Nowość w mBanku: ubezpieczą ci laptopa, tablet i smartfona. Za ile?

mBank, wspólnie z firmą ubezpieczeniową Allianz, zaproponował właśnie posiadaczom swoich ROR-ów ubezpieczenie sprzętu elektronicznego od kradzieży, a także awarii lub uszkodzenia. Ceny zaczynają się już od 11,99 zł miesięcznie. Czy warto się skusić? Prześwietlamy!
Banki coraz odważniej próbują nam sprzedawać ubezpieczenia. Zapewne chodzi o to, że konta, karty, kredyty są już "zgranymi" tematami, a oferta ubezpieczeniowa to dodatkowa atrakcja, którą wielu klientów może potraktować jako nowość. Na bardzo innowacyjną wygląda najnowsza oferta mBanku, który posiadaczom swoich kont osobistych proponuje dodatkową polisę dotyczącą sprzętu elektronicznego oraz urządzeń RTV i AGD. Lodówki, pralki, telewizory, kino domowe i DVD. A także komputery, drukarki, skanery, tablety, laptopy, smartfony - od zepsucia lub utraty tych wszystkich supercennych gadżetów można się w mBanku ubezpieczyć. Blog "Subiektywnie o finansach" prześwietla tę nowinkę. Zaczynamy od plusów.

W ramach jednego ubezpieczenia, dostarczanego przez firmę ubezpieczeniową Allianz, można ubezpieczyć kilka, kilkanaście najróżniejszych urządzeń. Najbardziej cieszy prosta procedura zawierania umowy. Nie trzeba opisywać sprzętu, podawać marki, numerów fabrycznych. Ubezpieczenie można kupić online albo przez telefon, składki będą zaś automatycznie pobierane z konta bankowego klienta. W mBanku nie wymagają też aktualizacji danych laptopa czy telefonu po jego wymianie na nowszy model. Jedyne, co warto sprawdzić i zabezpieczyć przed zawarciem umowy, to faktury dotyczące zakupu posiadanego sprzętu. Bo w przypadku, gdybyśmy chcieli zgłosić szkodę, Allianz może zażądać potwierdzenia, że dany sprzęt rzeczywiście posiadaliśmy i że spełniał warunki ubezpieczenia (o nich dalej).

Czytaj też komentarz w blogu Macieja Samcika: Ta oferta ma dwie twarze

Czytaj też: Orange ubezpieczył przez telefon... Japonkę. Podobno się zgodziła...

W warunkach ubezpieczenia jako przedmiot umowy określono "każdą nieprzewidzianą, nagłą utratę lub uszkodzenie" sprzętu "powodująca konieczność jego naprawy lub wymiany". W przypadku telefonów i smartfonów dodatkowo Allianz zwróci koszty wynikające z nieuprawnionego użycia telefonu (o ile złodziej korzysta z naszej karty SIM), ale tylko przez sześć godzin po kradzieży. No i niestety w tym przypadku obowiązuje limit - za rozmowy ze skradzionego telefonu ubezpieczyciel zwróci nie więcej niż 10 proc. sumy ubezpieczenia.

Zarówno w ramach ubezpieczenia sprzętu RTV AGD, jak i elektroniki mamy do wyboru trzy warianty: Standard, Komfort i Premium. Różnią się od siebie w zasadzie tylko limitem odpowiedzialności ubezpieczyciela. W przypadku sprzętu RTV i AGD najtańsze ubezpieczenie jest na kwotę 4 tys. zł, zaś najbardziej wypasiony wariant daje ochronę do 20 tys. zł. Jeśli chodzi o elektronikę, to niestety maksymalna odpowiedzialność Allianzu wynosi 5 tys. zł, zaś najtańsza polisa daje ochronę tylko do 1 tys. zł. Większość tabletów, smartfonów i laptopów, które nosimy przy sobie, jest warta więcej.

A wyłączenia? Niestety, jest tego sporo. Np. nie dostaniemy odszkodowania, jeśli stracimy telefon albo tablet w wyniku zbyt stanowczej interwencji policji lub innych organów władz. Nie ma mowy o zwrocie pieniędzy, jeśli np. pies wskoczy na stół i zrzuci z niego nasz tablet, bo szkody uczynione przez zwierzęta są wyłączone z polisy. Zostawienie telefonu na deszczu też odpada - wśród wyłączeń jest z jednej strony "rażące niedbalstwo ubezpieczonego", a z drugiej "wpływ warunków atmosferycznych oraz powolne działanie czynników termicznych, chemicznych i biologicznych, wilgoci, pleśni i grzyba".

