Walka o "nową Dolinę Krzemową" w USA. "Polska może przejąć niemieckie zyski". Jest plan

Eryk Kielak
Polska powinna obrać kurs na Teksas? Ten stan nazywa się dziś "nową Doliną Krzemową", a połączenie lotnicze między Warszawą i Houston może doprowadzić do zacieśnienia relacji gospodarczych z USA i wypchnięcia z tamtego rynku m.in. Niemców. Rozmowy już trwają.
Walka o 'nową Dolinę Krzemową'. 'Polska może przejąć niemieckie zyski'. Jest plan
REUTERS/Joel Angel Juarez // GW

- Polacy latają do Nowego Jorku, Los Angeles, Chicago i przelatują nad Teksasem, nie zdając sobie sprawy, co tam się znajduje. Niemcy o tym wiedzą, dlatego firm z tego kraju jest tam dziesięciokrotnie więcej niż polskich. Jeśli chcemy się rozwijać, też musimy zauważyć Teksas" - mówi w rozmowie z Next.gazeta.pl dr Jim Mazurkiewicz, prezes Polish American Chamber of Commerce in Texas, który właśnie został Honorowym Konsulem RP w Houston i dołączył do Rady Polonii przy Prezydencie RP.

Po co latać do Teksasu? Robić biznes!

Z Teksasu do Polski w najlepszym przypadku polecimy w około 20 godzin. Ten czas można jednak skrócić o połowę. Zamiast lecieć z przesiadkami, wystarczy uruchomić bezpośrednie połączenie do Houston, a wtedy lot trwałby około 10 godzin. Pozwala na to geografia i współczesne możliwości techniczne. O takie rozwiązanie zaczęła właśnie zabiegać Polonia w USA.

W związku z perturbacjami na rynkach ropy drastycznie pogorszyła się sytuacja amerykańskich linii lotniczych. Otworzyło to możliwość przejęcia slotów dotąd niedostępnych na lotniskach i połączeniach międzynarodowych.

Wiele osób może się jednak zdziwić - po co właściwie latać do Teksasu?

Choć z polskiej perspektywy może nie być to oczywiste, istnieje mnóstwo argumentów przemawiających za uruchomieniem bezpośredniego połączenia lotniczego z Houston. Wynikają one przede wszystkim z niezwykle dynamicznego rozwoju tamtejszej gospodarki. Miasto oferuje jedno z najlepszych środowisk biznesowych w Stanach Zjednoczonych

- tłumaczy nam Jim Mazurkiewicz. W tle oczywiście chodzi też o turystykę, ale przede wszystkim otwarcie takiego połączenia ma pomóc w amerykańsko-polskich biznesach. Teksas, biorąc pod uwagę wszystkie stany, jest drugą co do wielkości gospodarką w USA. Jego PKB przekracza 2,9 biliona dolarów na 2025 r., co oznacza, że sam ten stan ma większą gospodarkę od Rosji, Włoch i Kanady. Stanowi on 23 procent gospodarki całych Stanów Zjednoczonych.

Do tego Teksas ma bardzo przyjazne dla biznesu środowisko. Nie ma tam podatku dochodowego, a także zbyt wielu uciążliwych regulacji, dzięki czemu koszty prowadzenia biznesu są niskie. "Rozmawiałem z kilkoma polskimi firmami. Gdy opowiadałem o otoczeniu regulacyjnym Teksasu, widziałem, że dostrzegają w tym potężny potencjał" - zdradza Jim Mazurkiewicz.

Zobacz wideo Rozmowa Eryka Kielaka z Łukaszem Chaberskim, prezesem Polskich Portów Lotniczych

Polskie firmy już zacierają ręce. Teksas może być bramą dla interesów w USA

Oficjalnego poparcia dla utworzenia połączenia lotniczego do Houston udzielił m.in. Orlen. Karol Wolff, dyrektor Biura Strategii i Projektów Strategicznych, napisał w liście do Polonii, że "Teksas jest bardzo atrakcyjnym obszarem dla europejskich spółek naftowo-gazowych do budowy relacji biznesowych i szukania partnerstw strategicznych".

