Rozmrażanie papierów na giełdzie pilnie potrzebne

Prezes warszawskiej giełdy chce wykorzystać otwarte fundusze emerytalne do zwiększenia liczby dostępnych akcji na GPW. Jak? Dopuścić do obrotu akcje zahibernowane w OFE

W otwartych funduszach emerytalnych trzymamy już ponad 270 mld zł. To niemal tyle, ile wynosi budżet państwa. Powszechne towarzystwa emerytalne (to one zarządzają OFE) większość oszczędności przyszłych emerytów trzymają w bezpiecznych obligacjach. Ale nie tylko, bo ok. 112 mld zł mają w akcjach spółek giełdowych i w obligacjach BGK przeznaczonych na budowę autostrad. OFE miały też istotny wpływ na prywatyzację polskich spółek, bo z szacunków wynika, że kupiły blisko połowę oferowanych akcji.

OFE mają więc duży wpływ na gospodarkę i rynek finansowy. Na koniec roku fundusze miały zaangażowane środki w 273 z 438 spółek notowanych na głównym parkiecie GPW. W akcjonariacie 15 spółek udział OFE przekroczył 40 proc., a w 39 przedsiębiorstwach - 30 proc., co pokazuje, jak ważnym źródłem kapitału dla rozwoju polskiej gospodarki są OFE.

Fundusze nie mogą jednak inwestować agresywnie, bo muszą dbać o bezpieczeństwo naszych przyszłych emerytur. To inwestorzy długoterminowi, którzy nie mogą z dnia na dzień kupować i sprzedawać akcji. W efekcie, mimo że posiadają tak duże pakiety akcji, ich udział w obrotach to tylko 17 proc. Większe obroty generują fundusze inwestycyjne i animatorzy rynku, czyli firmy, które na podstawie umowy z giełdą zapewniają płynność obrotów.

I to właśnie nie podoba się prezesowi warszawskiej giełdy, który chciałby uwolnić trzymane przez OFE akcje.

- OFE są niezmiernie istotnym elementem rynku kapitałowego i całej gospodarki. Ale z punktu widzenia GPW jest też druga strona medalu, czyli blokowanie free floatu - powiedział Adam Maciejewski, prezes GPW. Free float to ta część akcji spółki, która pozostaje w wolnym obrocie - inwestorzy mogą swobodnie sprzedawać i kupować akcje. Kiedy są w posiadaniu OFE lub jakiegokolwiek inwestora, handel jest niemożliwy.

- I tutaj nam się kłania brak mechanizmu pożyczek papierów wartościowych przez OFE, czyli bardzo ważnego mechanizmu, który powinien funkcjonować na giełdzie - wyjaśnia prezes. Chodzi o tzw. krótką sprzedaż.

Jak to mogłoby wyglądać? GPW na swojej stronie opisuje, jak działa taki mechanizm, na przykładzie funduszy inwestycyjnych. TFI zamiast trzymać akcje w swoich portfelach, mogą je udostępniać do pożyczenia, w zamian otrzymując wynagrodzenie. Korzyść jest zatem po obu stronach transakcji: inwestorzy, którzy przeprowadzają transakcje krótkiej sprzedaży, mają szansę pozyskać papiery wartościowe pod rozliczenie tych transakcji, natomiast fundusz inwestycyjny otrzymuje wynagrodzenie od papierów, które i tak zamierzał trzymać na własnym rachunku inwestycyjnym.

W skrócie polega to na zarabianiu na spadkach kursów papierów wartościowych. Inwestor pożycza określoną liczbę akcji, spodziewając się spadku ich ceny. Krótka sprzedaż w ograniczonej formie po długich negocjacjach z KNF została wprowadzona na GPW dopiero w 2010 r. Jej orędownikiem był ówczesny członek zarządu Adam Maciejewski.

- Podejmowaliśmy kiedyś intensywne działania, by ten mechanizm uruchomić, a ostatnio rozmawialiśmy o tym na konferencji Izby Domów Maklerskich z funduszami emerytalnymi, by te pakiety, które są przetrzymywane na rachunkach, mogły trafić na rynek i zwiększyć płynność obrotu - powiedział wczoraj Adam Maciejewski.

Towarzystwa emerytalne nie mówią "nie". - Jakiś czas temu istniała grupa robocza, która miała zająć się m.in. kwestią pożyczek papierów wartościowych. Prace zakończyły się fiaskiem. Na pewno warto wrócić do tej dyskusji, szczególnie w szerszym kontekście - wizji rozwoju polskiego rynku kapitałowego, roli jaką GPW powinna odgrywać wśród giełd Europy, a zwłaszcza naszego regionu - mówi Marcin Żółtek, zarządzający PTE Aviva. Wtóruje mu Wojciech Niesyto z PTE Nordea: Zgadzam się, że jednym z istotnych wyznaczników atrakcyjności rynku kapitałowego jest jego płynność - zwłaszcza dla dużych, międzynarodowych inwestorów.

- Krótka sprzedaż może też służyć do ochrony przed spadkami na giełdzie - mówi Alfred Adamiec, ekspert firmy LifeWays.

Jest to jednak także jedna z bardziej ryzykownych technik inwestycyjnych. Przykład? W sierpniu 2011 roku Francja, Włochy, Hiszpania i Belgia na dwa tygodnie zupełnie zakazały krótkiej sprzedaży, kiedy akcje francuskich banków spadły do rekordowo niskich poziomów na fali plotek o obniżce ratingu Francji.

Obecnie krótka sprzedaż nie jest w Europie zakazana, ale mocno ograniczana. Wszystkie tego typu operacje wymagają podpisania specjalnych umów. - OFE nie powinny pożyczać papierów wartościowych pod krótką sprzedaż na zasadach ogólnych. Jeśli mielibyśmy rozważać taką możliwość, to musiałyby zostać wydane przepisy prawa precyzyjnie określające zasady i ograniczenia pożyczek, w celu zapewnienia ochrony środków przyszłych emerytów - komentuje Łukasz Dajnowicz z KNF.

Dlaczego giełdzie na tym zależy? Uwolnienie akcji w portfelu OFE mogłoby pozwolić GPW na zwiększenie wielkości obrotów, które w ubiegłym roku spadły o 24 proc. i wyniosły 203 mld zł.

- Dobrze byłoby, gdyby trwający przegląd regulacji dotyczący OFE uwzględnił rolę funduszy na rynku kapitałowym i nie zaszkodził aspiracjom Warszawy do odgrywania roli regionalnego centrum finansowego - mówi Żółtek. Chodzi o to, że w tym roku rząd zrobi przegląd funkcjonowania drugiego filaru systemu emerytalnego i zdecyduje, kto będzie wypłacał emerytury z OFE. Towarzystwa emerytalne obawiają się, że zgodnie z zapowiedziami Ministerstwa Finansów pieniądze członków OFE na dziesięć lat przed ich przejściem na emeryturę trafią do ZUS. Wtedy nie będą już pomnażane na rynku kapitałowym.

Więcej o: