Euro już powyżej 4,40 PLN. To najdrożej od 2012. Rynek boi się o polski rating

Złoty coraz wyraźniej traci na wartości. Po rynku walutowym krąży plotka o tym, że agencja ratingowa Standard and Poor's może dziś nam zmienić perspektywę ratingu

O tym, że S&P może coś zrobić mówiło się już wczoraj. Na twitterze pisał o tym między innymi warszawski korespondent Reutersa

Perspektywa ratingu to nie to samo co sam rating. Perspektywa mówi o tym, czy w przyszłości rating może pójść w górę, czy w dół. Polska od paru lat ma perspektywę pozytywną, czyli czekamy na podwyżkę ratingu. Taka podwyżka oznaczałaby wzrost wiarygodności na rynkach finansowych. Dałoby nam to wymierne korzyści w postaci niższych kosztów pożyczania przez rząd pieniędzy na rynkach finansowych. 

Obniżka perspektywy do neutralnej oznaczałaby koniec nadziei na rychłą podwyżkę ratingu, byłaby to więc zaprzepaszczona szansa. 

Standard & Poor's zazwyczaj publikuje swoje decyzje dotyczące ratingów w piątkowe wieczory, przed weekendem ale już po zakończeniu handlu na lokalnych rynkach finansowych. Czyli w naszym przypadku po godzinie 17:00. 

To oczywiście tylko plotka. Oczywistych przyczyn dla których obniżka perspektywy ratingu nam się należy wciąż jeszcze raczej nie widać. Ale rynek walutowy działa tak, że inwestorom wystarczy plotka. Zwłaszcza jeśli się boją i jeśli wiedzą, że NBP nie zamierza na rynku interweniować. O tym mówił wczoraj na konferencji prasowej prezes NBP Marek Belka

Efekt jest taki, że euro kosztuje już 4,41 PLN. 

Na szczęście możemy pocieszać się tym, że słabszy złoty pomaga polskiemu eksportowi. Swoją drogą pobił on niedawno swój rekord wszechczasów. 

ZOBACZ: 15 i pół miliarda euro w miesiąc. Tyle nam płacą odbiorcy. Polski eksport pobił rekord

Więcej o: