Zarobili fortunę na wpisach Trumpa. Przypadek? "To naprawdę nienormalne"

Poniedziałkowy wpis Donalda Trumpa o rozmowach z Iranem zbiegł się z zaskakująco dużymi transakcjami giełdowymi. Ci, którzy ich dokonali, mocno się wzbogacili, co budzi duże wątpliwości w USA.
Prezydent USA Donald Trump
Fot. REUTERS/Evelyn Hockstein

W Stanach Zjednoczonych doszło do podejrzanego zbiegu okoliczności. Na kilkanaście, a nawet kilka minut, przed opublikowaniem przez Donalda Trumpa na platformie Truth Social wpisu o rozmowach z Iranem, na giełdach doszło do potężnych transakcji. Dzięki wpisom amerykańskiego prezydenta inwestorzy, którzy ich dokonali, mocno się wzbogacili.

Zarobili fortunę na wpisach Trumpa

Rynki zaskoczyła nagła zmiana stanowiska Donalda Trumpa, który w poniedziałek ogłosił, że odłoży ataki na irańską infrastrukturę energetyczną o pięć dni po - jak to określił - produktywnych rozmowach mających na celu zakończenie działań wojennych.

Reakcją na ten wpis była nagła obniżka cen ropy naftowej i gwałtowny wzrost wartości amerykańskich akcji. 

"The Financial Times" ujawniło, że na 15 minut przed tym wpisem ok. 6200 kontraktów terminowych na ropę Brent i West Texas Intermediate zmieniło właścicieli. Wartość nominalna tych transakcji wyniosła 580 mln dolarów. Te kontrakty są instrumentami pochodnymi, które pozwalają zarabiać na zmianach cen ropy bez konieczności fizycznego kupowania ropy. Sprzedając je na kilka minut przed postem, "wyczuli" idealny moment, gdy były one najdroższe. Mogą teraz zachować ten zysk lub mogli je odkupić, gdy cena spadła. Takie szczęście wzbudziło wątpliwości, czy na pewno nie mieli wcześniej informacji od amerykańskiej administracji.

Także obserwator rynku unusual_whales na platformie X zauważył, że zaledwie pięć minut przed ogłoszeniem przez Trumpa decyzji o wstrzymaniu ataków na Iran na rynku pojawiły się ogromne transakcje. "Za jednym zamachem zakupiono kontrakty terminowe na indeks S&P 500 (ES) za kwotę 1,5 mld USD, jednocześnie sprzedając kontrakty terminowe na ropę naftową (CL) za kwotę 192 mln dol. Zamówienia te były od 4 do 6 razy większe niż cokolwiek innego w tamtym czasie. Wygląda na to, że trader osiągnął ogromne zyski" - napisał.

Zobacz wideo Przez wojnę na Bliskim Wschodzie może zabraknąć wody

Zagadkowy ruch inwestorów 

- Trudno udowodnić związek przyczynowo-skutkowy, ale trzeba się zastanowić, kto byłby stosunkowo agresywny w sprzedaży kontraktów terminowych w tym momencie, 15 minut przed wpisem Trumpa - zauważał w rozmowie z "FT" strateg rynkowy z amerykańskiego brokera. Nie jest w tych wątpliwościach osamotniony. Jeden z traderów z dużego funduszu hedgingowego powiedział, że konsultanci ds. energii zauważyli ostatnio kilka dużych transakcji, które ich zdaniem były nietypowe.

- Moje przeczucie, wynikające z obserwacji rynków przez ostatnie 25 lat, podpowiada mi, że to naprawdę nienormalne. Jest poniedziałek rano, nie ma żadnych ważnych danych, nie ma żadnych mówców z Fed, których warto by było wyprzedzić. To niezwykle duża transakcja jak na dzień bez ryzyka. Ktoś właśnie się znacznie wzbogacił - zauważał trader.

Tim Skirrow, szef działu instrumentów pochodnych w firmie konsultingowej Energy Aspects, ocenił zaś, że "to większy niż zwykle wolumen, zwłaszcza o tej porze dnia, ale jednocześnie nie jest przesadnie duży". - Trudno mi to powiązać ze sobą - uspokajał. 

Co ciekawe manipulowanie giełdą zarzucili Trumpowi Irańczycy. Przewodniczący irańskiego parlamentu, Mohammad-Bagher Ghalibaf w odpowiedzi na wpis amerykańskiego prezydenta zaprzeczył, że doszło do jakichkolwiek negocjacji między Waszyngtonem a Teheranem. "Fałszywe wiadomości są wykorzystywane do manipulowania rynkami finansowymi i ropą naftową oraz do wychodzenia z bagna, w którym tkwią USA i Izrael" - napisał w serwisach społecznościowych.

Biały Dom odcina się od zarzutów

Od tych zarzutów odciął się rzecznik Białego Domu Kush Desai. - Jedynym celem prezydenta Trumpa i urzędników administracji Trumpa jest robienie tego, co najlepsze dla narodu amerykańskiego. Biały Dom nie toleruje żadnego urzędnika administracji, który nielegalnie korzysta z informacji poufnych, a wszelkie sugestie, że urzędnicy angażują się w takie działania bez dowodów, są bezpodstawne i nieodpowiedzialne - oświadczył w rozmowie z "FT". 

Przeczytaj też: "Krótka ulga po słowach Trumpa. Ropa naftowa wystrzeliła. Ponad 100 dol. za baryłkę".

Więcej o: