Kurs dolara (USD/PLN) w środę 7 stycznia około godziny 11:27 wynosił 3,601 zł (-0,01 proc.). Za euro (kurs EUR/PLN) na rynku płacono 4,210 zł (+0,02 proc.). Frank szwajcarski (kurs CHF/PLN) kosztował 4,525 zł (-0,04 proc.), a funt szterling (kurs GBP/PLN) kosztował 4,861 zł (-0,03 proc.). Kurs EUR/USD wynosił 1,169 dolara (+0,03 proc.). Bitcoin był wyceniany na ok. 92 tys. dolarów (-1,74 proc.).
Według najnowszego tzw. fixingu Narodowego Banku Polskiego z okolic południa w poniedziałek 5 stycznia kurs dolara wynosił 3,6045 zł, a kurs euro to 4,2110 zł. Frank szwajcarski był notowany po 4,5263 zł, a funt szterling po 4,8458 zł.
"Złoty był stabilny względem euro, a dolar w niewielkim stopniu umocnił się, co skutkowało wzrostem kursu USDPLN do 3,60. W drugiej części obecnego tygodnia karty na rynkach finansowych rozdawać będą dane makro, w tym głównie te z USA, które mogą zmienić rynkowe oczekiwania względem ścieżki stóp Fed i pośrednio wpłynąć na dolara, ujemnie skorelowanego z walutami rynków EM. Nasze oczekiwania względem krajowych aktywów nie zmieniły się - zakładamy utrzymanie kursu EURPLN w przedziale 4,20--4,22 oraz widzimy ryzyko ponownego testu okolic 3,62 przez kurs USDPLN" - czytamy w Dzienniku Ekonomicznym PKO z 7 stycznia.
"Złoty pozostaje mocny, ale nie mocniejszy. Ostatnie dni na EUR-PLN wyglądają bardzo podobnie - po początkowym osłabieniu złotego, ujawniają się kupujący szybko, których aktywność sprowadza EUR-PLN w okolice 4,21, ale nie prowadzi do trwałego przełamania tego wsparcia i zejścia w okolice 4,20 lub niżej. Widzieliśmy już ten film i on nie kończy się słabszym złotym. Siła grawitacji wskazuje jednoznacznie na aprecjację złotego, ale rynkowi brakuje katalizatora. Rok temu takim katalizatorem były oczekiwania rychłego zakończenia wojny na Ukrainie, które się nie zrealizowały. Rynek drugi raz nie zagra tego samego w ten sam sposób, więc trzeba szukać innych dróg wyłamania z obecnego pasma wahań. W najbliższym czasie w kalendarzu wydarzeń makroekonomicznych nie widać nic, co mogłoby taki ruch sprokurować, ale nie możemy wykluczyć, że stanie się to i tak. Rynek obligacji z kolei ogarnęła taka sama senność jak jego odpowiedniki zagranicą" - komentują z kolei ekonomiści Banku Pekao w swoim dzienniku z 7 stycznia.
Poniżej przedstawiamy kalendarium wydarzeń makroekonomicznych we środę 7 stycznia 2026 r., przygotowane przez analityków Macronext: