Złoty we wtorek zaskoczył. Polska waluta we wtorkowe popołudnie gwałtownie się osłabiła. Kursy euro i dolara wzrosły aż o ok. 1,50 proc., czyli ponad 6 groszy. Stało się to zaledwie w kilka godzin, podczas których złoty stracił wszystko, co nadrabiał w ostatnich miesiącach. - Kurs euro podnosił się wczoraj trzecią sesję z rzędu i osiągając 4,37 zł oddalił się na około 12 groszy od osiąganych zaledwie tydzień wcześniej, czteroletnich dołków - zauważa Bartosz Sawicki, analityk Cinkciarz.pl w komentarzu dla Next.gazeta.pl.
Ostatni raz takie załamanie kursu polskiej waluty sprowokowała to Rada Polityki Pieniężnej, która 6 września 2023 roku niespodziewanie obcięła stopy procentowe aż o 75 punktów bazowych. Tym razem żadnych podobnych wydarzeń nie było. Analitycy zastanawiali się, więc, co właściwie się wydarzyło. Zagadkę dla Next.gazet.pl rozwiązał Bartosz Sawicki, analityk Cinkciarz.pl.
- Waluty rynków wschodzących znalazły się w krzyżowym ogniu mieszanki niepewności geopolitycznej, słabych danych z Chin, spadków na Wall Street oraz kolejnej rundy rozwiewania się nadziei inwestorów na szybkie obniżki stóp przez Fed. Ostatnia z wymienionych tendencji już w pierwszym kwartale postawiła liczne waluty o charakterystyce zbliżonej do złotego pod silną presją. Wówczas równolegle zanikało dość powszechne przekonanie, że RPP w bieżącym roku będzie ciąć, co działało na polską walutę niczym kotwica - wyjaśnia Bartosz Sawicki
Trwało to jednak do czasu, zwłaszcza że sytuacja w Stanach Zjednoczonych nie pomagała. - Rozpoczęcie redukcji kosztu pieniądza w USA staje się coraz bardziej mglistą perspektywą ze względu na zahamowanie dezinflacji i szereg dobrych danych z gospodarki, oczekiwania odnośnie do ścieżki stóp procentowych w Polsce są stabilne - opisuje analityk w komentarzu dla Next.gazeta.pl.
W tej chwili rynek szacuje prawdopodobieństwo pierwszego ruchu Fed na posiedzeniu 18 września na około 45 proc. Natomiast w horyzoncie roku widzi przestrzeń do cięcia o nieco ponad pół punktu procentowego. - Z czasem skromne dyskonto zamierzeń Fed powinno zacząć ciążyć dolarowi, ale w tej chwili to USD ma za sobą wszystkie atuty - przewiduje Bartosz Sawicki. Przyznaje jednak, że "wystrzał EUR/PLN miał przy tym wyjątkowo dynamiczny charakter".
- Takie zachowanie kursu często powtarza się w przypadku zwrotów notowań z minimów i po dłuższym okresie niskiej zmienności. Podobne ruchy często nie zwiastują zmiany trendu pozostając zbyt gwałtowną w relacji do sytuacji fundamentalnej korektą. Przypominają nieco kulę śnieżną, która toczy się z impetem, ale krótko - uspokaja analityk.
Według analityków Cinkciarz.pl ostatnie przetasowania miały właśnie taki charakter i zapaść złotego nie okaże się trwała. Ich prognozy zakładają, że środek ciężkości notowań ponownie, wraz z rozchodzeniem się po kościach rynkowych napięć, stopniowo przesunie się w kierunku ostatnich dołków 4,25. - Dobrą wróżbą dla PLN jest błyskawiczne cofnięcie się kursu euro poniżej strefy 4,35-36 zł związanej m.in. z lutowymi maksimami - zauważa Bartosz Sawicki.
Analitycy ING Banku Śląskiego z kolei uważają, że na kurs polskiej waluty mogły wpłynąć inne czynniki. "Inwestorzy pozbywają się złotego po zapowiedzi, że środki z UE nie muszą być wymieniane na złote, a finansowanie niektórych inwestycji będzie w euro. To kolejna fala domykania długich pozycji na PLN, jeszcze z okolic wyborów 2023" - tłumaczą. Podobnie jak Bartosz Sawicki uważają ten okres za przejściowy. "Na ogół takie okresy słabości PLN nie trwały długo" - uspokajają.
Polska waluta nie chce się urządzać na tych niskich poziomach i długo na nich nie została. - W środę PLN odradza się po dotkliwej przecenie - zauważa Bartosz Sawicki. Około godziny 11:00 złoty wyraźnie umacniał się wobec głównych zagranicznych walut. Można wręcz mówić o rajdzie złotego w górę. Dolar traci już o 1,04 proc. i od zamknięcia potaniał aż o ok. 4 grosze i kosztuje 4,07 zł. Podobnie spada kurs euro, które traci w tempie 0,77 proc. Oznacza to już nadrobione 3 grosze względem zamknięcia. Wspólna europejska waluta kosztuje 4,33 zł.
Mniej spektakularnie, choć równie znacząco złoty umacnia się wobec franka szwajcarskiego oraz funta szterlinga. Obie waluty spadają o ponad 0,60 proc. względem zamknięcia. Frank kosztuje już 4,47 zł a brytyjski funt 5,08 zł. To także o 3 grosze mniej, niż podczas zamknięcia.