Bezpośrednie połączenie lotnicze z Warszawy do Houston ułatwiłoby nam dostęp do amerykańskich partnerów biznesowych, gdzie Houston pełni rolę kluczowego hubu jako faktyczna stolica globalnego sektora energetycznego

- czytamy w liście. Także Hubert Kamola, ówczesny wiceprezes Grupy Azoty w 2024 roku, udzielił poparcia dla tej inicjatywy, wskazując, że połączenie lotnicze do Houston umożliwi stworzenie regularnych kontaktów gospodarczych między polskim biznesem a najbardziej dynamicznie rozwijającą się częścią amerykańskiej gospodarki.

Nie ma w tym żadnego przypadku, że zainteresowanie nowym połączeniem wykazują od początku ogromne koncerny z sektora energetycznego. Wystarczy spojrzeć na kilka liczb:

  • W Houston znajduje się ponad 4,7 tys. firm energetycznych.
  • Aż 40 proc. wszystkich amerykańskich spółek energetycznych notowanych na giełdzie ma swoją siedzibę w regionie Houston, w tym m.in ExxonMobil, Cheniere, Phillips 66, ConocoPhillips oraz Occidental Petroleum.
  • Teksas produkuje najwięcej ropy naftowej (43 proc.) oraz najwięcej gazu ziemnego (27 proc.) w USA.
  • W okolicy Houston znajduje się również 60 proc. całej bazy rafineryjnej Stanów Zjednoczonych, 40 proc. bazy petrochemicznej oraz 100 proc. terminali eksportowych LNG.
  • Pod Houston znajdują się również największe amerykańskie terminale do eksportu ropy naftowej i produktów naftowych.
  • W samym mieście Houston jest aż 10 rafinerii o łącznej mocy przerobowej 2,600 kbpd, czyli o 470 proc. więcej od mocy przerobowej wszystkich rafinerii w Polsce.

Mówimy więc o energetycznym zapleczu nie tylko samych USA, ale i całego świata. To ogromna szansa, którą Polska mogłaby z łatwością wykorzystać.

Teksas to "nowa Dolina Krzemowa". USA już wiedzą, że to przyszłość gospodarki

"Polska ma ambicję rozwijania swojej infrastruktury energetycznej tak, aby mogła stać się hubem logistyki surowców energetycznych dla innych państw regionu, między innymi poprzez inicjatywę Trójmorza. Istnieje więc zapotrzebowanie oraz wola polityczna do pogłębiania polsko-teksańskiej współpracy energetycznej. W związku z tym ważne jest, aby czołowe polskie firmy energetyczne posiadały mocną obecność w ośrodku decyzyjnym handlu energią, jaki stanowi Houston, oraz aby amerykańscy partnerzy byli stale obecni w Warszawie" - wskazywał Hubert Kamola.

To mniej oczywiste spojrzenie na Houston, które w Polsce zapewne głównie kojarzy się z amerykańskimi filmami o kosmosie, w których to właśnie tam "zgłaszano problem". Skojarzenie to jest oczywiście trafne, bo właśnie w Houston znajduje się główna siedziba NASA, a firma SpaceX posiada swoją bazę w Boca Chica na południu tego stanu.

Miasto Houston jest też hubem sektora medycznego i biotechnologicznego. Znajduje się tutaj Texas Medical Center, czyli największy na świecie kompleks szpitali i instytucji badawczych, w którym na co dzień pracuje 100 tysięcy osób. W Teksasie zlokalizowane są również liczne fabryki największych amerykańskich koncernów zbrojeniowych i obronnych

 - wylicza Jim Mazurkiewicz. - Współpraca i synergia biznesowa w tak różnych sektorach, od rolnictwa po gaz LNG, są tu dość oczywiste. Dane ekonomiczne dotyczące rozwoju połączeń z Houston do nowych miejsc docelowych również wykazują na świecie gwałtowny wzrost ruchu. Istnieje ogromna przestrzeń do zagospodarowania w obszarze podwykonawstwa przemysłowego oraz w produkcji żywności, ze szczególnym uwzględnieniem popularnych produktów wegańskich. Wszystko to sprawia, że Houston jest doskonałym miejscem startowym do wejścia na rynek amerykański dla każdego europejskiego przedsiębiorstwa - dodaje przedstawiciel Polonii.

Wspomniane wielkie firmy swoją działalność prowadzą w tak zwanym Texas Triangle, czyli megaregionie złożonym z czterech spośród dziesięciu największych amerykańskich miast: Houston, San Antonio, Dallas oraz Austin. Mieszka w nim ponad 20 milionów osób, a to właśnie Houston stanowi jego gospodarcze centrum.

Mówi się, że to 'nowa Dolina Krzemowa', dlatego polskim przedstawicielom w USA tak zależy, by wykorzystać rodzący się potencjał nowego gospodarczego centrum USA.

Na potwierdzenie tego prestiżowego tytułu wystarczy spojrzeć na listę Fortune 500, będącą rankingiem największych przedsiębiorstw w USA. Aż 55 firm widniejących na tej liście pochodzi bezpośrednio z Teksasu, co czyni go najliczniej i najsilniej reprezentowanym stanem.

Udało się innym. Czas na Polskę?

- Polskie przedsiębiorstwa powinny z tego skorzystać, tym bardziej że Polska jako kraj posiada wyjątkowo pozytywną reputację w Teksasie - zauważa Mazurkiewicz. Przykłady innych państw pokazują, że to może naprawdę zadziałać. 

- Planowane loty z Warszawy do Houston mają działać na takiej samej zasadzie jak istniejące już połączenie między Dallas a Helsinkami. Tamtejsze loty świetnie zarabiają na siebie, bo wielkie firmy (takie jak Nokia) stale wysyłają nimi swoich pracowników oraz transportują nowoczesny, drogi sprzęt. Polska jako producent sprzętu przemysłowego i medycznego, idealnie wpisuje się w ten model, co stanowiłoby finansową "poduszkę bezpieczeństwa" dla PLL LOT - przewiduje prezes Polish American Council of Texas. 

Jak mówi dalej, dane dowodzą, że bezpośrednie połączenie działa jak akcelerator gospodarczy, co widać na przykładzie wzrostu brytyjskich inwestycji w Austin o 150 proc. po uruchomieniu lotów.

Uruchomienie tej trasy pozwoliłoby Polsce zdominować europejski rynek i przejąć zyski, które obecnie trafiają do hubów niemieckich

- dodaje Jim Mazurkiewicz. Wizja polonusów jest bardzo ambitna. Utworzenie bezpośredniego połączenia lotniczego ma prowadzić do zmonopolizowania transportu między Teksasem a całym regionem Europy Środkowo-Wschodniej, tak aby odbywał się on przez Polskę. - Utworzenie bezpośredniego połączenia lotniczego z Houston to szansa dla Warszawy na stanie się hubem transportowym łączącym Amerykę z Azją i Bliskim Wschodem - dodaje Jim Mazurkiewicz. Do tego w Teksasie mieszka ok. 290 tys. Polaków, którzy także mogą skorzystać z nowego połączenia, by wrócić do kraju. 

Samorządy się przekonują. Na stole ogromne pieniądze

Dlatego Jim Mazurkiewicz jeździ obecnie po całej Polsce i przekonuje samorządowców do swojej idei. Oficjalnego poparcia udzielił jej m.in. marszałek woj. kujawsko-pomorskiego. "Mając na uwadze przede wszystkim gospodarczy wymiar dwustronnych kontaktów, wyrażam poparcie dla idei ustanowienia bezpośredniego połączenia lotniczego między stolicą Polski a Houston. Podniesienie komfortu podróży i skrócenie czasu trwania lotu wpłynie na intensyfikację relacji, zwiększenie częstotliwości spotkań biznesowych, akademickich i kulturalnych" - pisał w liście do PLL LOT. 

Dodał, że "bezpośrednie połączenia lotnicze pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi wzmacniają pozytywną markę wszystkich polskich regionów na rynku amerykańskim". Wkrótce Polskę mają odwiedzić także burmistrz Houston John Whitmire oraz jego zastępczyni Amy Peck.

To połączenie w końcu powstanie, to tylko kwestia czasu. Polska jest konkurencyjna i rozwija się błyskawicznie, a ja chciałbym, aby rosła w siłę również dzięki inwestycjom w USA. Przez brak tego lotu Polska rezygnuje z ogromnych pieniędzy, które leżą na stole 

- mówi Jim Mazurkiewicz. O ustosunkowanie się do tej propozycji poprosiliśmy PLL LOT oraz Ministerstwo Infrastruktury, ale nie dostaliśmy odpowiedzi przed publikacją tego artykułu.

Eryk Kielak
Więcej o: