Używane mieszkania też z dopłatą? Posłowie dyskutują, rząd jest przeciw

PiS postuluje, by z dopłat do kredytów w ramach programu ?Mieszkanie dla młodych? mogli skorzystać także kupujący mieszkania na rynku wtórnym. Posłowie PO są w rozterce, bo przeciwny takiemu rozwiązaniu jest rząd
Spór dotyczący tej kwestii zdominował wtorkowe posiedzenie sejmowych komisji finansów publicznych oraz infrastruktury, na którym miały one skierować do drugiego czytania w Sejmie projekt ustawy o pomocy państwa w nabyciu pierwszego mieszkania przez młodych ludzi. Ostatecznie komisje cofnęły projekt do podkomisji, aby posłowie PO zyskali czas do namysłu. W czasie dyskusji posłów PiS wsparli eksperci. Zwracali m.in. uwagę na to, że używane mieszkania są zwykle tańsze. - PO musi się zdecydować, czemu ma służyć ten program. Jeśli ma wspierać młodych ludzi, to nie może ich skazywać na kupowanie droższych mieszkań - mówił prezes Związku Pracodawców Producentów Materiałów dla Budownictwa Ryszard Kowalski.

Domy w ramach kompromisu

Od wiceministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej Piotra Stycznia dowiedzieliśmy się wczoraj, że w tej sprawie stanowisko rządu jest niezmienne: program "Mieszkanie dla młodych" ("MdM") powinien obejmować wyłącznie kupowane po raz pierwszy nowe mieszkania do 75 m kw.

Sęk w tym, że - jak wskazywała opozycja, a także PSL - program w takim kształcie pozbawiłby szansy na dopłatę mieszkańców nawet trzech czwartych obszaru naszego kraju, gdzie deweloperzy i spółdzielnie nic nie budują. Wprawdzie Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej uspokajało, że z dopłaty mogliby skorzystać nabywcy mieszkań w domach jednorodzinnych, bo zgodnie z prawem budowlanym mogą w nich być dwa odrębne lokale. Jednak kluby PO i PSL uzgodniły, że po dopłatę będą mogli sięgać także ci, którzy kupią od dewelopera lub zbudują dom jednorodzinny. Warunek: jego powierzchnia nie mogłaby przekroczyć 100 m kw.

Takie rozwiązanie przyjęła już podkomisja sejmowa, która pracuje nad projektem. Przy czym dopłatą - podobnie jak w przypadku mieszkań - byłoby objętych 50 m kw. domu.

Zwrot VAT do likwidacji, ale...

To niejedyna modyfikacja rządowego projektu, którą zaproponowali posłowie PO i PSL. Chociaż ustawa ma zlikwidować od 2014 r. zwrot części VAT za materiały budowlane, to z tej możliwości jeszcze przez pięć lat mogliby korzystać inwestorzy budujący tzw. systemem gospodarczym domy o powierzchni do 100 m kw.

Przypomnijmy, że fiskus zwraca różnicę między stawką 23 i 8 proc. VAT, ale tylko za te materiały, które po 1 maja 2004 r. zostały obłożone wyższą stawką tego podatku. W przypadku budowy domu można obecnie zaoszczędzić maksymalnie ok. 34,6 tys. zł.

Wyższy limit cenowy

Posłowie uznali również, że zasięg "MdM" może mocno ograniczyć zbyt niski limit cenowy. Rząd chce, by był to średni koszt budowy. Taki wskaźnik określałby wojewoda dla danego województwa, miasta wojewódzkiego i gmin z nim sąsiadujących. Np. w Warszawie cena mieszkań kupowanych od firm deweloperskich i spółdzielni nie mogłaby przekraczać obecnie 5541,50 zł za m kw., w gminach sąsiadujących ze stolicą - 4185 zł, zaś w pozostałej części województwa mazowieckiego - 3487,5 zł. Według firmy doradczej REAS w Warszawie na dopłatę kwalifikowałoby się co dziesiąte mieszkanie w ofercie deweloperskiej, ale np. w Krakowie znalezienie takiego może wręcz graniczyć z cudem.

Podkomisja zaproponowała więc poprawkę, która ten pułap ceny podniosłaby o 10 proc., np. w Warszawie - do ok. 6,1 tys. zł za m kw. Dzięki tej zmianie zwiększyłaby się liczba mieszkań objętych dopłatą. Jak dużą?

Dopłata bez zmian

Zgodnie z projektem już na starcie rodzina bezdzietna i singiel miałyby dostać od państwa 10 proc. ceny mieszkania kupionego za kredyt. Jeśli rodzina lub osoba samotna ma potomstwo, dopłata wyniesie 15 proc. Dodatkową 5-procentową dopłatę dostanie rodzina, w której w ciągu pięciu lat od zakupu mieszkania na kredyt przyjdzie na świat trzecie bądź kolejne dziecko.

Dodajmy, że podstawą obliczenia dopłaty ma być równowartość 50 m kw. liczona według wspomnianego wcześniej wskaźnika średnich kosztów budowy. Ponieważ równowartość 50 m kw. w stolicy to obecnie ok. 277 tys. zł, więc rodzina bezdzietna i singiel dostaliby ok. 27,7 tys. zł (10 proc. od kwoty 277 tys. zł), zaś rodzina lub osoba samotna z potomstwem - niespełna 41,6 tys. zł (15 proc.).

Co ważne, beneficjent "MdM" może liczyć na lepszą ofertę kredytową (niższą marżę), bo państwo zafunduje mu wkład własny. W efekcie musi on pożyczyć mniej pieniędzy i od niższej kwoty opłacać odsetki.

Szczodrzy posłowie

I jeszcze jedno. Rządowi zależy na tym, by budżetowe wydatki na dopłaty były ustawowo limitowane. Np. w przyszłym roku rząd przeznaczyłby na nie 600 mln zł. W kolejnych latach kwota byłaby stopniowo podnoszona, aż do 662 mln zł w 2018 r. (program ma być pięcioletni). Zarządzający nowym programem Bank Gospodarstwa Krajowego przerwałby wypłatę dofinansowania, gdy w kasie byłoby widać dno. Jednak mimo dziury w budżecie podkomisja zaproponowała zwiększenie wydatków. Już w 2015 r. dopłaty mogłyby pochłonąć 715 mln zł, zaś w 2018 r. rząd musiałby zarezerwować na ten cel 762 mln.