Nie ma mowy, by Allianz oddał pieniądze w przypadku zagubienia sprzętu (musimy mieć zaświadczenie z policji, że padliśmy ofiarą napadu lub włamania). Ba, wśród wyłączeń jest nawet zwykła kradzież bez włamania. Wychodzi na to, że jeśli zostawimy telefon na stole w restauracji i przebiegający wymoczek nam go zwinie sprzed nosa, to nie odzyskamy pieniędzy. Ale jeśli ktoś nam "zwinie" sprzęt z samochodu - Allianz zapłaci. Za to jeśli sprzęt się popsuje z powodu nagłego spadku napięcia - niestety nici z odszkodowania.

Czytaj też: Z Archiwum X, czyli wypadek, którego nie było. Kto tu z kogo robi... jelenia?

Houston, mamy problem: Bank prosi klienta o potwierdzenie, że... kupił od niego polisę.

Wychodzi na to, że polisa oferowana przez mBank to przede wszystkim ubezpieczenie od pechowej awarii, od kradzieży z włamaniem lub rozboju czy też kradzieży sprzętu z samochodu. Niestety, w przypadku sprzętu przenośnego jest jedno bolesne ograniczenie odpowiedzialności ubezpieczyciela - w przypadku rozboju ulicznego Allianz odda najwyżej 1 tys. zł i jest to limit taki sam dla wszystkich pakietów: zarówno tych drogich, jak i tych tanich.

Teraz kilka słów o warunkach, które musi spełnić sprzęt, by podlegał ubezpieczeniu. Nie musi to być sprzęt nówka-sztuka, ale musiał być przez nas kupiony jako nowy (czyli musimy mieć w domu dowód zakupu). mBank i Allianz ubezpieczą nam nawet sprzęt, który ma już dobrych kilka lat i dawno stracił gwarancję - to plus. Maksymalny wiek sprzętu w momencie ubezpieczenia to pięć lat. Gorzej jest w przypadku elektroniki przenośnej. Laptopy, telefony, tablety mogą być ubezpieczone tylko wtedy, jeśli zostały kupione jako nowe, a poza tym nie mają więcej niż osiem miesięcy, zaś polisa działa tylko do osiągnięcia przez sprzęt wieku dwóch lat.

Czas zapoznać się z cenami. Najpierw wariant dotyczący sprzętu stacjonarnego: opiekaczy, lodówek, zmywarek, telewizorów czy pecetów. Najtańszy wariant, z sumą ubezpieczenia do 4 tys. zł, kosztuje 11,99 zł miesięcznie. Pośredni, z sumą odpowiedzialności ubezpieczyciela do 10 tys. zł - 19,99 zł miesięcznie. Wersja full-wypas (Allianz zapłaci nawet 20 tys. zł) to cena 29,99 zł miesięcznie. Dużo? Mało? Cóż, mówimy o ubezpieczeniu, które nie wymaga żadnej papierologii, a pozwala ubezpieczyć nienowy sprzęt nawet wtedy, kiedy nie jest już objęty gwarancją producenta. Oferta mBanku i Allianza pozwala ubezpieczyć sprzęt "hurtowo".

A ubezpieczenie przenośnej elektroniki: tabletów, telefonów, laptopów? Z tym gorzej. Po pierwsze, obejmuje tylko sprzęt mający do dwóch lat, czyli taki, który i tak jest na gwarancji. Po drugie, odpowiedzialność Allianza w przypadku napadu ulicznego to tylko 1 tys. zł. Po trzecie, sumy ubezpieczenia generalnie są niższe - 1-5 tys. zł - a ceny takie same jak przy ubezpieczeniu sprzętu AGD - od 11,99 zł do 29,99 zł miesięcznie.

W ubezpieczeniach przeważnie jest wkład własny ubezpieczonego w szkodę. Chodzi o to, żeby jemu też zależało na chronieniu majątku przed działaniem pecha lub złych ludzi. Franszyza jest i w ubezpieczeniu mBanku i Allianza: "W przypadku szkód spowodowanych kradzieżą z włamaniem i upadkiem ubezpieczonego sprzętu elektronicznego przenośnego) wynosi ona 10 proc. wartości danego przedmiotu ubezpieczenia". Przy czym maksymalny udział własny klienta w szkodzie to 500 zł. "Do szkód spowodowanych przez pożar, uderzenie pioruna, eksplozję, uderzenie lub upadek statku powietrznego franszyza redukcyjna nie ma zastosowania". Z kolei w przypadku napadu ulicznego... "franszyza redukcyjna dla szkód w sprzęcie elektronicznym przenośnym powstałych w następstwie napadu ulicznego wynosi 50 proc. wartości danego przedmiotu ubezpieczenia".

Czytaj też: ING kusi, żebym zrobił rakowi wspak. Policzyłem i...

Chcesz porozmawiać z autorem tekstu? Napisz! maciej.samcik@wyborcza.biz



Więcej o: