie na 10 lat, bo będzie się wydawało ono wyższe. A oznacza to znacznie niższą emeryturę w późniejszych latach, kiedy ze względu na stan zdrowia bardziej będziemy potrzebowali pieniędzy. To zastawienie pułapki na przyszłych emerytów.

Wczoraj w sprawie wypłat z OFE głos zabrały partie, wszystkie jak jeden mąż oburzone takim pomysłem.

- Szef sejmowej Komisji Finansów Publicznych Dariusz Rosati (PO): - Jestem zaskoczony, że mógł paść ze strony towarzystwa emerytalnego. Fundamentalna zasada jest taka, że emerytury płaci się aż do śmierci, a nie negocjuje się z klientem.

- Szef klubu PiS Mariusz Błaszczak: - To wielki skandal, kolejny argument za tym, że kilkanaście lat temu nas oszukano.

- Posłanka SLD Anna Bańkowska, była prezes ZUS: - Emerytura to jest świadczenie wypłacane do końca życia i niesie różne ryzyka, związane m.in. z długością życia.

Towarzystwa emerytalne twierdzą, że chcą dać wybór: osoby przechodzące na emeryturę będą mogły zdecydować się na świadczenie dożywotnie, czyli wypłacane aż do śmierci. Sęk w tym, że same towarzystwa takiej dożywotniej emerytury wypłacać nie chcą. Bo taki wariant byłby znacznie droższy. Kto zatem miałby to robić? Według towarzystw - zakłady ubezpieczeń na życie. Ale ofert dla członków OFE nie ma. A jeśli nawet się pojawią, będą zapewne bardzo drogie.

To nie koniec. Towarzystwa emerytalne nie chcą zapewnić swoim członkom waloryzacji wypłacanych świadczeń, takiej jak w ZUS, gdzie emerytury są waloryzowane o inflację plus jedną piątą wzrostu płac. Emerytury, owszem, miałyby być zwiększane co rok minimalnie, ale jeszcze nie wiadomo, o jaką stopę.

Jak zatem będą wypłacane emerytury? Na początku marca opisaliśmy model proponowany przez Ministerstwo Finansów: pieniądze z OFE na 10 lat przed emeryturą trafiły do ZUS. Nie byłyby inwestowane, tylko zapisane na kontach przyszłych emerytów i od razu wydane na wypłatę bieżących świadczeń. Dzięki temu przez jakiś czas budżet musiałby mniej dopłacać do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.

Emeryt miałby coroczną gwarantowaną waloryzację świadczenia. Byłaby to też propozycja najtańsza, bo ZUS i tak zajmuje się już wypłatą emerytur. Niestety, w wariancie Ministerstwa Finansów rodzina członka OFE w przypadku jego śmierci nie mogłaby dziedziczyć zgromadzonych oszczędności (w wariancie towarzystw w razie śmierci emeryta środki dziedziczyliby jego bliscy).

Na przełomie maja i czerwca rząd przedstawi wyniki przeglądu drugiego filara. Wybierze też model wypłat emerytur i zaproponuje poprawki w funkcjonowaniu OFE. - Pochopnych decyzji nie będzie - minister Rostowski powtórzył słowa premiera Donalda Tuska sprzed kilku dni.