Zagadkowa huśtawka złotego. "Wyjątkowo dynamiczny charakter"

Kurs złotego podczas ostatniej doby wyglądał prawdziwy rollercoaster. Najpierw polska waluta gwałtownie osłabła, by dzień później wyraźnie się umocnić. Analitycy uspokajają, że taka sytuacja, choć nie jest powszechna, nie jest też niebezpieczna. Ale skąd te wahania?
Zagadkowa huśtawka złotego
REUTERS/Dado Ruvic // Stoqq.pl

Złoty we wtorek zaskoczył. Polska waluta we wtorkowe popołudnie gwałtownie się osłabiła. Kursy euro i dolara wzrosły aż o ok. 1,50 proc., czyli ponad 6 groszy. Stało się to zaledwie w kilka godzin, podczas których złoty stracił wszystko, co nadrabiał w ostatnich miesiącach. - Kurs euro podnosił się wczoraj trzecią sesję z rzędu i osiągając 4,37 zł oddalił się na około 12 groszy od osiąganych zaledwie tydzień wcześniej, czteroletnich dołków - zauważa Bartosz Sawicki, analityk Cinkciarz.pl w komentarzu dla Next.gazeta.pl. 

Zobacz wideo Marek Zuber: Zakładam, że złoty w tym roku się umocni

Złoty z zaskakującym załamaniem. Ekspert wyjaśnia

Ostatni raz takie załamanie kursu polskiej waluty sprowokowała to Rada Polityki Pieniężnej, która 6 września 2023 roku niespodziewanie obcięła stopy procentowe aż o 75 punktów bazowych. Tym razem żadnych podobnych wydarzeń nie było. Analitycy zastanawiali się, więc, co właściwie się wydarzyło. Zagadkę dla Next.gazet.pl rozwiązał Bartosz Sawicki, analityk Cinkciarz.pl. 

- Waluty rynków wschodzących znalazły się w krzyżowym ogniu mieszanki niepewności geopolitycznej, słabych danych z Chin, spadków na Wall Street oraz kolejnej rundy rozwiewania się nadziei inwestorów na szybkie obniżki stóp przez Fed. Ostatnia z wymienionych tendencji już w pierwszym kwartale postawiła liczne waluty o charakterystyce zbliżonej do złotego pod silną presją. Wówczas równolegle zanikało dość powszechne przekonanie, że RPP w bieżącym roku będzie ciąć, co działało na polską walutę niczym kotwica - wyjaśnia Bartosz Sawicki

Złoty jak "kula śnieżna"? "Toczy się z impetem, ale krótko"

Trwało to jednak do czasu, zwłaszcza że sytuacja w Stanach Zjednoczonych nie pomagała. - Rozpoczęcie redukcji kosztu pieniądza w USA staje się coraz bardziej mglistą perspektywą ze względu na zahamowanie dezinflacji i szereg dobrych danych z gospodarki, oczekiwania odnośnie do ścieżki stóp procentowych w Polsce są stabilne - opisuje analityk w komentarzu dla Next.gazeta.pl.

W tej chwili rynek szacuje prawdopodobieństwo pierwszego ruchu Fed na posiedzeniu 18 września na około 45 proc. Natomiast w horyzoncie roku widzi przestrzeń do cięcia o nieco ponad pół punktu procentowego. - Z czasem skromne dyskonto zamierzeń Fed powinno zacząć ciążyć dolarowi, ale w tej chwili to USD ma za sobą wszystkie atuty - przewiduje Bartosz Sawicki. Przyznaje jednak, że "wystrzał EUR/PLN miał przy tym wyjątkowo dynamiczny charakter". 

- Takie zachowanie kursu często powtarza się w przypadku zwrotów notowań z minimów i po dłuższym okresie niskiej zmienności. Podobne ruchy często nie zwiastują zmiany trendu pozostając zbyt gwałtowną w relacji do sytuacji fundamentalnej korektą. Przypominają nieco kulę śnieżną, która toczy się z impetem, ale krótko - uspokaja analityk. 

Gwałtowne osłabienie chwilowe. Są pozytywy

Według analityków Cinkciarz.pl ostatnie przetasowania miały właśnie taki charakter i zapaść złotego nie okaże się trwała. Ich prognozy zakładają, że środek ciężkości notowań ponownie, wraz z rozchodzeniem się po kościach rynkowych napięć, stopniowo przesunie się w kierunku ostatnich dołków 4,25. - Dobrą wróżbą dla PLN jest błyskawiczne cofnięcie się kursu euro poniżej strefy 4,35-36 zł związanej m.in. z lutowymi maksimami - zauważa Bartosz Sawicki. 

Analitycy ING Banku Śląskiego z kolei uważają, że na kurs polskiej waluty mogły wpłynąć inne czynniki. "Inwestorzy pozbywają się złotego po zapowiedzi, że środki z UE nie muszą być wymieniane na złote, a finansowanie niektórych inwestycji będzie w euro. To kolejna fala domykania długich pozycji na PLN, jeszcze z okolic wyborów 2023" - tłumaczą. Podobnie jak Bartosz Sawicki uważają ten okres za przejściowy. "Na ogół takie okresy słabości PLN nie trwały długo" - uspokajają. 

Złoty już odrabia straty

Polska waluta nie chce się urządzać na tych niskich poziomach i długo na nich nie została. - W środę PLN odradza się po dotkliwej przecenie - zauważa Bartosz Sawicki. Około godziny 11:00 złoty wyraźnie umacniał się wobec głównych zagranicznych walut. Można wręcz mówić o rajdzie złotego w górę. Dolar traci już o 1,04 proc. i od zamknięcia potaniał aż o ok. 4 grosze i kosztuje 4,07 zł. Podobnie spada kurs euro, które traci w tempie 0,77 proc. Oznacza to już nadrobione 3 grosze względem zamknięcia. Wspólna europejska waluta kosztuje 4,33 zł.

Mniej spektakularnie, choć równie znacząco złoty umacnia się wobec franka szwajcarskiego oraz funta szterlinga. Obie waluty spadają o ponad 0,60 proc. względem zamknięcia. Frank kosztuje już 4,47 zł a brytyjski funt 5,08 zł. To także o 3 grosze mniej, niż podczas zamknięcia. 

Więcej o: