Gorączka złota w Polsce. Mamy już 582 tony kruszcu. NBP bije rekordy

Narodowy Bank Polski jest globalnym liderem w zakupach złota. W pierwszym kwartale 2026 roku polskie rezerwy wzrosły do 582 ton.
Prezes NBP Adam Glapiński pokazał złoto
Fot. NBP

Według danych organizacji World Gold Council popyt netto na złoto ze strony banków centralnych na świecie (z uwzględnieniem podaży) wyniósł w I kwartale 2026 r. 244 tony. To wynik o 17 proc. wyższy niż w ostatnim kwartale 2025 r.

Zdecydowanym liderem jest tutaj NBP, który w pierwszych trzech miesiącach 2026 r. powiększył swoje rezerwy o 31 ton. W sumie w zasobach polskiego banku centralnego znajdują się już 582 tony tego kruszcu. Obecnie złoto stanowi około 30 proc. naszych rezerw walutowych.

Dla porównania – jak podaje "Puls Biznesu" – Bank Centralny Uzbekistanu kupił w I kwartale 2026 r. 25 ton złota. Kruszec intensywnie nabywały też Chiny (7 ton), których rezerwy szacuje się obecnie na 2313 ton.

Z kolei Rosja aktywnie się go pozbywa. Od 2025 r. tamtejszy bank centralny wyprzedaje złoto na rynku, by pozyskanymi w ten sposób pieniędzmi ratować swój budżet. Tylko w I kwartale 2026 r. Rosja sprzedała 22 tony.

NBP na zakupach

Polski bank centralny kupuje złoto w ilościach hurtowych od 2018 r. Zdaniem prezesa Adama Glapińskiego kruszec ten to "bezpieczna przystań", a docelowo zasoby NBP mają wzrosnąć aż do 700 ton.

Jak można było wyczytać z niedawnego komunikatu, Polska należy do dziesięciu państw o najwyższych rezerwach złota na świecie. Na czele tego zestawienia stoją niezmiennie Stany Zjednoczone (8133 tony), Niemcy (3350 ton) oraz Włochy (2452 tony).

Według zapowiedzi Glapińskiego, po ostatnich zakupach wyprzedzimy pod względem wielkości rezerw Holandię i Turcję. Warto przypomnieć, że jeszcze w 2025 roku przegoniliśmy w tej statystyce Europejski Bank Centralny, który dysponuje 506,5 tony złota.

Rezerwy zgromadzone w NBP to depozyt na niepewne czasy i polisa, która – także psychologicznie – stabilizuje nastroje na rynkach. Jeśli bank centralny posiada potężne bufory bezpieczeństwa (w postaci złota, walut i papierów wartościowych), może ich użyć np. do obrony kursu krajowej waluty w momentach silnej wyprzedaży i ucieczki inwestorów.

Należy jednak pamiętać, że złoto nie jest najbardziej płynnym aktywem, zwłaszcza jeśli nie jest fizycznie zdeponowane tam, gdzie stosunkowo łatwo je sprzedać. Z tego powodu jakiś czas temu prezes Glapiński zdecydował o "repatriacji" części rezerw i przeniesieniu ich bezpośrednio do skarbców w Polsce.

Prezydencki SAFE do kosza

Wartość polskiego złota stała się podstawą głośnej koncepcji prezydenta Karola Nawrockiego, określanej mianem "SAFE zero procent". Głowa państwa wspólnie z prezesem NBP chcieli zrealizować część zysków z wyceny złota, by w ten sposób sfinansować zbrojeniowe wydatki budżetu. Cel był jasny: uniknąć udziału w unijnym programie pożyczkowym SAFE.

Eksperci szybko jednak wypunktowali słabe strony tego pomysłu. Po pierwsze, NBP inwestuje i zarządza rezerwami w celu zapewnienia stabilności systemu finansowego oraz cen, a nie po to, by pomagać rządowi w łataniu dziur budżetowych. Po drugie, wizja całkowicie "zerowych kosztów" takiej operacji była mocno złudna. Po trzecie wreszcie, masowa realizacja zysków ze złota niosła za sobą liczne ryzyka rynkowe.

Ostatecznie inicjatywa utknęła w martwym punkcie. Po prezydenckim wecie rząd zapowiedział wdrożenie "planu B" w kwestii wydatków na zbrojenia. Zgodnie z nim Polska sfinalizuje opiewającą na rekordowe 190 mld zł umowę w ramach unijnego programu SAFE, by intensywnie rozwijać wojsko i krajową zbrojeniówkę.

Dzięki rządowej uchwale, która omija weto Karola Nawrockiego,niezbędną pożyczkę zaciągnie Bank Gospodarstwa Krajowego. Środki zasilą Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych, a co kluczowe – ich spłata nie będzie obciążać minimalnego limitu wydatków obronnych państwa. Pierwsza zaliczka, sięgająca 6,5 mld euro, może wpłynąć do Polski jeszcze w maju. Przyznana naszemu krajowi pula z programu SAFE wynosi w sumie 43,7 mld euro. We wtorek 5 maja Komisja Europejska oficjalnie zaakceptowała umowę z Polską.

A co z projektem prezydenta? Marszałek Włodzimierz Czarzasty ogłosił, że odesłał wniosek Nawrockiego, wyjaśniając, że głowa państwa nie wskazała odpowiednich i realnych źródeł finansowania swojej inicjatywy.

Tymczasem Narodowy Bank Polski przedstawił właśnie oficjalne sprawozdanie finansowe za 2025 rok. Wynika z niego, że kwota strat instytucji wyniosła gigantyczne 35,74 mld zł.

Więcej o: