Tauron i tani prąd w promocji: płać mniej, czyli więcej (przynajmniej na razie)

Firmy energetyczne coraz odważniej ścigają się o względy klientów. Duon obiecuje prąd za pół ceny, pojawiła się oferta 4-procentowej zniżki na prąd, którą proponuje warszawiakom koncern RWE. Dziś o promocji organizowanej przez inną energetyczną firmę - Tauron.
Jeden z czytelników bloga "Subiektywnie o finansach", pan Tomasz, dostał niedawno od Tauronu propozycję nie do odrzucenia: w zamian za podpisanie "lojalki" na dwa lata może płacić za energię trochę mniej niż do tej pory. Poprzednia cena kilowata energii (kWh) wynosiła 0,2844 zł netto (bez VAT). Nowa cena to 0,2715 zł netto, a więc o jakieś 1,3 gr mniej, co oznacza rabat w wysokości 4,5 proc. Pozornie niewiele, ale...

Pan Tomasz zerknął na swoją fakturę za prąd za okres od kwietnia do października 2012 r. (a więc za pół roku) i zobaczył tam kwotę 460 zł. To oznacza, że dzięki promocji do zaoszczędzenia było jakieś 12 zł w skali półrocza i 24 zł w skali roku (bo część faktury to koszt dystrybucji, który się nie zmienia). Pan Tomasz dał się skusić, podpisał wszystkie papiery. Dopiero gdy dostał pierwszą fakturę zaliczkową opartą o nowe zasady i okazało się, że musi zapłacić więcej niż przed promocją (i wcale nie wynika to z wyższej prognozy zużycia prądu), zaczął się przyglądać interesowi, na który się zdecydował. A przede wszystkim - porównywać faktury.

Czytaj też: Sensacyjna oferta RWE. Przez trzy miesiące prąd... gratis! A gdzie haczyk?

Czytaj też: Bank obiecał, że będzie zwracał klientom 10 proc. ich rachunków za prąd. Prześwietlamy!

No i tak: cena energii elektrycznej - faktycznie niższa. Opłata przejściowa - bez zmian (1,13 zł netto). Opłata jakościowa - bez zmian (0,0084 zł za kWh). Opłaty dystrybucyjne (stała i zmienna) - constans (0,2078 zł za kWh i 3,6 zł). Opłata abonamentowa - po staremu (0,8 zł miesięcznie). Okazuje się, że za wzrost jego rachunków odpowiada... opłata handlowa, której we wcześniejszych fakturach nie było. Ki czort? Opłata w dodatku niemała, bo 3,98 zł miesięcznie.

"W nowym cenniku energia jest ciut tańsza. Przy zużyciu na poziomie 130 kWh miesięcznie to jest oszczędność rzędu 2 zł, ale po uwzględnieniu nowej pozycji - "opłaty handlowej" w kwocie 5 zł brutto miesięcznie - okazuje się, że jestem na tej promocji stratny" - wylewa swoje żale pan Tomasz. Inny czytelnik bloga, który też dostał informację o promocji, twierdzi jednak: "Na ich ulotkach jest jak byk napisane o tej opłacie handlowej - sam ją dostałem do skrzynki i całe dwie minuty zajęło mi rozeznanie się, że Tauron chce mnie nabrać. Poza tym, co to za promocja? Dla 20 zł na rok wiązać się na sztywno z dostawcą prądu?".

Inni czytelnicy zastanawiają się, czy przypadkiem w dłuższej perspektywie bilans promocji nie będzie dla klienta korzystniejszy, niż to wygląda dziś. "Gwarancja ceny opłaca się właśnie teraz, kiedy cena jest najniższa. Podwyżki cen energii są nieuniknione. Tegoroczna obniżka to ewenement. To logiczne, że Tauron chce zatrzymać klientów umową, ale dzięki temu może też dać im więcej" - pisze jeden z komentatorów.

Czytaj też: Uwaga na promocję Tauronu, czyli Samcik obnaża haczyki

Czytaj też: Obiecują prąd tani jak barszcz i rachunki niższe o połowę. Warto skorzystać?

Jednak wprowadzenie opłaty handlowej nie jest jedynym potencjalnym haczykiem. Tauron zobowiązał też mojego czytelnika do zapłacenia opłaty jednorazowej 25 zł za "wcześniejsze wypowiedzenie umowy bądź cennika, pobieranej za każdy miesiąc, o jaki został skrócony okres obowiązywania cennika". Pozornie wygląda to na dość niegroźny, standardowy zapis stosowany w umowach promocyjnych - gdyby klient chciał wycofać się z umowy oferującej mu ceny niższe od standardowych, musi zapłacić "odstępne". Ale mamy tu trochę zaburzone proporcje - zysk klienta dzięki promocyjnej cenie energii to 25-30 zł w skali roku (zakładając, że przez dwa lata energia znacząco nie podrożeje), a kara za wyjście z interesu przed terminem wynosi 25 zł... za każdy miesiąc skrócenia promocji, czyli np. przy próbie wycofania się po roku - będzie to aż 300 zł.

Czy są tu jakieś korzystne dla klienta proporcje korzyści i kosztów? Tak, ale tylko wtedy, gdyby cena rynkowa energii "poza promocją" w przyszłości poszła w górę. No i jest jeszcze zapis, że "opłata handlowa jest pobierana w pełnej wysokości, niezależnie od dnia miesiąca, w którym nastąpiło zawarcie lub rozwiązanie umowy".

Czytaj też: To sen, czy PKP? Wifi w przedziale, gniazdko przy fotelu, wagon zabaw, bilet w smartfonie...

Chcesz porozmawiać z autorem tekstu? Napisz! maciej.samcik@wyborcza.biz

h

Więcej o: