Ubezpieczyciel płaci więcej? Podwójny cennik za wynajem auta

Towarzystwa ubezpieczeniowe przekonują kierowców, żeby nie korzystali z usług warsztatów i wypożyczalni, które oferują samochody zastępcze na koszt ubezpieczyciela. Najpierw trzeba to uzgodnić - apeluje Polska Izba Ubezpieczeń zrzeszająca wszystkie towarzystwa. Powód? Ubezpieczalnie twierdzą, że spółki wynajmujące auta zawyżają ceny, gdy płaci ubezpieczyciel.
Miesiąc temu pan Maciej miał stłuczkę nie ze swojej winy. W jego opla astrę uderzył inny samochód. Nieszczęśliwie wgniecione nadkole uniemożliwiało dalszą jazdę. Pan Maciej czym prędzej zawiadomił ubezpieczyciela, u którego sprawca miał wykupioną polisę OC. Jeszcze zanim przyjechał rzeczoznawca, żeby wycenić szkody, pan Maciej prosił o podstawienie auta zastępczego.

Ma do tego prawo. Dwa lata temu Sąd Najwyższy orzekł, że poszkodowany w stłuczce może wziąć samochód zastępczy na koszt ubezpieczyciela, jeśli przed stłuczką jeździł swoim samochodem. Sąd dobitnie stwierdził, że firmy nie mogą zmuszać poszkodowanego do jazdy komunikacją miejską.

Auto nie należy się, kiedy poszkodowany rzadko korzystał ze swojego samochodu lub ma drugi, którym teraz może jeździć. W takich przypadkach ubezpieczyciel kosztów wynajmu nie zwróci. Auto nie należy się również wtedy, gdy poszkodowany np. leży w szpitalu ze złamaną nogą. Ubezpieczyciel nie będzie płacił za to, żeby auto stało pod szpitalem, no chyba że współwłaściciel jest zdrowy i potrzebuje jednak auta...

Mimo że pan Maciej był po wypadku cały i zdrowy, a samochodem codziennie dojeżdżał do pracy, firma ubezpieczeniowa zwlekała z decyzją. A tu liczył się czas.

Nie czekając na auto bezpośrednio od ubezpieczyciela, poszkodowany skorzystał z oferty jednej z większych warszawskich wypożyczalni, które oferują kierowcom samochody zastępcze na koszt towarzystw ubezpieczeniowych. Biorą jednocześnie na siebie ryzyko, czy firma odda pieniądze czy nie. Jeśli sprawy nie uda się załatwić polubownie, idą do sądu i z reguły wygrywają.

To właśnie wypożyczalnie rozpoczęły aktywną działalność dwa lata temu, kiedy ubezpieczyciele - mimo wyroku sądu - unikali pokrywania kosztów najmu auta zastępczego. - Dla ubezpieczonych niewiele zmieniło się po uchwale Sądu Najwyższego, który nakazał ubezpieczycielom pokrywanie kosztów wynajęcia samochodu zastępczego - powiedział "Gazecie" Jakub Dziekcikowski z wypożyczalni Sixt. - To od klienta powinno zależeć, czy potrzebuje auta zastępczego, czy nie. Ubezpieczycielowi nic do tego.

Mimo że już dwa lata temu czasy miały się zmienić i o samochód zastępczy powinno być dużo łatwiej, to nadal niektóre firmy niechętnie pokrywają koszty wynajmu. Albo nie podstawiają auta od razu po stłuczce, albo skracają czas, za który godzą się płacić. Wcześniej było jednak dużo gorzej. Ubezpieczyciele przekonywali, że jeśli kierowcy w wypadku nic się nie stało, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby poruszał się po mieście autobusem, tramwajem lub rowerem.

Wypożyczalnie bardzo chętnie idą na wojnę z ubezpieczycielem. Powód? Podobno mają 95-proc. skuteczność. Dlatego ubezpieczyciele próbują przekonać kierowców, żeby zamiast do wypożyczalni, po auto zastępcze zwrócili się bezpośrednio do nich.

- Wynajęcie auta zastępczego na koszt ubezpieczyciela to temat skomplikowany i niejednoznaczny. Potwierdzają to wyroki sądów - starali się przekonać przedstawiciele towarzystw ubezpieczeniowych podczas wczorajszej konferencji zorganizowanej przez Polską Izbę Ubezpieczeń.

Na potwierdzenie swoich słów pokazali kilka wyroków sądów, które przyznają rację ubezpieczycielom, chcąc udowodnić, że klient w sądzie może nic nie ugrać. - Kiedy my pokazujemy, że dostajemy kilkanaście tysięcy skarg rocznie, to ubezpieczyciele twierdzą, że to kropla w morzu. A teraz sami pokazują kilka wyroków sądów orzekających na ich korzyść - komentuje Krystyna Krawczyk z Biura Rzecznika Ubezpieczonych. - Z zasady w takich sprawach ubezpieczyciele w sądach przegrywają i dlatego nie mówią o statystykach, bo są one dla nich wstydliwe. Wypożyczalnie idą do sądów i wygrywają.

Skąd zmiana podejścia ubezpieczycieli? Towarzystwa skarżą się na wygórowane stawki wypożyczalni. Zwracają uwagę na podwójne cenniki. Chodzi o to, że wypożyczalnie inne ceny oferują klientom indywidualnym, a inne poszkodowanym, za których płaci ubezpieczyciel. Przykład? Koszt wynajęcia opla astry na jedną dobę może kosztować towarzystwo ubezpieczeniowe nawet 400 zł. Towarzystwa wolą więc zachęcić poszkodowanych do wynajęcia auta z wypożyczalni z nimi współpracującej. Tylko czy nie jest za późno na odbudowanie zaufania? f