O co tu chodzi? Bank wypowiedział jej kredyt, a potem... dał taki sam

Perypetie z niespłacanym w porę kredytem mogą być bardziej zaskakujące niż thriller Hitchcocka. W przypadku pani Romany historia takiego kredytu zatoczyła koło, po którym jednak do spłaty zamiast 140 tys. franków jest... 180 tys. Jak to możliwe?
"Dwa lata temu Bank BPH wypowiedział mi umowę kredytową dotyczącą kredytu hipotecznego. Dotyczyła ona kredytu we frankach o wartości mniej więcej 140 tys. franków. Raty, których nie spłaciłam w terminie, były warte nieco ponad 1,4 tys. franków" - pisze do nas czytelniczka pani Romana. Nie można powiedzieć, żeby bank wykazał się anielską cierpliwością i tolerancją godną papieża Franciszka. Ale to się niestety zdarza. Jeśli jakiś klient nie jest oazą wiarygodności kredytowej, to - zgodnie z prawem i procedurami - już dwie-trzy niezapłacone raty mogą skutkować wypowiedzeniem umowy. Nie można wykluczyć, że pani Romana już wcześniej musiała nabroić albo ma jakieś inne niespłacane w banku długi, choć z dokumentacji wynika, że ten konkretny kredyt bank wypowiedział wyłącznie z powodu zaległości w wysokości dwóch rat.

Najciekawsze jest jednak to, co stało się po wypowiedzeniu umowy kredytowej i postawieniu kredytu w stan natychmiastowej wymagalności. Oczywiście z taką procedurą związane jest nieuchronnie przewalutowanie kredytu na złote - bo do windykacji można skierować tylko kredyt w rodzimej walucie. Jednak w tym przypadku bank nie wysłał do klientki komornika. Przeciwnie - po wypowiedzeniu umowy ponownie usiadł z klientką do stołu. I podpisał z nią ugodę, w ramach której... ponownie przewalutował kredyt na frankowy. M.in. w wyniku tej operacji z kredytu, który był w 2010 r. wart 140 tys. franków zrobił się - oczywiście nie tylko w wyniku przewalutowań - taki sam, tyle że o wartości 180 tys. franków.

Czytaj też: http://samcik.blox.pl/2013/09/Polisa-lub-ciemnosc-i-mrok-Tak-Expander-pomaga.html">Droga polisa lub ciemność i mrok. Tak Expander zachęca do zbierania pieniędzy na dodatkową emeryturę

Czytaj też: http://samcik.blox.pl/2013/09/Banki-zaplaca-za-nieprecyzyjny-spread-Mozliwe-az.html">Banki zapłacą za nieprecyzyjny spread? Możliwe aż dwa nowe pozwy zbiorowe!

"Czy istnieje możliwość wykłócenia się z bankiem, żeby ugoda była oparta na zasadach sprzed jej wypowiedzenia? Bo nie dość, że kredyt został przewalutowany raz na złote, a potem z powrotem na franki, to jeszcze wydłużono mi okres kredytowania o pięć lat. To dwukrotne przewalutowanie bank uzasadnił tym, że po wypowiedzeniu umowy kredyt musiał być wyrażony w złotych i nie było innego sposobu, by wrócić do franków, które dają szansę na niższe raty" - opowiada czytelniczka.

W porozumieniu jest napisane: "Strony zgodnie oświadczają, że dokonują przewalutowania zobowiązania wynikającego z tytułu umowy Kredytu (...) według stanu na dzień (...)". Jak "zgodnie", to zgodnie. A więc zakwestionowanie ugody raczej nie wchodzi w grę. Jedyną opcją byłby wniosek klientki o umorzenie części zobowiązań przez bank. A konkretnie tej części, która wynika wyłącznie z przewalutowania kredytu w obie strony. To byłoby fair i świadczyłoby o tym, że bank nie chce zarabiać na klientce więcej, niż wynika to z dodatkowych odsetek związanych z wydłużeniem okresu kredytowania.

Czytaj też: Wow ! Sąd orzekł, że kredyt hipoteczny to instrument spekulacyjny! I go... unieważnił!

Czytaj też: Bank namawia klientów do zamiany ubezpieczenia niskiego wkładu własnego na sporo niższą prowizję. Dobroczynność, czy pułapka?

"Faktem jest, że wolałam, by w porozumieniu były franki, bo rata kredytu złotowego wychodziła wtedy o 1 tys. zł wyższa. A franki w powiązaniu z wydłużeniem kredytu o pięć lat dawały szansę na to, że poradzę sobie ze spłatami. Tylko nie zdawałam sobie sprawy, że to będzie nowe przewalutowanie, a nie po prostu powrót do franków po kursie z daty wypowiedzenia umowy..." - opowiada pani Romana. I liczy swoje straty. Początkowo wzięła z banku 330 tys. zł kredytu, co stanowiło jakieś 160 tys. franków (był 2008 r.). Do momentu powstania zaległości saldo zadłużenia spadło do 140 tys. franków. Pani Romana spłaciła do tego czasu 126 tys. zł w formie rat kapitałowo-odsetkowych. Po ugodzie zadłużenie wzrosło do 180 tys. franków, co przekłada się na 630 tys. zł.

Wychodzi na to, że z powodu własnej lekkomyślności, fatalnych zmian na rynku walutowym (wzrost kursu franka), a także pewnej "nadaktywności" Banku BPH (zakładając, że sprawa nie ma żadnego "drugiego dna", które nie wynika z dokumentacji) czytelniczka jest "stratna" o kilkaset tysięcy złotych. Co na to bank? "Bank, zgodnie ze swoją strategią i w duchu fair play, w działaniach windykacyjnych traktuje Klientów w sposób indywidualny, próbując znaleźć rozwiązanie zgodnie z interesami i oczekiwaniami obu stron. Co do zasady wypowiedzenie umowy kredytowej ze względu na zwłokę Klienta w regulowaniu należności (jak również skierowanie egzekucji długu na drogę sądową) jest ostatecznością, powodowaną wielokrotnym naruszaniem przez Klienta postanowień umowy" - odpowiada BPH.

W banku zapewniają, że informacje klientki "są dalekie od pełnego obrazu relacji Klienta z bankiem i pomijają fakty, które znacząco wpłynęły na decyzje podejmowane przez bank w tej sprawie", ale nie chcą podać szczegółów ze względu na tajemnicę bankową. "Postępowanie windykacyjne pozostaje najtrudniejszym etapem relacji Klientów z bankiem dla obu stron. Oczywiste jest dla nas dążenie do porozumienia w celu ustalenia warunków spłaty zaległości, co pozwala Klientom uniknąć niedogodności i kosztów wynikających ze skierowania sprawy na drogę sądową. Zachęcamy Klienta do kontynuowania rozmów z nami" - odpisał bank. To dobra wiadomość - oznacza, że bank wciąż dopuszcza możliwość negocjacji..

Czytaj też: http://samcik.blox.pl/2013/06/KNF-cwierc-miliona-hipotecznych-bankrutow-Jesli.html">Ćwier ć milionów kandydatów na hipobankrutów. Sprawdź czy jesteś wśród nich

Czytaj też: http://samcik.blox.pl/2013/08/Czy-da-sie-uniewaznic-kredyt-we-frankach-Jesli.html">Czy da się unieważnić kredyt we frankach? Jeśli bank wprowadził w błąd...